Spiacy szczeniak

28 Lut Kiedy rozum śpi, zdrowy rozsądek czuwa, a serce rządzi

Jeśli zastanawiacie się czy powiększenie rodziny o kolejnego członka w postaci psa to dobry pomysł, nie traćcie czasu i nie zwlekajcie z decyzją jak ja 16 lat.

W moim życiu zawsze były jakieś zwierzaki – chomiki, papużki, królik, kot, mysz, świnka morska, patyczaki, ale nigdy nie był to pies. Ilekroć o nim pomyślałam, górę brał zdrowy rozsądek – przecież od rana do nocy jestem poza domem (czasy pracy w korpo), często wyjeżdżam, nie znoszę piachu pod stopami w domu, nie wyobrażam sobie, żeby pies spał w łóżku czy na kanapie, nie wspominając o pościeli, to uwiązanie, uzależnienie i kłopot. Do tego robi kupy. Wyobrażacie to sobie? Kupy robi i jeszcze trzeba po nim sprzątać.

Lista wymówek była znacznie dłuższa i choć z jednej strony wiele razy wracałam do tematu i pragnienia posiadania największego przyjaciela człowieka, z drugiej obawiałam się zmiany jaką wprowadzi w nasze życie pies. Moje wahania miały swoje podłoże we wzięciu odpowiedzialności za decyzję o posiadaniu psa i jej konsekwencje. Wiedziałam, że jeśli się na niego zdecyduję, będzie to decyzja bardzo przemyślana i nieodwracalna, że pies będzie traktowany jak kolejny członek rodziny, a nie chwilowy kaprys czy zabawka. Żadne naciski dzieci, przyjaciół i znajomych posiadających całe gromady psów nie mogły wpłynąć na moją decyzję. A nie, wróć, to właśnie naciski dzieci i dwie znajome spowodowały, że zaczęłam się łamać, bo tak naprawdę ile można zwlekać z jedną decyzją. No ile?

Nie będę Wam opisywać ile tak naprawdę zajęły przygotowania do przyjęcia psiaka w nasze progi, ile telefonów do różnych hodowli wykonałam, ile osób zaangażowanych było w jego poszukiwania, a potem zatajenie przed dziećmi, że jest już prawie nasz, ile stron w internecie przejrzałam, ile maili wymieniłam ze znajomymi „psiarzami” zamęczając ich swoimi pytaniami, ile rozmów przeprowadziłam w rodzinnym gronie. Tak, jedno jest pewne, to była świadoma i pewna decyzja.

Poznajcie Ricę, suczkę rasy Cavalier King Charles (zdjęcia na końcu artykułu), która od równo 2 miesięcy porusza naszą rodzinę w charakterystyczny dla tej rasy sposób i która obaliła mity (na początek 10), które siedziały w mojej głowie, bo ktoś je tam zakodował. Może nawet ja sama.

Cavalier King Charles

Mit 1 – pies będzie cię budził o 5:00, w najlepszym wypadku o 7:00 rano, żeby wyjść na dwór. Pomyśl o weekendach, kiedy chcesz odespać cały tydzień

To jest dla mnie największy szok, choć słyszałam wcześniej, że cavaliery należą do psów, które wstają wtedy, kiedy budzi się ich właściciel. No więc jest to prawda. Śpimy ile chcemy, a Rica przedkłada swoje fizjologiczne potrzeby nad przytulanie się i bycie blisko nas. Jeśli widzi, że śpimy, ona też śpi.

Kiedy w tygodniu wstaję ok. 7:00, żeby wyszykować dzieci do szkoły i przedszkola, Rica ostentacyjnie ziewając z wyrzutem patrzy na mnie, że budzę ją na wyjście na dwór. Co innego w weekend, kiedy wstaje o 10:00.

Trzy pierwsze noce popiskiwała, ale została zabrana przecież od matki i znalazła się w obcym dla niej miejscu. Wystarczyło położyć na niej rękę, bo spała w koszu obok łóżka i uspokajała się. Od tamtej pory przesypia całe noce. Pies anioł. Może tylko trochę za głośno chrapie 🙂

Mit 2 – pies zniszczy ci meble, obuwie, ubrania, zabawki twojego dziecka, będzie gryzł wszystko

O tak, zabawki poszły w ruch, tyle, że psa, ale największą atrakcją jest plastikowa butelka po wodzie, guma do skakania moich córek, wszelkiego rodzaju sznurki, wstążki i piłeczki. Ponad wszystko jednak Rica uwielbia balony, które nauczyła się wielokrotnie odbijać głową i łapkami. Ci co śledzą mnie na Instagram Stories mieli okazję zobaczyć jej wyczyny.

Z największych zniszczeń jakie dokonała to były kartki papieru, które odkryła na półce w zasięgu jej wzroku. Kuszą ją też crocsy moich córek i zdarzyło jej się zaciągnąć do swojego posłania mój but do biegania. Dostała reprymendę, że tak nie wolno i więcej tego nie zrobiła. Zniszczyć jednak nic nie zdążyła. Od czasu do czasu coś ją podkusi, wtedy pytam ją: kto to zrobił? Minę ma dooookładnie taką samą jak te gwiazdy na filmie. Mówię Wam, komedia -> Guilty Dogs Won’t Admit to Eating Shoe

Mit 3 – zanim nauczysz go załatwiania się na zewnątrz, nie będziesz rozstawać się ze ścierką i torebką foliową na psie odchody

To był mój kolejny szok. Nigdy nie przypuszczałabym, że szczeniaki załatwiają się na podkłady dla niemowląt! Przecież mają cały dom do zasikania, a one grzecznie robią siusiu na podkład. Ścierkę miałam może dwa razy w ręku i to na samym początku. Bardzo szybko załapała, że na „te” rzeczy wychodzimy na zewnątrz i ustawia się pod drzwiami jak ma sprawę. To mnie totalnie rozczula, bo sądziłam, że jednak sporo będzie w tym temacie do zrobienia.

Mit 4 – pies choruje i kosztuje

A Ty nie? No, to pies znacznie mniej.

Mit 5 – pies śmierdzi, a więc i w domu utrzymuje się nieprzyjemny zapach

Nasz pies jest wciąż przytulany przez nasze dzieci, a one ładnie pachną, więc i pies ładnie pachnie, bo te zapachy przechodzą na niego. Poza tym psa można wykąpać, przy czym my nie mieliśmy jeszcze takiej potrzeby, ale jeśli wpadniecie do mnie z wizytą i przypadkiem poczujecie niemiły zapach, dajcie znać.

Nie znajdziecie też u mnie piachu i brudu, bo tuż po wejściu do domu pies siada na wycieraczce w przedsionku i czeka aż jej wyczyścimy łapki. Jej posłanie w postaci białego (!) futerka też piorę co kilka dni i nie ma tematu.

Mit 6 – będziesz musiał wychodzić kilka razy dziennie na spacery, w niepogodę też

I tu Was zaskoczę. Owszem pies chętnie wychodzi na dwór, ale jeśli go przyciśnie. Do tej pory jak przystało na niemowlę większość dnia przesypiała i było zbyt zimno na długie spacery, więc wyskakiwałyśmy do ogrodu jedynie na 5 minut.

No właśnie, ogród. Młoda ma szczęście, że będzie miała gdzie biegać na wiosnę. Ma do dyspozycji duży ogród, a do towarzystwa nie tylko dzieci, ale też przyjaźnie do niej nastawione psy sąsiadów.

I jeszcze jedno. Niezależnie od pory roku, a dopiero mamy za sobą zimę, pies mobilizuje do wyjścia z domu. Sama z siebie pewnie nie wyszłabym późnym wieczorem przewietrzyć głowę przed snem, szczególnie, że późną porą, kiedy dom się wycisza przeważnie pracuję na komputerze i taki wieczorny spacer bardzo dobrze mi robi.

Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła zabierać ją na rower, bieganie czy rolki. Cavaliery to bardzo aktywne i temperamentne pieski, więc potrzebują dużo się ruszać co mi osobiście bardzo odpowiada, bo nie wyobrażam sobie dnia bez aktywności fizycznej. Tymczasem zamiast wsiadać w samochód odebrałam dzisiaj córki ze szkoły i przedszkola na hulajnodze. Oczywiście z Ricą u boku. Czyż to nie cudowne?

Mit 7 – niektóre psy są głupie i nieedukowalne

Zwykle słyszy się, że psy są mądrymi istotami, ale zdarzało mi się i to dość często usłyszeć argument, że psy są głupie. Od 2 lat byliśmy zafiksowani na tę rasę, bo sporo się na jej temat naczytałam. Jedną z zalet była oczywiście inteligencja tych psów, ich cudowna osobowość, wyjątkowa bliskość z człowiekiem i łatwość dostosowywania się do domowników. Tak właśnie jest z Ricą. Wystarczy raz powiedzieć jej, że czegoś nie wolno robić i ona to zapamiętuje. Reaguje na różne komendy, choć to wciąż maluch i albo mamy szczęście albo ten psiak ma to w genach – uczy się bardzo szybko, nie sprawia żadnych kłopotów, wspaniale dostosowuje się do naszego rytmu dnia i naszych zwyczajów. Poza tym jest mnóstwo zabawnych i wzruszających sytuacji z jej udziałem. Czy muszę pisać, że jest cudowna?

Mit 8 – psem trzeba się zajmować

Owszem jednym z wielu argumentów przemawiających za kupnem psa było to, że pracuję w domu i mogę poświęcić mu nieco więcej czasu, kiedy np. dzieci są w szkole i przedszkolu. Jedną z cech cavalierów, których trzeba być świadomym jest to, że te psy potrzebują bliskości człowieka i lubią dotrzymywać mu towarzystwa w każdej sytuacji. Nie przepuszczą żadnej okazji, żeby wskoczyć nam na kolana, ale największe wzruszenie wzbudza w nas sposób jej przytulania się. To nie jest pies, który tak po prostu przy Tobie usiądzie. On musi się przytulić jak dziecko. Kiedy leżę on kładzie pysk na mojej szyi, a łapkami otula twarz. Nigdy wcześniej czegoś takiego u psów nie widziałam. Rica chodzi za nami krok w krok, chyba, że ma ochotę na chwilę samotności lub odpoczynek po intensywnej zabawie, i towarzyszy nam we wszystkich domowych czynnościach niezależnie od tego czy jest to gotowanie obiadu, kąpiel w wannie, wizyta w toalecie, oglądanie telewizji, zabawa na dywanie, sen czy praca na komputerze (teraz też siedzi mi na kolanach trzymając pyszczek na klawiaturze). Ci, którym taka czuła bliskość psa może przeszkadzać, powinni rozważyć inną rasę niż cavalier, bo jest to pies, z którym po prostu dzielimy swoje życie. To była zresztą jedna z kolejnych cech, która nas ujęła od samego początku.

Jedna z największych obaw jakie miałam przed zakupieniem psa miała też związek z moimi/naszymi częstymi wyjazdami. Praktycznie przez cały letni sezon jestem w ruchu (zalety pracy zdalnej) i nie wyobrażam sobie, że mój styl życia miałby ulec zmianie z powodu czworonoga. Tymczasem pierwszą „wpadkę” zaliczyłam po tygodniu obecności psa w domu. Zarezerwowałam dla rodziny weekendowy wypad na narty zapominając, że mamy psa 🙂 Potem był kolejny weekendowy wyjazd na narty z dziećmi i kolejny dłuższy do Włoch. Tylko raz zabraliśmy go ze sobą, bo dwie z podróży byłyby zbyt dalekie i zbyt męczące dla szczeniaka, a ze względu na niskie temperatury powietrza i specyfikę wyjazdu na narty również i my bylibyśmy zbyt mocno ograniczeni jej obecnością.

Mamy jednak to ogromne szczęście, że nie musimy oddawać psa do hotelu. Rica ma kilka dobrych „cioć”, które zadeklarowały swoją chęć zajęcia się nią podczas naszych wyjazdów jeszcze zanim pojawiła się w naszym domu. „Ciocie” nadal czekają, ale ze względu na to, że jest jeszcze mała do tej pory decydowaliśmy się na absolutnie najlepszą opiekę jaką mogła dostać podczas naszej nieobecności, a mianowicie jej pierwszy dom i wspaniała hodowla Top Cavalier FCI. Kiedy jednak Rica będzie starsza będziemy zabierać ją w każde możliwe miejsce, szczególnie, że bardzo dobrze znosi podróż samochodem i ładnie dostosowuje się do nowych miejsc, niezależnie czy jest to hotel czy restauracja. Wyjeżdża z nami na weekendy i już wiemy, że to działa.

To by było na tyle w temacie zajmowania się psem, chociaż nie, powinnam wspomnieć tu o zabawie z dziećmi. To jedno z lepszych show jakie codziennie widuję. Obie strony szaleją do utraty tchu, a ja pukam się w czoło dlaczego tak długo wahałam się z decyzją o psie.

Mit 9 – nie spełniaj kaprysów dzieci, bo po pierwszej euforii przyjdzie czas, kiedy nie będą już tak ochoczo chciały się nim zajmować

Hmm, trudno mówić o kaprysie w kontekście tego, że odkładałam decyzję o zakupie psa przez ostatnie 16 lat. Jasne, że jest jeszcze za wcześnie, żeby z pełną stanowczością stwierdzić, że moje dzieci z równym zapałem będą opiekować się swoim psem do ostatniego dnia jego życia, ale znam swoje dzieci i widzę zmianę jaką wprowadził pies w ich życie. Poza tym od 2 lat praktycznie nie było dnia, żeby moja 9-letnia córka nie rozmawiała ze mną na temat psa. Począwszy od zwykłych próśb, licznych obietnic, nakreślaniu swoich marzeń związanych z psem poprzez założenie klubu cavalierów, spisanie w specjalnym notatniku licznych argumentów przemawiających za posiadaniem psa, organizowanie kącika dla psa w każdej zabawie z młodszą siostrą, podkładanie karteczek w różnych miejscach domu typu szuflady kuchenne, moje kubki do kawy, talerze, pościel, obuwie z napisem: „Ja chcę cavaliera”, „Proszę o cavisia”, naszkicowanie dziesiątek rysunków z wizerunkiem cavaliera aż po wymianę wszystkich zdjęć w ramkach i umieszczenie w nich słabej jakości wydruków cavalierów z internetu. To zapawało już na obsesję i oboje z mężem uznaliśmy, że nie możemy tak męczyć własnego dziecka. Szczególnie, że wszyscy dookoła mają przecież pieski.

Mimo wszystko mam spokojne sumienie, że pomimo wielu nacisków ze strony dzieci, moja decyzja była bardzo przemyślana i odpowiedzialna. W końcu temat ciągnął się przez lata, a ja dojrzałam do niego dopiero teraz 😉

Mit 10 – pies kiedyś zdechnie i będzie to ogromny cios dla twoich dzieci i ciebie

Cóż, nie ma nic w życiu bardziej pewnego niż śmierć i dotyczy to również naszego pupila. Przeżyliśmy odejście innych zwierzaków i choć do psa człowiek przywiązuje się znacznie bardziej…

…. na razie o tym nie myślimy.

Korzyści z posiadania psa, szczęście dzieci, obserwacja ich zachowań względem psa, empatia i radość, która urosła do rangi totalnego spełnienia bardziej zajmują w tej chwili nasze głowy niż zamartwianie się tym co może wydarzyć się być może dopiero za kilkanaście lat.

Ostatni punkt to ciężki kaliber, więc dla rozluźnienia atmosfery koniecznie przeczytajcie i zobaczcie kolejnych 19 powodów, dla których nie warto kupować cavalierów -> KLIKCóż, mamy ją dopiero 2 miesiące, a już wiem, że to wszystko co właśnie zobaczyliście w linku jest 100% prawdą, a na potwierdzenie mam zdjęcia i filmiki w domowym archiwum. Udostępniam na życzenie, bo jest tego sporo.

Zainspirowana wpisem Janka ze Stay Fly: „7 zwierząt, które wychodzą na zdjęciach lepiej niż ty” (boskie fotki) i żeby uniknąć spamowania swoim pieskiem wśród znajomych założyłam Rice profil na Instagramie. O, tu możecie ją obserwować i serduszkować -> https://www.instagram.com/sweetrica. Póki co, robienie jej zdjęć to pewien kłopot, bo skubana odwraca głowę jak tylko zbliżę się do niej z komórką 😀 Mimo to, ilość zdjęć i filmików idzie w setki, ale to wyjątkowa pamiątka.

@sweetrica

Zapewne znajdzie się kilka osób, które zada mi pytanie: A dlaczego nie wzięliście pieska ze schroniska? Pozwólcie, że nie odpowiem na to pytanie w tym miejscu, bo powodów mam wiele, a widziałam niedawno dyskusję na Fejsie kontynuowaną następnie na jednym z blogów. To oddzielny temat na 5 innych artykułów. Smutny i prawdziwy, ukazujący brak zrozumienia indywidualnych decyzji drugiego człowieka.

No, to jeśli macie jakieś pytania, wątpliwości, napiszcie w komentarzu albo na priv, chętnie je rozwieję, żebyście nie popełnili tego błędu co ja i nie czekali długich lat z podjęciem właściwej decyzji 😉

Na koniec raz jeszcze chcę podziękować Ani Błaszczyk-Gawryś, Kasi Jaroszewskiej i Marii Wiernickiej za wsparcie i cierpliwe odpowiadanie na moje śmieszne i dziwne czasem pytania. Gdyby nie Wy, pewnie dalej biłabym się z myślami czy pies w domu to aby dobry pomysł.

Fot. archiwum prywatne i Laura Wąsowska

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub uważasz, że może się komuś przydać, będzie mi bardzo miło, jeśli go skomentujesz lub/i udostępnisz. Dziękuję, że jesteś i wspierasz.

Jeśli chcesz być również na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub Esencję na Facebooku, zajrzyj na Instagram (jestem też codziennie na Instagram Stories) i odwiedź Twittera.

Cavlier King Charles szczeniak 1Cavlier King Charles szczeniak 2Rica cavalier king charlesRica cavalier king charles 2Cavalier King Charles 3Jak sie bawia cavalieryCavalier szczeniak 3Cavalier King Charles 2Cavalier King Charles 1Cavalier King Charles 4

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl
  • Jaka słodycz. Normalnie rozpłynęłam się. Strasznie ze mnie psiara. 😀

  • Pies wygląda przepięknie 🙂 Kiedyś bardzo chciałem mieć psa, ale teraz już się nie zdecyduję. Po prostu każdy w mojej rodzinie ma psa i wychodzi z tego kompletna paranoja. Niestety, okazało się, że łatwiej jest zaprosić do domu na wsi ludzi z małymi ryczącymi bez przerwy dziećmi, niż z psami. Ale to osobny temat…

    • Nigdy nie mów nigdy 😉

    • Dorota Marszał

      Pewnie mają inne rasy

      • Nie chodzi o rasy psów 🙂 Po prostu pokłócą się o to który pies mądrzejszy, a który właściciel lepiej się zna na psach. Niekiedy te kłótnie są na śmierć i życie. A zwrócenie uwagi, że nie podobają mi się niektóre zachowania psów, na przykład rozkopanie grządek z kwiatkami, kończy się obrazą większą niż chiński mur

        • To zupełnie tak samo jak w przypadku dzieci. Zjawisko, które szczególnie mnie męczy to konkurencja między rodzicami „na dzieci”. Kuźwa (sorry), ale to jest tak popularny trend, że niedługo nie będzie się z kim kumplować 😉

          • Wiesz Ola, ja naprawdę bardzo lubię psy, uważam, że są to najsympatyczniejsze zwierzęta. Natomiast za małymi dziećmi raczej nie przepadam. Jednak, gdy ostatnio rozmawiałem z moją siostrą, która też ma dom na wsi okazało się, że doszliśmy do tych samych wniosków – mając do wyboru właścicieli psów i rodziców małych dzieci, to chętniej zaprosimy do siebie tych drugich, sprawiają zdecydowanie mniej kłopotów.

          • Widzę, że wszystko jeszcze przede mną 😉

          • Niekoniecznie. Każdy z nas jest inny 🙂

          • I to jest piękne. Ściskam.

  • Słodziak ta wasza psina, mi też sie marzy piesek bo sama wychowywalam sie w domu ze zwierzakami. Niestety mieszkamy w bloku a ja uwielbiam duże psy :-p, więc mąż jak narazie się nie zgadza.
    Pozdrawiam
    Agnieszka

  • Dorota Marszał

    Osiem lat temu podejmowałam dokładnie taką samą decyzję. Spełniłam marzenie moich dzieci i nie żałuję. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez naszych przytulaśnych futrzaków.

    • Tak, słyszałam, że tak to właśnie działa. No i sama się o tym właśnie przekonuję.

  • Katarzyna Mirek

    Ale cudowne stworzenie. Szkoda że na tą chwilę nie możemy ofiarować żadnemu psiakowi schronienia w naszym mieszkaniu. Dzieci byłyby zachwycone

  • raczkujacwswiat

    A ja właśnie analizuję czy w naszym domku piesek będzie dobrym pomysłem a jak patrzę na tak śliczną psinkę to aż się chce mieć taką obok siebie.

    • Poczytaj mity, które obaliła Jej Wysokość Rica. Powinno być Ci łatwiej podjąć decyzję 😉

      • raczkujacwswiat

        Dzięki!

  • Tatiana Niemczyk

    Ale wspaniale obaliłaś mity. Do serca przytul psa…

  • Ten mit o śmierdzeniu psa jest straszny. Odkąd pamiętam, mamy psy i jeśli są zadbane, to na pewno nie śmierdzą, a wręcz przeciwnie, tak jak piszesz, przejmują zapachy :).

    A co do śmierci zwierząt, to niestety rzeczywiście takie odejście bardzo się przeżywa i czuje w sercu żałobę. Ale oswajanie ze śmiercią jest bardzo ważne.

    Twoja psinka jest cudowna <3.

  • Bożena Jędral

    Mam dwa psy, o czym oczywiście wiesz. Niestety okazuje się, że Bridget nasiąka od błota i śniegu i śmierdzi 🙁 Kąpanie psa nie może być zbyt częste. Mimo, że mam naprawdę świetne szampony i odzywki, z utęsknieniem czekam suchego lata. Kiedy była mniejsza pachniała, teraz robi wszystko, by tak nie było. Z ciekawostek dodam, że Supeł mieszkający na podwórzu pachnie 😉

    • Patrz, co pies to inna historia 😉 No zobaczymy jak będzie dalej u nas, ale początek mamy fantastyczny, bo szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś zupełnie odwrotnego.

  • zrekonstruowani.pl

    Przepiękna. My musimy poczekać z piesełem na samodzielność dzieci, może za 5 lat 🙂 Na chwilę obecną nakarmienie królika urasta do rangi wielkiego problemu 😉

  • Ja też muszę poczekać. I nie dlatego, że Dominik jest jeszcze za mały, ale dlatego, że metraż naszego mieszkania przypomina pudełko od zapałek… Ale… co się odwlecze, to nie uciecze 😉

  • Jejku! Jest prześliczna!

  • urocza <3

    ja nie chciałam psa. tzn. chciałam jako dziecko. później już nie bo to obowiązki i kłopoty. ale dostałam taki prezent-niespodziankę. i faktycznie wszystko było pogryzione. przez półtora roku Piccola była niszczycielem. ogarnęła się dopiero, jak w domu pojawiło się niemowlę 😉

    • Ojej, to rzeczywiście problem. Idę ucałować swoją Ricę, że taka dobrotliwa 😉 A mówiąc serio, jest naprawdę… idealna 🙂

  • Monika (mama na całego)

    Śliczny jest ten psiak. Zgadzam się, że te wszystkie wypisane mity, to tylko takie wymówki. Jednakże ja nie zdecyduję się na psa. Uważa, że aby mieć zwierzaka, trzeba naprawdę tego chcieć, pragnąć i kochać psy 🙂

    • Tak mi się wydaje. Nie, jestem tego pewna, chociaż co do ostatniego punktu to chciałabym powiedzieć, że nie jestem typem psiary. Tak przynajmniej było do tej pory, ale nasz psiak upragniony i wyczekiwany <3

  • Od dłuższego czasu myślę nad powiększeniem naszej rodziny o zwierzaka. Też pracuję w domu, więc pies miałby zapewnione towarzystwo. Mamy też przydomowy ogródek, więc w razie pilnej potrzeby, a np. naszej niedyspozycji czy choroby, mógłby ostatecznie wyjść tam. No i tak myślę i myślę….czas podjąć jakąś decyzję 🙂

    • Coś czuję, że będziesz się pomału łamać… 😉

      • Wiesz…mój syn ciągle mówi ‚chciałbym dzidziusia’ albo „chciałbym piesa” – na tę chwilę mogę zgodzić się tylko z jego drugim pragnieniem 🙂

  • Mam dokładnie te same obawy. Od kilku lat mieszkamy w domu na wsi, mamy kota i nawet myślałam o psie, tylko… Nie wiem co z wyjazdami. O ile kot w okresie letnim może spać w ogrodzie (albo w domku na drzewie mojej córki) a sąsiedzi uzupełniać miskę, o tyle z psem już nie jest tak łatwo. Wiem że można psa wziąść ze sobą ale też nie wyobrażam sobie kilkugodzinnego lotu z takim futrzakiem, dla którego to będzie trudne… Jak planujecie podróże?

    • Na czas dalszych podróży Rica będzie u swoich przybranych „cioć”, czyli moich koleżanek, które bardzo chcą się nią zajmować podczas naszej nieobecności i które są totalnymi psiarami. Mają też swoje psy. Do tej pory jednak dwa razy (jak wspomniałam w tekście) była na „wczasach” w najlepszym z możliwych miejsc, a mianowicie tam gdzie się urodziła i wychowała przez pierwsze tygodnie swojego życia. Myślę, takich dalszych podróży w ciągu roku nie będzie dużo, ale dobrze mieć dookoła dobre dusze 😉

      • Zazynam „urabiać” mężą – chcę pieska, a jeszcze bardziej pragnie go nasza Mała <3

        • Ja też musiałam nieco popracować nad mężem 😉 Teraz zachwyca się jej urodą i tym, że jest tak niekłopotliwa, a Mała leci do niego jak tylko przysiądzie na kanapie 🙂 #trafionyzatopiony 😀

        • Ja też musiałam nieco popracować nad mężem 😉 Teraz zachwyca się jej urodą i tym, że jest tak niekłopotliwa, a Mała leci do niego jak tylko przysiądzie na kanapie #trafionyzatopiony 😀

  • Jaki cudowny psiak! <3 Ja nigdy nie miałam zwierząt w domu i jakoś tego mi nie brakuje. Lubię ogólnie psy i koty, ale chyba nie miałabym czasu na dodatkowe obowiązki, a wziąć zwierzaka i się nim nie opiekować to lepiej nie brać wcale.

  • Martyna Cieślińska

    Marze o psiaku ale najpierw własne mieszkanie😊 Pozdrawiam

  • Ach te wymówki 😉

  • Ja musiałam „wymarudzić” moją biedną kochaną Aryę. Gdy wreszcie Gajowy „załatwił” mi pozwolenie na kota, dosłownie następnego dnia pod domem moich rodziców ukazało się ogłoszenie, że ktoś odda niechciane kocięta. Pojechaliśmy po Kicie i żałuję, że nie wzięliśmy wszystkich, ale teściu chyba by zawału dostał z taką menażerią ^^

    • Bawi mnie to określenie Gajowy. Kiedyś zastanawiałam się kto to taki 😉
      Miałam kiedyś dwa małe kociaki – ubaw miałam po pachy, niestety jeden zgubił się podczas burzy, bo były to kociaki, które chodziły swoimi ścieżkami.

      • W sumie to określenie dla mojego chłopaka wymyśliła znajoma mojego ojca 🙂 Tata taki zachwycony przez telefon jej opowiadał, jak to sobie życie od nowa układam i mam nowego chłopa, myśliwy, wędkarz, złota rączka, zna się na ziołach, ogrodnictwie…no i w ogóle na wszystkim. I tak ta pani palnęła „no to prawdziwy GAJOWY” i tak się przyjęło 🙂

  • Musiałaś? No normalnie jest cudowny 🙂 Śliczny i te mity, które obalasz…no dobrze, że dziewczynki nie czytają Twojego bloga 🙂 😉

    • No jakoś nie mogłam się powstrzymać, a Rica @sweetrica zasługuje na uwagę, czyż nie? 😉
      W jakim wieku masz dzieci? Moja 9-latka czyta bloga 😉

  • Uwielbiam tę rasę! Jak bym się zdecydowała na psa, to na pewno byłby to Cavalier. Zawsze jak widzę kogoś z tym pieskiem na ulicy, to się na niego rzucam i nie można mnie odciągnąć:). Ja na kupno mojego kocura też długo sie czaiłam, a potem zachodziłam w głowę dlaczego decyzja zajęła mi tyle czasu! Na drugiego kota zdecydowałam się w jeden dzień. I doskonale Cie rozumiem, czemu postanowiłaś kupić pieska rasowego z hodowli. Moje sierściuchy też są rasowe i kosztowały kupę kasy, ale wcale tego nie żałuję;).

    • W sumie to nawet nie podałam powodów dla których wybrałam psa rasowego. Zależało mi po prostu na cavalierze ze względu m.in. na charakter i urodę tego psa oraz dobrych genach (chodzi o wady genetyczne, które mogą pojawić się u tej rasy).

      • Nie musiałaś pisać, wiedziałam, że chodzi o charakter:))). Dlatego właśnie ja też zdecydowałam się na rasowe koty. Mają wspaniałe usposobienie. Wiem, że zwykłe koty też są kochane. Miałam nie jednego i dlatego mam porównanie.

        • Kota też mieliśmy wspaniałego, niezwykłego, choć nierasowego. Przygarnęłam małą bidę ze stajni. Był strasznie zaniedbany i miał chore oczy. Wyprowadziłam go na prostą i wyrósł na pięknego, zdrowego kocura. Niestety już go nie ma. A psiaka mamy po raz pierwszy i też strzał w dziesiątkę, choć przyznaję, że sporo się go naszukałam.

  • Wspaniały piesio! Ja niestety nadal nie mogę zdecydować się na psa, za wiele obowiązków….

    • I tu Cię zaskoczę, bo latami też tak myślałam, tymczasem… luz blues i sama przyjemność 😉 P.S. Czytaj wyżej 😉

  • Katarzyna Jaskowiec

    A ja miałam to szczęście i przyspieszylam decyzje o psie o kilka lat-i prawie rok temu zawitala u nas Amber. Jedna z najlepszych decyzji w życiu:)

  • Mam okazję śledzić Ricę w miarę na bieżąco dzięki sporej liczbie zdjęć 🙂
    Wiesz, że sporą część z mitów, które obalasz, słyszałam jako dziecko od mojej Mamy? To były argumenty dlaczego nie możemy mieć psa. Z czasem wybiła mi to z głowy 🙁

    • No wiem, przecież ja też byłam tym rodzicem, który ich używał. Na szczęście to już przeszłość, zrobiłam duży krok naprzód, a Rica pomogła mi wyeliminować moje obawy 😉

  • Pies to taki cudowny zwierzak <3 Ja od dziecka jestem psiara i zawsze mialam pelno psiaczkow w okolo. Swietna decyzja! Jak dla mnie decyzja strzal w 10! Bedzie duzio duzio pieskiej milosci w domku! Sciskance, Daria xxx

  • Pingback: Esencja | Esencja kwartału i trochę planów na kolejne tygodnie()

  • Pingback: Esencja | Najpiękniejszy prezent dla Twojego dziecka()

  • Pingback: Esencja | Wakacje z Ricą. Podróż z psem. Instrukcja obsługi na wesoło()