Motywacja

21 Cze Skąd biorę motywację? Moje sposoby na to, żeby mi się chciało

Mogę być zmęczona, osłabiona, chora, nie mieć na coś ochoty, nie lubić czegoś robić, ale nigdy nie brakuje mi motywacji do działania. Niektórych może to wprawiać w stan niezadowolenia, niektórych w stan zadziwienia. ale co ja na to poradzę, że zawsze mi się chce? Odpowiadając sobie samej na pytania innych skąd biorę motywację, myślę sobie, że stąd, że lubię swoje życie i to co robię, a rzeczy, które ewentualnie nie idą w parze z moim nastrojem czy ochotą staram się zastąpić innymi lub po prostu realizuję bez narzekania, że muszę je zrobić. Po prostu je robię.

Jedyne co mnie czasem demotywuje, podcina lekko skrzydła, zniesmacza to stosunek ludzi do siebie. Czasem przełykam gorzką pigułkę życia, czasem chwilę odczekuję, daję sobie czas na ochłonięcie, a potem zakasam rękawy i robię swoje. Pomaga mi w tym samodyscyplina, chęć rozwiązywania trudnych sytuacji, wsparcie, które otrzymuję od innych, ale też styl życia, który prowadzę i wartości, którymi się kieruję.

Ostatni weekend spędziłam na warsztatach coachingowych (dzięki Fundacji My Pacjenci) prowadzonych przez Kamilę Baranowską z www.biegajacycoach.pl, podczas których mieliśmy m.in. sesję dotyczącą zarządzaniem własnym potencjałem. Ta sesja uświadomiła mi jak wiele elementów wpływa na naszą motywację, więc poniżej możecie przeczytać co robię, żeby mi się chciało:Motywacja

dbam o relacje z ludźmi

Mówiłam wcześniej, że potrzebuję ludzi jak powietrza? Mówiłam. I nadal to podtrzymuję, bo nie tylko życiowe doświadczenia, zdobyta wiedza i silna osobowość, ale też towarzystwo i dobre relacje z ludźmi dają mi siłę i chęć do działania. Na moją motywację wpływają nie tylko najbliżsi wierząc w to co robię, ale też ci, którzy mnie oceniają, rzucają mi wyzwania, mają wobec mnie oczekiwania, jak i ci, których mam okazję obserwować i uczyć się od nich. Krótko mówiąc inspirujący ludzie dobrze na mnie wpływają.

nie ignoruję sygnałów wysyłanych przez organizm

Z reguły trzymam się ustalonego wcześniej planu i kalendarza, ale czasem moje potrzeby zmieniają się w zależności od okoliczności, nastroju i formy. Nie robię więc niczego na siłę i staram się wsłuchiwać we własne potrzeby nie ignorując sygnałów wysyłanych przez organizm. Jeśli mój organizm domaga się wypoczynku, daję mu czas na regenerację, jeśli domaga się wysiłku fizycznego, podejmuję aktywność sportową, jeśli jest w formie, siadam do pracy. Z jednej strony konieczność wykonania pewnych zadań (praca), z drugiej wsłuchiwanie się w potrzeby organizmu dają mieszankę, która dobrze wpływa na motywację o ile zachowane są właściwe proporcje.

nie skupiam się na porażkach

Zdarzają się sytuacje, które wydają się być bez wyjścia, a chwilowe załamania powodują przewartościowanie priorytetów. Zawsze daję sobie wtedy czas na przemyślenie porażki, wyciągnięcie z niej wniosków na przyszłość, a chwilę później rozwiązuję problem wychodząc z założenia, że problemy są po to, żeby je rozwiązywać, a przeszkody po to, żeby je przeskakiwać. Podwinięcia nogi i niefart traktuję jako stan przejściowy, nie daję się im wytrącić z równowagi, a wtedy motywacja do naprawy sytuacji przychodzi sama.

korzystam z dobrych wspomnień i jestem świadoma korzyści

Dobre wspomnienia wpływają na stan mojej duszy i emocje, a także postrzeganie rzeczy, które dzieją się wokół mnie. Pozytywne dobrze wpływają na chęć działania i powielania dobrych doświadczeń. Jeśli skupiałabym się na przykrych rzeczach, bardzo trudno byłoby mi o motywację, a korzystanie z tego co dobre i wizualizacja tego co może się zdarzyć, bardzo pozytywnie mnie nakręcają. Motorem moich działań są również lepsze efekty tego co robię, a świadomość korzyści jakie z nich odniosę dają nadzieję na kolejne, fajne wyzwania i dodatkową chęć ich podejmowania.

realizuję marzenia, cele i plany

Nie tylko mam marzenia, cele i plany, ale staram się też je realizować. Gdybym nie inwestowała w swój rozwój, nie spełniała się w dziedzinach, które dają mi radość i satysfakcję, nie poświęcała czasu dla siebie i swoich zainteresowań, równowaga między tym co koniecznie lub/i wskazane, a tym co upragnione byłaby zachwiana, a ja walczyłabym sama ze sobą. Cele, które sobie ustalam są realne, dobrze sprecyzowane i mierzalne (KLIK), a ich realizacja ma silne przełożenie na moją motywację, bo dzięki temu czuję się szczęśliwsza, bogatsza, bardziej spełniona i usatysfakcjonowana. Jednym z czynników najbardziej wpływających na moją motywację jest aktywność sportowa (KLIK) i ciągły rozwój osobisty, a także życie w zgodzie ze sobą (KLIK).

słucham krytyki, ale jej nie ulegam

Jak pewnie większość z Was nie lubię krytyki, bo negatywnie wpływa na samoocenę, ale jeśli krytyka jest konstruktywna, doskonale to wpływa na moją motywację i chęć naprawienia sytuacji. Warto odróżnić rodzaj krytyki i zdystansować się do tego co usłyszymy na swój temat, zanim podejmiemy kolejne kroki. Przyjmuję krytykę, jeśli jej celem jest mój rozwój i polepszenie stref wymagających pracy z mojej strony, ale jeśli czuję, że krytyka ma na celu jedynie dopieczenie mi, potrafię się od niej odciąć po to, żeby mnie nie powstrzymywała od dalszych działań, a jej autorom jestem nawet wdzięczna za ujawnienie swojego stosunku do mnie. Łatwiej wtedy o eliminację toksycznych relacji.

wywiązuję się z obietnic

Obietnica raz dana, musi być dotrzymana. Lubię i chcę wywiązywać się z obietnic, niezależnie od tego czy dotyczy ona mojej osoby czy innych. Obietnica stanowi też pewnego rodzaju cel, a jego realizacja wpływa na moją motywację.

traktuję swoje wartości jako siłę napędową

Wartości życiowe typu rodzina, rozwój osobisty i intelektualny, praca jako pasja, dbałość o zdrowie, bliskie i dobre relacje z ludźmi, niezależność, szczerość, pozytywne nastawienie i dobra energia, a także czas dla siebie to siły napędowe mojej motywacji. Są dla mnie na tyle ważne, że ich wypełnienie stało się moją misją, a to co miało być obowiązkiem stało się przyjemnością. Dla zobrazowania tego ostatniego załączam grafikę Janka Favre z bloga Stay Fly, którą można odnieść również do innych sfer niż praca.Poniedziałek_Stay Fly

cieszą mnie sukcesy innych

Należę do osób, które cieszą sukcesy innych, szczególnie te, w które trzeba włożyć ciężką pracę. Z jednej strony się cieszę, z drugiej podziwiam i czerpię inspiracje. Sukcesy innych wpływają na moją motywację, ponieważ na skutek ich obserwacji podnoszę sobie poprzeczkę i realizuję swoje założenia kierując się dodatkowymi wytycznymi.

wykazuję się pokorą i działam w swoim tempie

Co ma pokora do motywacji? Nie rzucam się na rzeczy, na których się nie znam, nie udaję kogoś kim nie jestem, jeśli nie mogę osiągnąć tego co sobie zaplanowałam w określonym czasie, bo pojawiły się trudności, staram się podchodzić do zadań ze spokojem, bo wiem, że tylko to pozwoli mi zrealizować plany do końca, a niezachwiana motywacja jest tu niezbędnym elementem całej układanki.

A jakie Ty masz sposoby na własną motywację? Czy jest coś co szczególnie Cię jej pozbawia? Jak zwalczasz przeszkody, które stają na drodze do realizacji Twoich celów? Nie mów mi tylko, że łatwo ulegasz lenistwu, bo z tym akurat można zawalczyć 😉 Na dobry początek możesz zrobić sobie 10 ćwiczeń, dzięki którym zmotywujesz się do działania. Darmowy pdf do pobrania znajdziesz tu.

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, wyraź swoją opinię poniżej w komentarzu lub/i poślij go w świat. Miło mi będzie zobaczyć, że ktoś korzysta z moich doświadczeń i wskazówek.

Jeśli chcesz być też na bieżąco z moimi nowymi wpisami i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub fanpage Esencji na Facebooku, zajrzyj na Instagram, odwiedź Twittera.
Fajnie, że jesteś 🙂

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl
  • Mnie najbardziej do działania motywuje wysiłek fizyczny, połączony z wyjazdem gdzieś w przyrodę. Nie wiem, czy motywuje, to jest dobre słowo, ale daje dużo dobrej energii. Demotywuje poczucie kręcenia się w kółko. Są też rzeczy, do których ciężko mnie zdemotywować, na przykład do pisania bloga 🙂
    Co do lenistwa, to przeczytałem ostatnio w internecie ciekawą wypowiedź – aby ludzi zmotywować, nie należy ich sztucznie nakręcać, ale pozwolić im znaleźć „ciemną stronę” zadając pytanie, co cię powstrzymuje. Tych, co poznali swoją ciemną stronę i nauczyli sobie dawać z nią radę, nie trzeba już motywować. Do mnie ta myśl przemawia.

    • To właśnie miałam na myśli wymieniając aktywność sportową. To endorfiny i odskocznia od problemów powodują zdystansowanie się i lepszą motywację do dalszego działania.
      A co do wypowiedzi, na którą się powołujesz, to w sumie współczuję osobom, które są leniwe, bo widzę jak z tym walczą i nie zawsze potrafią sobie poradzić. Mówię o tych, którzy się starają, bo ci, którym nie zależy nie zaprzątają mi jakoś głowy 😉

      • Ci co się starają, a im nie wychodzi, być może nie są leniwi, tylko nie znaleźli swojej drogi wyjścia z tego stanu…

        • Pewnie i tak, ale słyszę też jak mówią, że są leniwi, a bardzo chcieliby z tego stanu wyjść. Może brakuje im celu, może za mało wkładają wysiłku w to, żeby to zmienić, a może nie lubią opuszczać swojej strefy komfortu?

  • IMOMO.pl

    Mam ciągły stan „napędzenia” i ciekawi mnie nie tyle to, co ludzie robią, że im się chce, ale czego NIE ROBIĄ (nie robimy), że nam się chce. Twoje „nie skupiam się na porażkach” pasuje mi do listy, którą robię:) Poza tym można wpisać: Nie przebywam w towarzystwie ludzi, którzy lubią być zdołowani (nie mylić z depresją), Nie oglądam polityków, których celem jest zrobienie show, Nie martwię się rzeczami, na które nie mam wpływu itd. A Ty? Czego jeszcze NIE robisz? [Maja]

    • Stan napędzenia to określenie, które pasuje i do mnie 😉
      Czego nie robię? Wspomniałam, że nie ulegam pustej krytyce, nie skupiam się na porażkach, nie ignoruję potrzeb własnego organizmu, ale też nie mnożę zaległości (i tak zawsze jest ich sporo) poprzez przekładanie spraw „na jutro” i nie przebywam w towarzystwie ludzi toksycznych, wiecznie niezadowolonych i narzekających na życie.

  • Mam podobnie choc chyba największego powera daje mi sport. Unikam tez toksycznych ludzi, takich wampirów energetycznych.

  • No proszę 😀 A ja mam zupełnie inaczej. Robię, to co mam zrobić w ciągłym biegu i właściwie nie mam czasu na zastanawianie się, czy mam motywację 😉 Czasami tylko nie mam siły. Ale zazwyczaj przechodzi, jak się prześpię 🙂

    • Ja się nie zastanawiam nad tym czy mam motywację, bo wiem że ją mam. Mam ją w sobie 😉 A wieczny pośpiech i brak czasu mogą ją bardzo łatwo odebrać. Wiem to stąd, że często jestem na granicy, ale wydaje mi się, że jest to też zmęczenie i stres, a nie brak motywacji.

    • Z tym czasem i motywacją to faktycznie tak jest: jak byłam bezdzietna i bez pracy to szukałam miliona sposobów na motywowanie się. Teraz nie mam na to czasu, a po prostu są rzeczy, które muszą być zrobione i koniec.

      • My matki tak mamy i wiemy, że odkąd pełnimy tę zaszczytną rolę, jesteśmy lepiej zorganizowane i mniej nad sobą się rozczulamy.

  • Ciekawe punkty, chociaż bardziej przypisałabym je do sposobów na zadowolenie z życia. 🙂 Z tą motywacją to jest tak, że jak od środka Ci się nie chce, to co najwyżej ktoś z zewnątrz może Cię zmusić. Jeśli sama nie chcesz to żaden sposób się nie sprawdzi, tak sądzę. 🙂

    • Też mi się wydaje, że to kwestia samodyscypliny, podejścia do życia, choć często również charakteru. Albo mieszanka charakteru, ambicji, postawionych celów i wyznawanych w życiu wartości.

  • Mam podobnie, nie muszę szukać motywacji gdzieś…po prostu ją znajduję 🙂 Widocznie też lubię swoje życie 🙂

  • ja czasami mam wrażenie, że czym więcej mam obowiążków i czym więcej spraw do załatwienia tym mniej czasu na myślenie, bo tylko działanie zostaje i to jest największą motywacją dla mnie.

    • Im więcej obowiązków, tym mniej czasu, tym łatwiej o utratę motywacji, ale warto być świadomym tego co ewentualnie wytrąca nas z równowagi i próbować temu nie ulegać.

  • Fajne porady. Jeszcze do nich wrócę, gdy mój umysł będzie bardziej rześki, bo dziś już nie chłonie niczego 😉

  • Nie wiem czy to na pewno to tak na mnie działa, ale staram się od samego rana kiedy wyskakuję z łóżka brać się za zaplanowane rzeczy, nie przedłużać, nie przekładać. W ten sposób już od rana wpadam w taki wir pt. „chce mi się” z małymi przerwami na relaks, podczas których odczuwam radość z już wykonanych rzeczy i jednocześnie nabieram motywacji do robienia kolejny 🙂 Rzadko mam momenty kiedy totalnie nic mi się nie chce i bardziej wynikają one ze zmęczenia fizycznego (np. po całym dniu). Czasem również zdarza mi się, że demotywują mnie ludzie, ale to raczej należy do rzadkości i szybko przechodzi.

    • No i klawo. U mnie jest dokładnie tak samo. Kwestia podejścia i oczekiwań względem siebie i życia. Piąteczka 🙂

  • Z kilku wskazówek chętnie skorzystam, bo powinnam, ale pozostałe stosuję 🙂

  • Pokręcona Mama

    Niby rzeczy oczywiste, ale człowiek mało o nich myśli. Fajnie, że zostały spisane takie porady i zamierzam z nich skorzystać 😊

  • Bardzo mądry wpis. Rzeczywiście masz rację, reagowanie na potrzeby własnego organizmu to coś co zawsze spychałam na dalszy plan. ostatnio jednak przekonuję się jak istotne jest dbanie także i o ten aspekt życia:) Zawsze też wydawało mi się, że nie czerpię motywacji z innych ludzi, że w zasadzie znajduję ją tylko w sobie. Ale gdy czytałam Twoje słowa uświadomiłam sobie, że rzeczywiście zdarzyło mi się na swojej drodze spotkać kilka osób, które mimowolnie, po prostu będąc sobą działały na mnie motywująco. I bynajmniej nie radami, czy krytyką, a po prostu tym jak same postępowały. Motywowało mnie ich życie, bo widziałam w wielu elementach jest dobre! Dzięki za ten post, bo dowiedziałam się nowej rzeczy o sobie i o życiu:)

    • Bardzo się cieszę z tego co napisałaś 🙂
      Mój organizm bardzo głośno woła o uwagę kiedy ma dość, a odkąd dzieci dają mi mocniej popalić i doszło mi więcej obowiązków, bardzo lubię się w niego wsłuchiwać, a tym bardziej reagować :-p Dlatego od jakiegoś czasu poświęcam sobie uwagę, bo zwyczajnie w świecie mi się należy 😉

  • U mnie różnie z tym bywa. Mam dni kiedy jestem nabuzowana energią i działam, oraz takie w których chętnie przeleżałabym w łóżku i nic nie robiła (z reguły, gdy pada deszcz).

    • Wiadomo, że aura bardzo na nas wpływa, ale kiedy widzę, że jest niekorzystna od razu wymyślam rzeczy, które lubię robić i zanurzam w nie czubek swojego nosa oraz wszystkie myśli. Pomaga 😉

  • Dlaczego wcześniej nie trafiłam na Twoją stronę? Wydrukuję sobie tę listę i powieszę nad biurkiem! LD

  • Ja się z Tobą w 100% zgadzam. A w dodatku mam tak samo. To znaczy, Dominika często pyta się mnie; jak to jest, że ja po całym dniu mam w sobie jeszcze tyle siły, żeby stojąc nie zasnąć, albo nie paść na podłogę. A dla mnie to jest bardzo proste; jeśli czuję, że ten dzień był dobry, że komuś pomogłem, że np. byłem w przedszkolu integracyjnym na wolontariacie, to to są te wydarzenia w moim życiu, dzięki którym naprawdę nabieram motywacji.

    • To jest to co działa również na mnie – dobra energia, pozytywne zdarzenia i satysfakcja z tego co zrobiłam.

  • Przemysław Piątek

    Motywuję się różnie, często jest to plan lub cel do którego dążę. Kiedyś takie plany szybko zarzucałem i się poddawałem, teraz dłużej staram się działać pomimo przeszkód. Dodatkowo jeśli mi się nie chce to zwykle staram się zrozumieć czemu, zresetować się, pójść na siłownię, pograć w piłkę i zjeść coś dobrego. Potem porozmawiać z kimś, bliskim przyjacielem mimo że może mi się nie chcieć i gdy posłucham drugiego człowieka to motywacja wraca. Mam swój konkretny proces.

    • Świetne rozwiązanie, naprawdę. Byłoby cudownie, gdyby większość z nas potrafiła znaleźć idealne dla siebie rozwiązanie. Zawsze twierdziłam, że kluczem do sukcesu jest działanie.

  • świetny wpis, nic dodać nic ująć. Będę polecać, Jednak prawda jest taka (wiem z doświadczenia własnego oraz moich klientów w praktyce psychologicznej), że prawie każdy musi dojść do tych wniosków sam. Czytać takie wskazówki to jedno, ale poczuć, że faktycznie się tak działa i napędza to drugie. Pozdrawiam

    • Tak, to prawda. Zresztą wszystko o czym piszę na blogu, to moje doświadczenia, przeżycia, emocje, których doświadczam lub doświadczyłam w przeszłości, a moje wnioski są tylko i wyłącznie moją subiektywną oceną sytuacji.

  • Przeczytałam, przeczytam drugi i trzeci i każdy punkt, jeden za drugim, analizuję i sprawdzam, czy ja tak robię i mogę tak robić. A potem to wykorzystam i ustalę, co mnie utrzyma w stałej motywacji. Lubię takie teksty, które skłaniają do myślenia

    • Miło mi, że tak piszesz. Właśnie dlatego dzielę się czasem swoimi doświadczeniami, bo mam nadzieję, że mogą komuś pomóc, coś podpowiedzieć, zainspirować, skłonić do przemyślenia tego co nurtuje najbardziej. Pozdrawiam Kasiu.

  • Rzeczywiście Twoje sposoby są i motywujące i realne do wprowadzenia w życie:) Najtrudniej jest wtedy, kiedy przytłaczają mnie różne sprawy, niekoniecznie zależne od mnie, wtedy tej motywacji brakuje najbardziej.

    • To co nie jest od nas zależne często przytłacza nas najbardziej, ale według mnie sztuką jest stanąć ponad to, spróbować przeskoczyć przeszkodę lub ją zaakceptować szukając jednocześnie rozwiązań, które są nam bliskie i dzięki którym doprowadzimy nasz cel do realizacji.

  • Moja motywacja również jest na całkiem wysokim poziomie:) Jestem systematyczna i konsekwentna, a także podchodzę do wielu spraw (i ludzi) ze spokojem, cierpliwością i pozytywnym nastawieniem. To ma swoje dobre strony, chociaż czasem mam wrażenie, że moja motywacja zaburza równowagę w moim życiu. Zbyt dużo chciałabym zrobić, a czasem przerasta to możliwości mojego organizmu. Od pewnego czasu uczę się zachowywać równowagę i słuchać swojego ciała. Motywacja jest czymś bardzo dobrym, jednak tylko, jeśli jest to zdrowa motywacja 🙂

    • Tak czuję Sylwia, że mamy wiele wspólnego, choć nigdy osobiście się nie spotkałyśmy i nie poznałyśmy. Czytam to o czym piszesz, czytam Twoje komentarze i bardzo mi do ich treści blisko 🙂
      Jedyne co mnie w tym przypadku różni to to, że nie zawsze jestem tak spokojna i cierpliwa jak Ty w stosunku do ludzi, którzy burzą mój system wartości 😉

      • Ja też czuję, że mamy ze sobą wiele wspólnego, i chyba dlatego tak lubię Twoje teksty 🙂
        Zdarza mi się, że ktoś wyprowadza mnie z równowagi, jednak nauczyłam się, że nie ma sensu denerwować się innymi, bo to i tak w niczym nie pomoże. Kiedy ktoś zajdzie mi za skórę zazwyczaj daję sobie czas na ochłonięcie i do tego czasu nie podejmuję żadnych działań. A w międzyczasie nabieram dystansu, a emocje opadają 🙂

  • Bardzo spodobał mi się Twój artykuł, odnajduję w nim wiele własnych sposobów…Mam nawet wrażenie, że jesteśmy bratnimi duszami, tak łatwo jest mi się z Tobą zgodzić;)

  • Ula z prostoofinansach

    Dobry tekst. Dla mnie bardzo ważne, żeby nie skupiać się na porażkach. Często też korzystam z dobroci wspomnień 🙂

  • Pingback: Przegląd tygodnia #13 - Rabarbarowo()

  • Masz świetne podejście. Żałuję, że sama tak nie potrafię. Żeby było jeszcze gorzej, zwykle jestem do siebie tak krytycznie nastawiona, że to, co kiedyś nazywałam sukcesem, dziś nazywam porażką, lub nic nieznaczącym faktem z przeszłości… To jest dopiero dołujące, jak sama siebie potrafię ciągnąć w dół.

    • Bardzo przykro mi to czytać. Zupełnie nie potrafię zrozumieć dlaczego kobiety same siebie tak dołują lub/i nie akceptują. Ja również jestem wobec siebie bardzo krytyczna, wysoko stawiam sobie poprzeczkę, ale szanuję siebie, wykorzystuję swoje mocne strony i pomimo świadomości niedoskonałości akceptuję taką jaką jestem. Taka postawa pomaga mi i motywuje do pracy nad sobą.

  • Na mnie najbardziej motywująco działają inni ludzie. Niekoniecznie jako osoby same w sobie, ale również to co wychodzi spod ich rąk. Przyznam szczerze, że od jakiegoś czasu bardzo intensywnie szukam motywacji do dzialania, bo znalazłam się w takim punkcie życia, że sama nie wiem co dalej. Czytam dużo książek motywacyjnych, oglądam dużo filmików na YT, słucham podcasty, biorę udział w różnych kursach i warsztatach. Intensywnie szukam swojej dalszej drogi.

    • Widać, że masz ochotę na zmianę i dobrze, że działasz w tym kierunku. Życzę Ci, żebyś jak najszybciej znalazła to czego pragniesz i potrzebujesz.

  • Ciekawe podejscie do tematu. Choc wedle mojej filozofii to w zdrowym ciele zdrowy duch. Cialo to nasz fizyczny i mentalny dom i jak zadbamy o nie to wtedy duzo wiecej sie chce 😉

  • Pingback: Esencja | Z wakacji najbardziej lubię powroty do domu. Serio?!()

  • Pingback: Esencja | Esencja miesiąca – czerwiec i lipiec 2016.()

  • Pingback: Esencja | Kobiecy punkt widzenia. 5 zasad, które pielęgnuję jako kobieta()

  • Coś w tym jest, że jeżeli robimy coś, co sprawia nam przyjemność, z czego czerpiemy satysfakcję to problem braku motywacji prawie zupełnie nie występuje. Jasne, jest zmęczenie, czasem niechęć, ale ostatecznie widząc efekt końcowy się chce. I w tym tkwi zapewne tajemnica sukcesu 🙂 Trzeba robić to, co się kocha.