15 Gru Dlaczego zimą przybywa nam centymetrów? Dlaczego zimą tyjemy?

Nie ma sprawiedliwości na świecie. Nie dość, że z czasem (czytaj: z wiekiem) zwalnia nasz metabolizm, to na zimę przybywa nam jeszcze centymetrów. Dlaczego w chłodniejszych miesiącach roku odczuwamy większe łaknienie, ospałość, mamy mniejszą ochotę na aktywność sportową, a na wadze przybywa nam kilogramów? W artykule powołuję się na kwestie, które odpowiadają na pytanie dlaczego zimą tyjemy.

Nie jestem typem „kanapowca” wielbiącego leżenie pod kocem, sączącego grzańca i oglądającego telewizję, jednak w okresie zimowym zawsze odczuwałam lekki spadek formy, większy apetyt na bardziej kaloryczne produkty i jednocześnie nieco zwiększony obwód w pasie. Zawsze mnie to denerwowało i zastanawiało dlaczego akurat o tej porze roku mam ochotę na rzeczy, których normalnie bym nie tknęła.

Ze względu na to, że od kilku miesięcy regularnie chodzę do klubu sportowego (moja ostatnia aktywność to treningi obwodowe) i staram się rozsądnie odżywiać, nie stwierdzam w okresie zimowym znaczących skoków na wadze, jednak ponownie czuję, że mój obwód w pasie uległ lekkiej „poprawie”, a przede wszystkim znowu mam ochotę na rzeczy, obok których przechodzę obojętnie w pozostałych porach roku.

Tkankę tłuszczową oddam od zaraz

Mamy dwa rodzaje tkanki tłuszczowej: białą i brązową. Biała gromadzi się w wyniku spożywania przez dłuższy okres czasu nadprogramowej ilości kalorii i odkłada się w postaci nielubianych przez nas fałdek. Brązowa nie odkłada się, lecz zamienia w ciepło chroniąc nas w ten sposób przed zimnem. W chłodniejszych miesiącach odczuwamy zwiększony apetyt, ponieważ instynktownie gromadzimy tkankę tłuszczową, żeby się ogrzać od środka. Zupełnie jak zwierzątka. Wszak człowiek to ssak 🙂

Złe nawyki

Jeśli nie spacerujemy, nie uprawiamy sportu, nie mobilizujemy organizmu do jakiegokolwiek ruchu wiosną, latem czy jesienią, to tym bardziej zimą nie zmusimy się do wyjścia z domu.

Podobnie jest z odżywianiem. Skoro w ciągu całego roku nie zwracamy uwagi na to co jemy, trudno nam o mobilizację i motywację do przygotowywania lekkich i zdrowych posiłków w porze zimowej, kiedy dopada nas lekka stagnacja. Tym bardziej, że nie mamy wtedy do wyboru tak dużego wachlarza świeżych warzyw i owoców jak np. latem.

Dobra wiadomość – nawyki można zacząć zmieniać o każdej porze roku i zima nie jest tu żadną przeszkodą.

Niedobory witaminy D

Tyciu sprzyja również brak witaminy D, ponieważ jej obecność odpowiada za redukcję odkładania się tłuszczu w organizmie. Do prawidłowej syntezy witaminy D potrzebne są promienie słoneczne, których w okresie jesienno-zimowym zdecydowanie brakuje, a jeśli nawet wyjdziemy z domu na spacer to i tak ograniczamy dostęp słońca do naszej skóry poprzez ciepłe, wielowarstwowe ubranie i kremy z filtrem.

Poza spędzaniem czasu na świeżym powietrzu, szczególnie wtedy, kiedy świeci słońce, witaminę D możemy suplementować lub spożywać sięgając 2–3 razy w tygodniu po tłuste ryby morskie takie jak np. łosoś pacyficzny (najlepiej w formie gotowanej, pieczonej lub duszonej, bowiem smażenie niszczy witaminę D), makrela, śledź, szproty w oleju, sardynki, tuńczyk, wędzony węgorz oraz tran, sery pleśniowe i żółtka jaj. Źródłem witaminy D są także niektóre grzyby, borówki, awokado  i wątróbka. Jedzenie pokarmów bogatych w wapń (zielone warzywa, fasola, sezam, figa, mak) i witaminę D blokuje wchłanianie się tłuszczu i jednocześnie zmniejsza uczucie głodu.

Kochane wymówki

Wielu z nas znajduje mnóstwo całkiem logicznych i przekonywujących argumentów do tego, żeby zalec w fotelu, ale to nadal są wymówki, które uniemożliwiają nam ruch czy trzymanie się zasad zdrowego stylu życia. Należy zadać sobie więc pytanie na czym bardziej nam zależy: na dobrym samopoczuciu i zdrowiu czy gromadzeniu zbędnych kilogramów? Odpowiedź jest chyba prosta. Okres jesienno-zimowy trwa pół roku, więc jest to wystarczający czas na zauważalne zmiany w naszym wyglądzie. Zatem?

Na dworze jest tak zimno

Do aktywności sportowej nie potrzeba 20 stopni na plusie. Przy niższych temperaturach powietrza lepiej się biega i ćwiczy w grupie (duch wzajemnej walki rozgrzewa i motywuje), a w domu można wybrać mnóstwo innych form ruchu takich jak np. rower stacjonarny, orbitrek, skakanka, drążek, wielofunkcyjna platforma fitness czy oscylacyjna, DVD z ćwiczeniami.

Natomiast kiedy pogoda za oknem całkowicie zniechęca nas do aktywności, niezwykle mobilizujące może okazać się zapisanie do klubu sportowego. Mnie taka aktywność sportowa wciąga i z chwilą nadejścia niskich temperatur na dworze nie widzę specjalnie różnicy w swojej motywacji do wyjścia z domu. Jeśli robię to co lubię i sama wybrałam formę ruchu, która mi odpowiada, to dlaczego akurat zimą miałabym z niej rezygnować?

Dobrym sposobem jest też zapisanie się na jakieś sportowe wydarzenie, które mobilizuje nas do regularnych treningów przygotowujących do podjęcia wyzwania. Pamiętam jak w zeszłym roku w listopadzie zapisałam się na Bieg Niepodległości w Warszawie i miałam rozpisany grafik biegów, którego musiałam się trzymać, żeby sprostać zadaniu. Zdarzały się dni, kiedy pogoda nie rozpieszczała, ale ani siarczysty deszcz ani wiatr czy niska temperatura nie stanęły mi na drodze do celu. Z walki z żywiołem wyszłam zwycięsko, buty już dawno wysuszone, w szufladzie mam fantastyczne pamiątkowe zdjęcia, w głowie fajne wspomnienia, a waga trzyma się na pożądanym poziomie. I o to chodzi.

Muszę się ogrzać

W zimowe dni mamy ochotę na zapiekane makarony, smażone mięsa, zawiesiste sosy, gorące napoje z sokiem malinowym czy szybkie rozgrzewające przekąski. Wysokokaloryczne dania sprawiają wrażenie ogrzewających i dodających energii, a ponieważ są bogate w tłuszcz, temperatura naszego ciała podczas jedzenia wzrasta dając nam uczucie przyjemnego ocieplenia organizmu. 

Tymczasem możemy wprowadzić kilka zmian w żywieniu, które pomogą nam przetrwać ten chłodny okres bez nadprogramowych kalorii jedząc kilka mniejszych posiłków dziennie, na które składać się powinny m.in.:

  • nabiał jako źródło wapnia dające uczucie sytości,
  • produkty pełnoziarniste, strączkowe, ryby i orzechy – zyskamy dużo energii, żelaza i magnezu, który przyspiesza metabolizm i wspomaga pracę mózgu, a także witaminę B,
  • warzywa, w szczególności papryka, pomidory, szpinak, kalafior, brokuły, czyli źródło witamin chroniących nas przed przeziębieniami i osłabieniem,
  • ryby, jajka, tran jako źródło witaminy D.


Chce mi się spać

Brak słońca, ciemne poranki, krótki zimowy dzień sprzyjają naszej ospałości, a każdy z nas dobrze zna swój organizm i najlepiej wie co go skutecznie pobudza. U mnie to są poranne kawy, pożywne śniadania i treningi, a także duża ilość zajęć od samego rana, które nie pozwalają mi na zwolnienie tempa zimową porą. 

Najzdrowszym i najskuteczniejszym jednak sposobem jest wydłużenie czasu snu. Zyskujemy lepszą formę fizyczną i psychiczną, a wtedy dni nie wydają się być już takie ponure.

Nic mi się nie chce, nie mam nastroju

Za nasze samopoczucie odpowiadają tzw. hormony szczęścia, a konkretnie poziom serotoniny, który spada w pochmurne dni. Jej niedobór prowadzi do przygnębienia, napięć, zaburzeń koncentracji, uczucia zmęczenia i zwiększenia łaknienia. Sięgamy więc po łakocie, żeby poprawić sobie humor i wpadamy w doskonale znaną nam pułapkę. Słodycze dają dawkę energii i poprawiają nastrój, ale tylko na chwilę, a gromadzone w ten sposób przez okres zimowy kalorie niewdzięcznie odkładają się w postaci niechcianych kilogramów.

Czy nie lepiej więc poprawić nastrój fundując sobie odpowiedni relaks, oddając się swojemu ulubionemu zajęciu czy pasji, spędzając czas z przyjaciółmi, kupując sobie jakiś drobiazg czy sprawiając przyjemność komuś na kim nam zależy?

Święta, święta i po świętach

Okres przedświąteczny i Święta Bożego Narodzenia to festiwal jedzenia. Czekamy na nie z utęsknieniem, żeby spędzić czas z bliskimi i zasiąść do suto zastawionego świątecznego stołu. Ten czas stanowi dla nas szczególnie trudne wyzwanie, jeśli zależy nam na utrzymaniu prawidłowej wagi lub kiedy się odchudzamy. Sprawa nie jest jednak z góry przegrana, jeśli dopuścimy do głosu zdrowy rozsądek i umiar. Chcecie wiedzieć jak tego dokonać? Zajrzyjcie do Olgi z Make Happy Day i jej artykułu „Święta na diecie” (KLIK). Zobaczcie jak prosto można przeżyć Święta bez stresu, że zyskamy dodatkowe kilogramy i wyrzutów sumienia, że zjedliśmy o jednego pieroga więcej 😉
Dlaczego zimą tyjemy?

Zimowy okres utrudnia nam nieco dbanie o własną kondycję fizyczną i psychiczną, ale wszystko jest kwestią motywacji. Bez względu na porę roku, staram się być zdyscyplinowana w kontekście dbania o swoje zdrowie, dobrą formę i samopoczucie. Robię to dla siebie, dla swojej rodziny i jest mi to potrzebne. Żaden minus na termometrze czy brak słońca za oknem nie może popsuć moich planów, dlatego kiedy zaczynam czuć się osowiała, ospała czy brak mi sił, natychmiast biegnę na trening, który po prostu mnie pobudza. Po nim z kolei mam ochotę na wartościowe jedzenie, a nie puste kalorie, tak więc koło się zamyka, a ja zyskuję na byciu w formie przez cały rok.

A jak jest z Wami w chłodniejszych miesiącach roku? Odczuwacie lekki spadek formy i stajecie się łakomczuchami czy macie jakieś swoje sposoby na poprawę nastroju i formy fizycznej?

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub uważasz, że może przydać się innym, będzie mi bardzo miło, jeśli go udostępnisz. Dziękuję, że jesteś i wspierasz.

Jeśli chcesz być również na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub Esencję na Facebooku, zajrzyj na Instagram (jestem też codziennie na Instagram Stories) i odwiedź Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl
  • Moja forma lezy i kwiczy, złe nawyki przodują w diecie a ciemność za oknem nakłania do przeleżenia zimy w łóżku. Liczę na to, że nowy rok przyniesie same dobre zmieny (wiem, dokładanie startu w czasie jak złym pomysłem).

    • Ale wystrzeliłaś 🙂 Ja tam nie czekam do Nowego Roku. Czasem czuję się osłabiona, głównie niedospana, zawalona zajęciami, ale walczę ze swoimi słabościami i ścigam się z czasem. Najbardziej pomagają mi treningi, serio. Czasem wlokę się na nie resztkami sił, ale dostaję kopa i wracam do domu w podskokach. Głodna, szczęśliwa i jeszcze bardziej zmotywowana. Mówię Ci, to samonakręcająca się machina 🙂

  • Ja też nie lubię zimy. W ogóle źle znoszę chłód i zimno. Aczkolwiek w tym roku nie jest jeszcze tak tragicznie, tyle że zmiennie. Raz mokro raz mroźnie i to jest bardzo denerwujące. Ale nie może być idealnie, bo inaczej człowiek by się nie rozwijał.

    • W tym roku nie jest tak źle. Nie możemy narzekać na zimno. Żałuję jedynie, że wciąż nie ma śniegu.
      Tak między nami, ja też wolę wiosnę 😉

  • Witam.zawsze zimą czuję się gorzej.Nie lubię chłodu,zimna .W zimę zawsze jestem osłabiona,często się przeziębiam.Nie lubię leżeć w łóżku,i nie lubię dużo narzekać.Tylko chodzę codziennie do pracy i to daję mi dużo sil i zmotywowana do dalszych działań

    • Fajnie, że praca daje Ci taką siłę i motywację. Zwykle ludzie narzekają na swoją pracę, że wysysa z nich ostatnie soki, stresuje i odbiera to co najlepsze. Na szczęście nie wszyscy tego doświadczają.

  • Bardzo dużo trafnych informacji! Cieszę się, że napisałaś o witaminie D, bo wiele osób kojarzy ją tylko z kośćmi i wapniem, a odpowiada ona za dużo więcej w naszym organizmie, choć wciąż niewiadomo jednoznacznie czy otyłość jest skutkiem czy przyczyną niedoborów witaminy D. Ja oprócz spożywania ryb poleciłabym pakowanie walizek i wylot np. na Dominikanę! 😀

    • Ludzie mają też zakorzenione, że witaminę D podaje się jedynie małym dzieciom, tymczasem powinni ją pobierać również dorośli. Natomiast często wspomina się jej rolę właśnie w kontekście spalania tkanki tłuszczowej.
      Dominikana mówisz? 🙂

  • U mnie sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie. Zimą chudnę 🙂 Aczkolwiek obserwuję mały skok po Świętach… W końcu nie wypada odmawiać kiedy mamusie częstują swoimi przysmakami 🙂

    • O to z Ciebie harcerka 🙂 I chodzący wyjątek, bo jednak większość narzeka na zbędne kilogramy po zimie. Ale super, pozazdrościć 🙂

  • Ostatnio jestem z siebie niezwykle dumna, bo deszcz, wiatr czy chlod, zakladam stroj sportowy i biegam. I odkrylam, ze bieganie w deszczu sprawia mi przyjemnosc! Powietrze jest rzeskie, jest czym oddychac, mniej sie mecze.
    Zima duzo latwiej popasc w zly nastroj i wir niekonczacych sie wymowek.

    • Super, że nie brakuje Ci motywacji, a pogoda nie jest dla Ciebie przeszkodą. Ja już zdążyłam się nieco stęsknić za bieganiem, bo mam dłuższą przerwę po kontuzji kolana. Na razie biegam do klubu na treningi, ale mam zamiar lada moment wrócić do biegania, bo zimą biega się dużo lepiej niż latem.

  • thefiorka

    Ja to już tylko czekam na te święta, by móc od stycznia na spokojnie wziąć się za siebie 🙂

    • Brzmi jak noworoczne postanowienie 😉

  • Na samopoczucie nie narzekam. Od kilku lat całą rodziną suplementujemy witaminę D jesienią i zimą i to naprawdę dużo daje!
    Zimą i jesienią rzeczywiście jemy zupełnie inaczej. Wiosną i latem odrzuca mnie od makaronów, naleśników itp. A kiedy jest zimno, mogłabym je jeść na okrągło… i robić się równie okrągła 😉
    Ochotę na ćwiczenia też mam największą latem, w największe upały – taki paradoks.

    Nie rozumiem natomiast całej tej afery z tyciem w Święta. Nigdy mnie to nie spotkało, przecież to raptem parę dni, więc nawet wielkie obżarstwo jest niegroźne, jeśli na co dzień mamy w miarę zdrowe nawyki.

    • Dokładnie tak Renia. Myślę, że panika u niektórych wynika z tego, że w Święta zjedzą więcej niż zjedliby normalnie. Niektórzy łamią swoje postanowienia, a potem są z siebie niezadowoleni. Stąd ta psychoza. A to przecież tylko 3 dni. Nikt przez taki krótki czas ani nie tyje ani nie chudnie.
      Zdrowe nawyki to podstawa, w Święta można i trzeba świętować, a nie się katować. Nie trzeba też popadać od razu w skrajne obżarstwo.

  • Motywujesz Ola, motywujesz 🙂

  • Ze względu na milion przepysznych potraw zawsze boję się świąt – potem rzeczywiście ciężko dopiąć spodnie, ale trzeba się ruszyć i nie pozwolić na kompletna dewastację! 🙂 Ja w święta popołudniami spaceruję, a zimą jeśli rzeczywiście nie chce mi się chodzić na zajęcia fitness itd wysiadam zazwyczaj 2-3 przystanki wcześniej i na piechotę docieram do celu. Zawsze to coś 🙂

    • Jasne, że zawsze to coś, a czasami to coś co jest początkiem wypracowywania w sobie dobrych nawyków. Świąteczne obżarstwo mnie nie przeraża, bo nauczyłam się jeść często, ale mniejsze porcje i nie potrafię już zjeść dużo naraz. Źle się po tym czuję. Dobrych Świąt! 🙂

  • Pingback: Kilogramowy zawrót głowy gdzieś między Świętami, a Sylwestrem. | esencja()

  • Mi też niestety zimą przybywa :/ Oby do wiosny!

    • W zasadzie każdemu – mniej lub więcej, nasz organizm instynktownie broni się przed zimnem. Przy zdrowych nawykach na wiosnę wszystko zejdzie 😉

  • Pingback: Esencja | Moja reaktywacja po zimie. Sposoby na przesilenie wiosenne.()

  • Pingback: Esencja | Trendy żywieniowe na jesień i zimę 2017()