19 Gru Slow life jest trendy.

Przy różnych modach panujących w naszej rzeczywistości, muszę przyznać, że moda na slow life jest godna uwagi. Temat jak najbardziej odpowiedni na okres świąteczny. Do kwestii sportowych wrócę po Świętach. Uznałam też, że nie ma co was katować tematami dietetycznymi, ale po Świętach szykujcie się!

Termin slow life niektórzy tłumaczą jako życie w swoim własnym tempie, inni jako sztuka uważnego życia, pojawia się też hasło „mniej znaczy więcej”. Jego idea ma na celu nauczyć nas żyć w zgodzie z samym sobą, swoimi możliwościami, predyspozycjami, umiejętnościami i chęciami ograniczając w miarę możliwości stres i frustrację.

Może samo pojęcie kłóci się z moja filozofią i trybem życia, ale przyjrzałam się tematowi i doszłam do wniosku, że nie jest aż tak trudno oddać się refleksji dotyczącej własnego życia, pomyśleć o innych, którzy być może od dawna czekają na nasze zainteresowanie, rozwiązać problemy bliskich, dać oparcie swojej przyjaciółce, stosować naturalne rozwiązania wielu problemów, zadbać o siebie zanim organizm da znać „zwolnij”. To właśnie nasz organizm decyduje o tym kiedy wprowadzić zmiany do naszego życia, ale my mamy tendencję do ignorowania wysyłanych przez niego sygnałów.

Ktoś powie, że koncepcja slow life może odbierać chęć doskonalenia się, zdobywania wiedzy, nabywania nowych doświadczeń czy osiągania sukcesów. Prawda jest jednak taka, że nie oznacza ona nudnego życia, nie wyklucza Cię ze środowiska, nie ogranicza, nie czyni z Ciebie żółwia. Daje natomiast nowe możliwości, które można wykorzystać w inny sposób lub w innym obszarze, otwiera na otoczenie, poddaje refleksyjności i w efekcie prowadzi do zmian.

Slow life zmusza do działania, ale na własnych zasadach. Istotą jest bowiem nawiązanie prawdziwych, głębokich i szczerych relacji międzyludzkich, uważna obserwacja tego co się dzieje wokół Ciebie, twojej pracy czy w kulturze, w końcu pozwala też przyjrzeć się sposobowi odżywiania się. Widzisz i doświadczasz więcej. Slow life pozwala docenić zdrowie i uroki życia.

Możemy więc delektować się życiem (slow life), celebrować zdrowe posiłki, ale chronić też i promować tradycyjną kuchnię lokalną (slow food), kupować mniej, ale lepszej jakości odzież (slow fashion), poszukiwać, wykorzystywać, projektować, czerpać inspirację z lokalnych produktów i miejsc (slow design), uprawiać naturalny ogród (slow garden), być aktywnym sportowo w wersji dogodnej dla siebie, a konkretnie np. biegając (slow jogging). Mamy też slow parenting, czyli wychowanie w stylu slow polegające na niewymuszonym poznawaniu świata przez dziecko w każdym jego aspekcie, stwarzając mu jednocześnie odpowiednie warunki do rozwoju i podążanie tropem dziecka, a nie podsuwanie mu gotowych rozwiązań.

43e39040Nie masz nawet czasu o tym pomyśleć? Spróbuj go wygospodarować. Zrezygnuj z czegoś na rzecz lepszego, uważniejszego, bardziej wartościowego stylu życia.

Osobiście musiałam ograniczyć lub zrezygnować z wielu rzeczy, ale wracam do nich stopniowo lub zastępuję je innymi, dokonuję świadomych wyborów ze wszystkimi ich konsekwencjami i je akceptuję.

Jest wiele elementów, które mogą wpłynąć na takie decyzje: dojrzałość, sytuacja rodzinna, zdrowie najbliższych lub twoje własne, sytuacja finansowa, chęć własnego rozwoju, w tym duchowego, zmiana pracy czy zmiana miejsca zamieszkania.

Zauważyliście, że życie na wsi oparte jest o filozofię slow life? Toczy się ono niezmiennie od lat w swoim rytmie, wydaje się też, że żyjący tam ludzie nie muszą dokonywać tylu wyborów – co wynika oczywiście z bardziej ograniczonych możliwości – co ci mieszkający w dużych aglomeracjach.

Odkąd mieszkam poza tętniącym życiem dużym miastem, naturalnie weszłam w rytm spokojniejszego i uważniejszego życia. Jestem fanką mieszkania na swojej „wsi”, doceniam jego uroki i możliwości jakie ze sobą niesie. Nie brakuje tu przecież rozrywki, dobrego towarzystwa, edukacji dla dzieci, miejsc, gdzie można realizować się intelektualnie, duchowo, sportowo, artystycznie czy zawodowo.

a699942aNie wszystkim to odpowiada, ale nikt nikogo do niczego nie zmusza. Jeśli jednak znalazłeś się w sytuacji kiedy naprawdę masz dość, tracisz kontrolę nad swoim życiem lub kogoś na kim ci bardzo zależy, tudzież choroba odbiera ci nadzieję na dobre życie, może jest to koncepcja właśnie dla Ciebie. Zastanów sie więc, co jest dla Ciebie najlepsze i najważniejsze, a potem zacznij to wdrażać.

Warto działać intensywnie, ale równie dobrze jest czasem zwolnić tempo po to, żeby nabrać dystansu do spraw codziennych, wykorzystać drzemiący w sobie potencjał, zdobytą wiedzę czy umiejętności i oddać się być może nowemu zajęciu. Zresztą nie musisz szukać swojego potencjału, masz go w sobie od zawsze.

Czas zbliżających się Świąt sprzyja refleksji, a dla niektórych nadejście Nowego Roku może być wyznacznikiem zmian w życiu. Odpuśćcie więc sobie trochę, zrelaksujcie się i nie dajcie zwariować przedświątecznej gorączce!

Slow down.

„Nasze życie zawsze pokazuje rezultat naszych dominujących myśli.”
Sren Kierkegaard

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl