05 Kwi Kilka faktów o mnie z przeszłości, czyli co wykazał primaaprilisowy quiz.

„Primaaprilisowy quiz – 15 faktów o mnie” (KLIK) zdał doskonale egzamin i tak jak przewidywałam ubawiłam się czytając Wasze komentarze za co jestem Wam bardzo wdzięczna 🙂 Test był dla osób, które choć trochę mnie znają i/lub czytają mojego bloga, ale muszę przyznać, że rozstrzał Waszych podejrzeń co do faktów o mnie, które nie są zgodne z prawdą był dość spory. Niektórzy fajnie też kombinowali: „Te punkty są tak szalone, że uznałam, że im bardziej szalony tym większa podpucha”, „Większość faktów jest tak fascynujących, że równie dobrze każdy może być prawdą, jak i fałszem”, „Nie znam Cię wprawdzie bardzo dobrze, ale nie zdziwiłabym się, gdyby pozostałe punkty były prawdą”.
W sumie to się nie dziwię, gdyż nawet moja mama wyłożyła się na tym quizie sądząc, że wyskoczyłam kiedyś ze spadochronem z samolotu; zapewne założyła, że nie o wszystkim jej powiedziałam, żeby jej nie martwić.

W tej sytuacji postanowiłam nie tylko ustosunkować się do wszystkich sugestii, ale też nieco przybliżyć Wam swoją sylwetkę, szczególnie, że pytania często dotyczyły faktów z dalekiej przeszłości.

Po pierwsze, pomimo, że publikowany 1 kwietnia, primaaprilisowy quiz nie był żartem, jak niektórzy sądzili: „A ja uważam, że to prima aprilis i tylko DWA fakty są prawdziwe”, „Kurczę! Ola, jak dla mnie wszystkie mogą być prawdziwe i obstawiałabym, że to primaaprilisowy żart i wszystkie okażą się być true”.
Jednak, tak jak pisałam we wstępie quizu, z 15 faktów o mnie jedynie 2 nie były zgodne z prawdą i wyszło na to, że tylko jedna osoba dobrze mnie zna (buuu) obstawiając (po małej poprawce) nr 9 i 12. Karolina P., stawiam Ci piwo 😉 

Z drugiej strony może to dobrze, że nie wszystko o sobie ujawniam, będzie więcej okazji, żeby lepiej się poznać. Tymczasem poniżej odnoszę się do każdego z punktów:

  1.  jako 18-latka pojawiłam się w filmie, na planie którego poznałam swojego narzeczonego (operatora kamery tegoż filmu zresztą)
    Tak było, przy czym słowo „pojawiłam się” w tym przypadku jest właściwym określeniem. Byłam w maturalnej klasie III LO w Łodzi, a na planie filmowym pojawiłam się za sprawą dyrektora szkoły. W ten sposób poznałam też swoją pierwszą, wielką miłość, dlatego z dużym sentymentem wspominam ten mały epizod w swoim życiu.
  2. chodziłam do 4 szkół podstawowych i 2 liceów ogólnokształcących
    Często przeprowadzaliśmy się całą rodziną ze względu na pracę Taty, więc szkoły zaliczyłam w Pabianicach, Wieluniu oraz Łodzi. Z tymi trzema miastami mam silną więź emocjonalną, mnóstwo najlepszych wspomnień i nadal bywam ich dość częstym gościem utrzymując serdeczny kontakt z przyjaciółmi i rodziną.
  3. moją pasją było kiedyś latanie balonem
    Brat mojego męża od wielu lat ma firmę (KLIK) specjalizującą się w produkcji nośników reklamy pneumatycznej i organizacji wypraw balonowych biorąc przy okazji udział w wielu balonowych zawodach. Kilka lat temu lataliśmy tak sobie od czasu do czasu i pomimo mojego ogromnego lęku wysokości, stanie w koszu bez żadnych zabezpieczeń na sporej wysokości nie stanowiło dla mnie problemu. Rozbawił mnie też jeden z Waszych komentarzy w tym temacie: „Nie pasujesz mi na fankę latania balonem. Zbyt stateczne to. Ani tam nie poskaczesz, ani nie pobiegasz”. Dla niedowiarków zdjęcia pod artykułem.
  4. w wieku 18 lat opuściłam rodzinne gniazdo i rozpoczęłam życie na własny rachunek
    Jak na tamte czasy dość wcześnie opuściłam rodzinne gniazdo i z Łodzi przeprowadziłam się do Konstancina (do niezwykłego domu z 1902 r.; kiedyś Wam o nim opowiem), a potem rozpoczęłam swoją przygodę z życiem na własny rachunek w stolicy.
  5. jednym z moich największych marzeń jest praca z delfinami; gdybym dostała taką ofertę pracy, przeprowadziłabym się z rodziną nawet na koniec świata
    Delfiny to dla mnie jedne z najpiękniejszych ssaków na ziemi. Już jako mała dziewczynka marzyłam o tym, żeby wyjechać na jakąś wyspę i żyć tam z dala od cywilizacji oddając się pracy i wiodąc szczęśliwe życie u boku delfinów. Nie przeszło mi do tej pory.
  6. jako 15-latka projektowałam i szyłam ubrania
    Ten epizod w swoim życiu wspominam zanosząc się śmiechem. To były czasy kiedy nie było w sklepach takiego wyboru odzieży jak dzisiaj, więc postanowiłam sama projektować i szyć sobie ubrania, o których marzyłam. Do czasu kiedy zaprojektowałam sobie cudną bluzkę z wiązanymi płatami, które niechcący przecięłam na pół. Szycie wymagało ode mnie wiele cierpliwości, wyobraźni i pokory. Ostatecznie uznałam, że projektantką raczej nie zostanę.
  7. robię kilka rzeczy naraz co mnie pozytywnie nakręca i jednocześnie doprowadza do szału
    To jest mój ulubiony temat. Choć staram się na tym panować, nadal wpadam w pułapki multizadaniowości (KLIK) uważając, że wykonywanie czynności po kolei, a nie jednocześnie jest totalną stratą czasu. Robię wiele rzeczy naraz, to mnie pozytywnie nakręca, ale o ile nie stanowi to problemu w przypadku mniejszych rzeczy, o tyle z dużymi wychodzi różnie – nie zawsze efektywnie, ale ponieważ należę do aktywnych osób mała szansa, że to zmienię.
