07 Kwi Jajka, jajka i po świętach

W myśl zasady: „Dałaś się w święta, nie daj się po świętach” postanowiłam zawalczyć o siebie po świątecznym wypasie.

Jak wiele z Was wyjechałam na święta w rodzinne strony i zostałam pokonana przez… świąteczny stół wypełniony wielkanocnymi specjałami. Walczyłam zaciekle, dlatego może nie przejadłam się aż tak bardzo, jednak zdecydowanie nie był to mój healthy plan, do którego jestem przyzwyczajona czy zasady żywieniowe, które stosuję na co dzień.

Oto mój poświąteczny plan naprawczy:

Wracam do treningów

Po przerwie spowodowanej trzema kilkudniowymi wyjazdami, baaardzo chętnie wrócę do biegania, jazdy na rowerze, treningu eliptycznego, a przede wszystkim zajęć w klubie fitness (wszak Maraton Zumba&Fitness 4 Pory Roku Wiosna już za kilka dni). Dodatkowo właśnie zakupiłam sobie śliczniutką hulajnogę na dłuższe dystanse i zamierzam przemieszczać się nią wszędzie gdzie tylko się da i o ile czas na to pozwoli.

Wprowadzam dni wege

Już dawno miałam na to ochotę, teraz mam motywację. Na początek 2 dni w tygodniu. Po takim okresie jak święta, dość już mam pieczonych indyków, pasztetów z dziczyzny i szynki. W moim menu mięso ustąpi teraz miejsca rybkom i to pod każdą postacią – pieczoną, duszoną, grillowaną, surową czy w papilotach z dodatkiem ulubionych ziół i przypraw.

Piję jeszcze więcej białej i zielonej herbaty

Mają bowiem oczyszczające i przeciwutleniające właściwości. Przyśpieszają też przemianę materii.

Robię swój mały detoks

Dzień zaczynam od szklanki ciepłej wody z cytryną, która stymuluje metabolizm i oczyszcza organizm z toksyn. W ogóle będę piła więcej wody, bo w okresie zimowym piłam jej zdecydowanie za mało.
Docenię też moc wody z dodatkiem owoców, idealnej na wiosenny detox np. woda cytrusowa (cytryna, limonka, grejpfrut, ogórek, świeży imbir, liście mięty).

Odpoczywam od szarlotek, makowców i serników

Zastąpię je natomiast owocami (ale tylko przed lunchem) i koktajlami oczyszczającymi typu kiwi-awokado-maliny-cytryna, marchew-burak-jabłko, pietruszka-marchew czy pomarańcza-szpinak.

Odsypiam „wolne dni”

Te święta kosztowały mnie zdecydowanie zbyt mało snu. Zaległości rodzinno-towarzyskie trzeba było jednak nadrobić.

Zwiększam aktywność na świeżym powietrzu

Nadchodzące ciepłe dni wiosenne są doskonałą motywacją do zwiększenia aktywności sportowej, a także ogródkowej – gruntowne porządki po zimie (nawet nie wiecie ile można przy takiej pracy spalić kalorii 😉 ).

Rozpoczynam przygotowania do czterech ekscytujących dla mnie wydarzeń w maju i czerwcu

  1. obozu fitnessowego nad morzem (FitCamp3)
  2. 2. biegu wegańskiego z moją 8-letnią córką – ja 10 km, Młoda 500 m.
  3. Reebok Fitness Camp 2015
  4. The Color Run Poland

Wszystkie traktuję jako doskonałą odskocznię od codziennych obowiązków oraz okazję do nabrania dystansu do otaczającego mnie świata, zawarcia nowych, ciekawych znajomości, ale przede wszystkim możliwość poprawienia kondycji i wzmocnienia organizmu.

Poza tym będę musiała popracować nad odpornością na stres i presję czasową

Ostatnie kilka wyjazdów i czas spędzony poza domem spowodowały niestety wiele zaległości nie tylko w sferze prywatnej. Mój nowy cel – przeżyć trudny kwiecień i byle do maja 🙂

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl