09 Sie Podsumowanie Wyzwania Minimialistki

Jak pamiętacie w połowie lipca zapragnęłam przyłączyć się do akcji Wyzwanie Minimalistki. W 21 dni do prostszego życia wymyślonej przez Kasię z bloga simplicite.pl. Nie obawiałam się tego wyzwania, ponieważ jestem przyzwyczajona do planowania i organizowania życia 5-osobowej rodziny (a to sporo pracy), jednak domyślałam się, że realizacja wszystkich zadań może sprawić mi drobną trudność.

Planowanie jest nieodłącznym elementem naszego życia, ale osiągnięcie poziomu minimum praktycznie jest niemożliwe. W Wyzwaniu Minimalistki chodziło bardziej o uporządkowanie przestrzeni wokół siebie i poprawę samopoczucia z powodu rozładowania nagromadzonych zaległości, niż osiągnięcie poziomu zero. Takowy nie istnieje, więc przestańmy się frustrować, że nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego. Nie jesteśmy.

Oto podsumowanie mojego wyzwania:

Proste życie?

Część zadań, które sobie narzuciłam okazała się być nieco zbyt ambitna jak na czas, który miałam na ich zrealizowanie. Udało mi się podgonić to co zalegało od dłuższego czasu, a także tematy bieżące, ale nie dałam rady zrobić dużych zadań, które wymagały poświęcenia więcej niż 1 dnia (przyp. założenie było takie, że realizuję jedno konkretne zadanie dziennie). W międzyczasie natomiast wpadło kilka innych projektów, których realizacja dała satysfakcję, a które spokojnie mogłyby zastąpić te z listy. Ale w życiu już tak jest, że nie zawsze to co sobie zaplanowaliśmy udaje nam się zrealizować w 100%, dlatego czasem warto wykazać się odrobiną elastyczności zamiast popadać we frustrację.

Od jakiegoś czasu przyglądam się swojemu życiu od „innej” strony i staram się żyć uważniej, co wcale nie oznacza, że prościej. Jednak mądre i świadome planowanie pomaga w codziennym funkcjonowaniu i ułatwia wywiązywanie się z obowiązków, a także podejmowanie nowych wyzwań.

Cudowna lista zadań

Prawda jest taka, że zawsze mamy dużo zaległych rzeczy do zrobienia, w związku z tym listy zadań, które tworzymy w głowie czy na papierze są długie, a droga to ich realizacji bywa kręta i niekoniecznie usłana różami. Potrzeba dużej wewnętrznej motywacji, czasem silnego charakteru i zapału do tego, żeby zrealizować je w jak największym stopniu. Jednak czas to jest ten czynnik, który chyba najbardziej decyduje o powodzeniu. Jeśli zadania będą zbyt ambitne i nierealne do zrealizowania w ustalonym czasie, ponosisz porażkę i nadal masz poczucie, że stoisz w miejscu. Dlatego zadania planuj rozsądnie i w oparciu o bieżący kalendarz swoich zobowiązań.

Przeszkody

Przeszkody, które pojawiły się przy realizacji mojej listy zadań były prozaiczne:

  • zbyt duże zadania jak na jeden dzień
  • zła kolejność zadań
  • niespodziewane wyjazdy
  • brak internetu podczas wyjazdu (tak, tak, są takie miejsca i to na Mazurach :-p )
  • obecność dzieci u boku (poważny rozpraszacz ze względu na okres wakacyjny)

Poza tym moja lista zadań nie dotyczyła jedynie robienia porządków w szafach, dokumentach czy kontach mailowych, ale też wyzwań, które dotyczą mojego rozwoju i mają długoterminowy cel, dlatego wymagają większej uwagi i większej pracy.
Każde z zadań rządzi się również własnymi zasadami i ma swój czas. W wakacje, podczas wolnych dni, kiedy możemy skupić się bardziej na sobie niż na pracy, warto przywołać do porządku rzeczy osobiste, na które nigdy nie mamy czasu. Poza wakacjami wpadamy z kolei w rytm, który „trzyma” nas w pionie i paradoksalnie czasem łatwiej jest wtedy o większą mobilizację.

Nadzieja

Zarządzanie własnym czasem, a wcześniej dobre jego zaplanowanie nie zawsze wystarczają, żeby pokonać wszystkie niesprzyjające okoliczności i przeszkody. Warto jednak pamiętać, że to wciąż jest zabawa, ale też zobowiązanie wobec siebie.

Poza tym istnieje taki rodzaj zadań, który prawie nigdy nie ulega przeterminowaniu i zawsze można do nich wrócić w bardziej dogodnej dla siebie chwili. Jest przynajmniej taka nadzieja 🙂

Podsumowując. Jestem zadowolona z wykonania ważnych dla mnie zadań. Te, które wpadły nieoczekiwanie wprawdzie oderwały mnie od mojego planu, ale przyczyniły się też do poprawy samopoczucia i przyniosły dodatkową motywację do stworzenia kolejnego planu czy nowej listy zadań.

Wyzwanie Minimalistki traktuję jako proces ciągły, nawyk, który warto w sobie wypracować, a nawet styl życia bardziej niż jednorazowy strzał. Wszak chodzi o dobre planowanie własnego życia.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl
  • Pięknie to podsumowałaś! Gratuluję i życzę powodzenia, by nowe nawyki pozostały na stałe w Twoim życiu 🙂

  • Pingback: Wyzwanie Minimalistki. Podsumowanie - Simplicite()

  • simplifepl

    bardzo rzetelne podsumowanie 🙂 oby tylko nawyki pozostały na dłużej 🙂

    • No właśnie z tym nie mam akurat problemu, bo jestem raczej dobrze zorganizowaną osobą, lubię planować i źle funkcjonuję w chaosie. Pozostaje rozwiązać problem czasu i niekiedy priorytetów, bo zbyt wiele sobie narzucam, a potem mam pretensje do siebie, że nie wywiązuję się z tego, co sobie obiecałam. Pozdrawiam serdecznie.