  8. nie znoszę obierać ziemniaków
    Ja wiem, że to prosta czynność i nie ma co się nad nią rozwodzić, ale szczerze jej nie znoszę. Wkręcę każdego w obieranie ziemniaków (nawet gości), byle nie robić tego samej. No nie znoszę. Zresztą jeden z komentarzy grzmiał: „No bo jak można lubić obierać ziemniaki?”.
  9. jako fanka paraglidingu, skoczyłam raz w życiu ze spadochronem, prosto z samolotu
    To była perfidna zmyła z mojej strony. Owszem jestem fanką paraglidingu, skoczyłam z ponad 2000 m n.p.m. w otchłań (góra Babadağ w Oludeniz w Turcji; zdjęcia pod artykułem), ale nigdy, przenigdy NIE wyskoczyłabym z samolotu. No way. Sama myśl o tym mnie przeraża. Lęk wysokości 😉
  10. kocham Włochy (język, klimat, kulturę, kuchnię, architekturę, modę, muzykę, model rodziny, Włochów); gdyby ktoś zaproponował mi przeprowadzkę z rodziną do Włoch, zgodziłabym się natychmiast
    Czy to, że opisuję Hiszpanię i jestem fanką środziemnomorskiej kuchni oznacza, że tylko nią jestem zafascynowana? Znowu Was podpuściłam. Moja fascynacja Włochami pojawiła się z chwilą, kiedy zwiedziłam niemal każdy jej zakątek. Uwielbiam ten kraj i choć w ostatnich latach obierałam inne kierunki na wypoczynek, to moje serce należy do tego właśnie kraju. Temperament Włochów, model rodziny i wszystko to co wymieniłam wyżej bardzo mi odpowiadają i wiem, że dobrze bym się tam czuła.
  11. kilka lat temu latałam na rozmowy kwalifikacyjne o pracę do Mediolanu
    Jak miłość do Włochów to i praca we Włoszech, tak? Prawie się udało, miałam też przyjemność poznać byłą szefową rekrutacji domu mody Prada, ale póki co mieszkam i żyję w Polsce.
  12. 12 jest moją pechową liczbą (o dziwo nie 13)
    Wszystko co ma się wydarzyć pechowego, spotyka mnie 12, więc kiedy moja mama dzwoni do mnie, że jest trzynastego, mówię jej, że niefarta miałam dzień wcześniej. Trzynastka jest dla mnie szczęśliwa.
  13. w mojej pierwszej ciąży lekarz stwierdził, potwierdzając to obrazem usg, że są dwa zarodki, urodziłam jednak jedno dziecko
    To była moja pierwsza ciąża i pierwszy szok dla mnie i męża. Wyszłam z gabinetu lekarskiego z informacją, że są dwa zarodki, ale już wtedy lekarz uprzedził, że jeden zarodek jest mniejszy i może być wchłonięty przez drugi lub mój organizm. Wtedy wydawało mi się to zupełnie nieprawdopodobne, jednak po przejrzeniu różnych publikacji dowiedziałam się, że jest to możliwe i tak się stało. Urodziłam syna. Do tej pory żartuję, że wchłonął brata albo siostrę 😉
  14. uczyłam się 7 języków obcych
    Za mną kilka lat rosyjskiego, wiele lat angielskiego, 4 lata hiszpańskiego, 3 lata łaciny, 2 lata niemieckiego, 1 rok włoskiego, pół roku francuskiego, z czego na dzień dzisiejszy władam jedynie angielskim i hiszpańskim.
  15. mam trójkę dzieci, ale najstarsze (syn, 16 lat)  już ze mną nie mieszka
    Synuś nadal mieszka z nami, ale coraz rzadziej go widuję. Sporą część dnia spędza w Warszawie, gdzie chodzi do liceum (a mieszkamy pod Warszawą), więc nowe środowisko, dojrzewanie, odcięcie pępowiny (już dawno zresztą) i te sprawy. Sami rozumiecie 🙂

No to wyjaśnione. Zaskoczyłam Was czymś? 🙂 Jeszcze raz dziękuję za Wasze komentarze, chętnie poczytam więcej.

Paragliding start Paragliding finishParaglidingLot balonem

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl
  • W Twoim przypadku, nic by mnie nie zdziwiło. Nawet szesnastoletni syn „na swoim”. Jesteś tak pozytywnie zakręcona, że wszystko możliwe 🙂

  • Karolina Paszczyk

    Oł jeeee! Ale się cieszę 😀 duma mnie rozpiera

    • Piwo zamieniam na winko i dokładam super hiper deser – Eton Mess. Może być? 😉

  • W jedno trafiłam, więc jest ok:) jesteś mega pozytywnie zakręconą osobą i fajnie czyta się o Twoich przygodach.

    • Hej, to życie. Przygód jeszcze nie opisywałam. Pomyślę, ale ja teraz stateczna jestem, więc… No nie wiem 😉

  • No, no! Operator kamery i pewnie Ty w jej centrum – romantycznie widzę 😀 A za skok ze spadochronem to Cię podziwiam, bo ja mając 22 lata nie wiem, czy bym się odważył! Także gratuluję odwagi!

    • Ja mam „trochę” więcej lat niż Ty, ale za to trójkę dzieci, a to zmienia światopogląd i właśnie ze względu na nie dzisiaj pewnie bym tego nie zrobiła. Jest w końcu tyle szalonych rzeczy, które można robić na ziemi zamiast w powietrzu 😉
      A co do kamery, a raczej jego operatora, to ja się wtedy go bałam 🙂 Starszy o kilka lat, ze świata filmowego, a ja beztroska przyszła maturzystka. Wielkie uczucie przyszło trochę później, za to mocno zapisało się w karcie pamięci 😉

      • Oj tam. To tylko kolejne 18 🙂 Ale co do szalonych rzeczy na ziemi to się zdecydowanie zgadzam 😉
        Ważne, że uczucia, nawet te szalone są silne.

  • Fantastycznie, że opisałaś po troszkę każdy punkt 🙂 Cała masa ciekawostek. Ale ten skok – podziwiam Twoją odwagę 🙂
    Tak myślę, że jeszcze wiele o Tobie nie wiemy 😉

    • Tylko troszkę 😉 Ale akurat Ty poznajesz mnie coraz lepiej.

  • Ciekawe masz życie 🙂

  • Super z Ciebie babka. Dopiero Cię poznaję i tamtego wpisu niestety nie czytałam, ale świetnie poczytać o Twoim życiu:)

    • Wybierasz się na którąś z konferencji? Blogotok, BCP? A może Bloggers Family Wawa? Byłaby okazja do poznania się osobiście 🙂

  • I tak jesteś odważna (skok), widać nie męczy Cię lęk wysokości. Ta paskudna dolegliwość sprawia, że ma się zawroty głowy stając na parapecie by umyć okno. Ręce pocą mi się ze strachu nawet kiedy oglądam film ze skokami 🙂

    • Ależ ja właśnie mam lęk wysokości, ale tak jak pisałam w balonie on znika. Natomiast z samolotu nie wyskoczyłabym ze spadochronem. Z drugiego piętra w bloku też nie wyjrzę 🙂

  • Wydajesz mi się osobą, która ma bardzo ciekawe życie. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję poznać Cie osobiście☺ Zazdroszczę tego lotu balonem☺

    • W moim życiu przeszłam różne etapy, i dobre i złe, ale każdy z nich z osobna uważam za wartościowy i fajny na swój indywidualny sposób. Niewątpliwie miałam bardzo ciekawy okres dojrzewania i okres wchodzenia w dorosłe życie. Tak w ogóle to mam szczęście do ludzi 🙂
      Podejrzewam, że spotkamy się na jakimś wydarzeniu blogowym 😉

  • wygląda na to, że masz bardzo szalone, zwariowane życie! 😉 Super! 😉

    • Nie no, nie aż tak bardzo, ale lubię je, naprawdę lubię 🙂

  • Jak widać masz barwne życie. Ja tez uwielbiam Włochy ale ostatnio odmówiłam mężowi przeprowadzki do tego pięknego kraju, cóż matura syna jest jednak ważniejsza

    • O rany, rozważyłabym, choć rzeczywiście moment nieco niefortunny.

  • Wow, ja też zaliczyłam 4 podstawówki i 2 licea! Tylko gimnazjum udało mi się zacząć i skończyć w tej samej szkole 😉

  • No i nie trafiłam 🙂

    • Spoooko. W sumie słabo się znamy, a odpowiedzi były podchwytliwe 😉

  • Łódzka trójka? Pozdro z jedynki 😀

  • Bardzo kreatywny żart na 1 kwietnia! 😀 Ja też bym obstawiała opcję, że wszystkie fakty są zmyślone 😀 Są tak nieprawdopodobne. Podziwiam za odwagę! I co to za lęk wysokości skoczyć z góry a z samolotu już nie? 😉

    • Aaaaa, to ogromna różnica 🙂 Pewnie siedzi w głowie, ale wierz mi, jest to dla mnie nie do pokonania.

  • Pingback: Esencja | Otwarte drzwi u Esencji.()