25 Mar Skąd czerpać pozytywną energię?

Skąd czerpię pozytywną energię? To tak jakby zapytać skąd czerpię inspiracje. Dla mnie to te same źródła, a to dlatego, że to co mnie inspiruje jednocześnie nakręca mnie do działania, cieszy i dodaje energii.

Trzy dni temu miałam urodziny (18-te rzecz jasna) i najczęściej powtarzającymi się życzeniami, poza tradycyjnymi, były: więcej odpoczynku (hmm, rozważę to kiedyś), „zawsze świeżych dostaw nigdy nie kończącej się energii, którą zarażasz!”, „wciąż tak nieziemskiej siły do działania!”, „sto lat takiej energii i optymizmu”.
To prawda, energii mam w nadmiarze, ale ona nie bierze się przecież z kosmosu. Gdzieś ma swoje źródło, gdzieś przyczynę, gdzieś skutek.

Czy musisz być przepełniony szczęściem, żeby tryskać energią?

Każdy z nas, prędzej czy później, doświadcza przykrych zdarzeń w życiu. Jednak dopiero kiedy mają one miejsce, uświadamiam sobie, ze nie wychodzę z nich osłabiona, lecz wzmocniona, bogatsza o nowe przeżycia, bardziej czujna, świadoma kruchości życia i zmieniającej się rzeczywistości, a także ludzi. Mogłabym chodzić ze spuszczoną głową pełną czarnych myśli, mogłabym się smucić i martwić o przyszłość, ale to nie w moim stylu. Tak z trudnych chwil, jak i z porażek podnoszę się dość szybko, bo jestem typem fighterki. Nie lubię jak coś lub ktoś próbuje mnie złamać czy podciąć mi skrzydła – natychmiast podejmuję walkę, a moja determinacja zyskuje na sile, podobnie jak energia.
Mam też świadomość, że nie jestem sama na tym świecie. Moi bliscy nie tylko dają mi wsparcie, ale też go potrzebują, chcą polegać na mnie, mojej sile i wierze w to, że będzie dobrze, więc nie bardzo mogę i chcę pozwolić sobie na załamywanie i poddawanie się chwili. Wychodzę też z założenia, że podjęcie wyzwań losu i chwycenie ich jak byka za rogi obraca trudy dnia w działania, które zmieniają naszą rzeczywistość i dają znacznie więcej dobrego niż chowanie się po kątach. Do tego trzeba waleczności, samozaparcia, odwagi, pozytywnego podejścia, dlatego nad tymi cechami cały czas pracuję. Energię czerpię więc ze swych życiowych doświadczeń, tak dobrych, jak i złych. Energii się nie dostaje, ją się wydobywa.

Moją bronią jest uśmiech, a może śmiech?

„Kiedy zrozumiesz potęgę swojego uśmiechu, nigdy nie przestaniesz się uśmiechać.”
Jeckov Kanani

Nie twierdzę, że mam powalający uśmiech, ale wielokrotnie pomógł mi przełamać dystans w relacjach np. z nowo poznanymi ludźmi, pokonać problemy, zwalczyć przeszkody, spojrzeć z optymizmem w przyszłość. Mój uśmiech chroni mnie przed samą sobą, kiedy mam słabszy dzień. Choć bywam zamyślona, skupiona, poważna, jakby nieobecna, nie brakuje mi pozytywnych myśli. Choć żyję pod presją czasu, staram się praktykować uważność. Choć często dopada mnie stres, potrafię się wyłączyć i zregenerować po to, żeby móc powrócić w dobrej formie i działać ze zdwojoną siłą. Z uśmiechem na zewnątrz i wewnątrz.
Uśmiech ma moc, a ja lubię uśmiechać się do życia, dostrzegać jego pozytywne strony, cieszyć się małymi rzeczami, śmiać z tego czego doświadczyłam. W artykule „Mój mózg lubi się śmiać” napisałam kiedyś: „Śmiech to samooczyszczenie i mechanizm obronny, napływ pozytywnych emocji i forma relaksu”. U mnie tak właśnie to działa.

 

Codzienne małe radości są lepsze niż szczęście od wielkiego dzwonu

„Szczęście leży nie w posiadaniu tego, czego chcemy, ale w chceniu tego co już posiadamy.” Nie ustaję też w codziennych poszukiwaniach małych radości z prostych rzeczy i zdarzeń. Czy muszę wygrać w totka, nabyć nieruchomość na egzotycznej wyspie, pojechać w podróż dookoła świata czy wygrać los na loterii życia, żeby poczuć się szczęśliwą? Wolę docenić to co mam dzisiaj, skupić się na tym co mogę jeszcze osiągnąć, a siłę, pogodę ducha i energię czerpać z codzienności. Nie czekam też na gwiazdkę z nieba, ale z radością witam każdego dnia słońce i to co się wydarzy.  Dostrzeganie małych rzeczy cieszy mnie bardziej niż wyczekiwanie na te wielkie, a celebrowanie codzienności, życie w zgodzie ze sobą i według własnych zasad powoduje, że czuję się szczęśliwsza, bardziej spełniona i pełna dobrej energii.

 

Ludzie są siłą napędową mojej energii

Ludzie mnie interesują, fascynują i inspirują. To oni wyzwalają we mnie energię, a najwięcej czerpię jej od najbliższej rodziny i przyjaciół, ale również codzienne relacje z innymi zwykle pozytywnie wpływają na moją postawę życiową. Lubię rozmawiać z ludźmi, poznawać ich punkt widzenia, dyskutować, śmiać się, dzielić się, pomagać, wspierać, dawać i otrzymywać. Czasem wystarczą drobne gesty i zwykła ludzka życzliwość, żebym złapała wiatr w żagle, a ja dostaję znacznie więcej i to daje mi siłę. Owszem zdarzają się sytuacje, kiedy ktoś podcina mi skrzydła, ale paradoksalnie otrzymuję wtedy więcej od życia. Jednak największą radością są moje dzieci. Nikt nie potrafi wyzwolić we mnie takich pokładów energii i jednocześnie zużyć je do zera jak one 🙂

 

Czuję, że żyję, kiedy mogę się rozwijać

O tym też już wspominałam na blogu, że rozwój osobisty jest dla mnie bardzo ważny, dlatego wciąż inwestuję w siebie, uczestniczę w licznych spotkaniach branżowych, konferencjach, warsztatach i szkoleniach. Wzbogacają one nie tylko moją wiedzę, ale umożliwiają też zawieranie nowych, inspirujących znajomości i odkrywanie nowych źródeł pozyskiwania pozytywnej energii. Czasem oznaczają wejście w zupełnie nowe środowisko, sprawdzenie się w nowej roli, ale także rozwój własnych zainteresowań, które z czasem mogą przeobrazić się w pasję dającą wiele radości i sprawiającą, że dążysz do nowych celów, chcesz osiągać więcej i dzielić z innymi swoją energią.  

Aktywność sportowa sprawcą dobrych rzeczy

Wielokrotnie pisałam też na blogu, że endorfiny, kondycję fizyczną i dobrą formę psychiczną, a przede wszystkim duże pokłady pozytywnej energii daje mi regularne uprawianie sportu. Wyjazdy na fitness campy (tu i tu), udział w większych i mniejszych wydarzeniach sportowych (np. tu, tu, tu i tu) oraz wszelkie formy aktywności sportowej (np. tu i tu), a w szczególności fitness (tu) dają mi ogromnego kopa energetycznego i uszczęśliwiają bardzo pozytywnie nastrajając do życia. Bez aktywności fizycznej nie wyobrażam sobie już życia, a kiedy brak czasu lub krótka niedyspozycja ograniczają moje możliwości, mój organizm natychmiast reaguje spadkiem energii i formy psychicznej.

 

Działaj, ale od czasu do czasu wrzuć na luz

Celebrowanie codzienności, wewnętrzna radość, życiowe doświadczenia, obcowanie z ludźmi, rozwój osobisty i zawodowy, aktywność sportowa – skąd brać na to wszystko siłę i ochotę, jeśli zapominamy o odpoczynku? Dbanie o siebie nie oznacza jedynie dążenia do osiągania ambitnych celów i stawiania sobie coraz wyżej poprzeczek. Nasz organizm potrzebuje resetu i zastrzyku energii do dalszego działania, dlatego od czasu do czasu warto zwolnić tempo, złapać dystans, spojrzeć na swoje działania z innej perspektywy i wrzucić na luz. Staram się robić to regularnie, bo żyjąc intensywnie potrafię się zatracić w swoich obowiązkach doprowadzając się do stresu, który odbiera mi energię. Uwielbiam i praktykuję wyjazdy nie tylko te wakacyjne, ale też krótsze np. weekendowe. 2-3 dni w dobrym towarzystwie i ciekawym miejscu całkowicie mi wystarczają, żeby naładować akumulatory na jakiś czas.

Nie narzekam #chillout #vacations #croatia #peljesac #moments Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Aleksandra Bohojło (@esencjablog.pl)

Na koniec chciałabym ponownie odnieść się do życzeń urodzinowych. Tym razem wierszem pisanych. Otrzymałam je od swojej przyjaciółki Ani i autorki bloga Wiersze Szeptem Pisane. Niektórzy już je widzieli, ale one wyzwalają we mnie tyle energii, że muszę się nią z Wami podzielić 😉

Wiersz urodzinowy dla Oli_Esencja

Z tą pozytywną energią zostawiam Was na Święta. Odpocznijcie, zwolnijcie tempo i cieszcie się chwilą. Korzystajcie!

Wesołych Świąt Wielkanocnych!

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl