Spiacy szczeniak

28 Lut Kiedy rozum śpi, zdrowy rozsądek czuwa, a serce rządzi

Jeśli zastanawiacie się czy powiększenie rodziny o kolejnego członka w postaci psa to dobry pomysł, nie traćcie czasu i nie zwlekajcie z decyzją jak ja 16 lat.

W moim życiu zawsze były jakieś zwierzaki – chomiki, papużki, królik, kot, mysz, świnka morska, patyczaki, ale nigdy nie był to pies. Ilekroć o nim pomyślałam, górę brał zdrowy rozsądek – przecież od rana do nocy jestem poza domem (czasy pracy w korpo), często wyjeżdżam, nie znoszę piachu pod stopami w domu, nie wyobrażam sobie, żeby pies spał w łóżku czy na kanapie, nie wspominając o pościeli, to uwiązanie, uzależnienie i kłopot. Do tego robi kupy. Wyobrażacie to sobie? Kupy robi i jeszcze trzeba po nim sprzątać.

Lista wymówek była znacznie dłuższa i choć z jednej strony wiele razy wracałam do tematu i pragnienia posiadania największego przyjaciela człowieka, z drugiej obawiałam się zmiany jaką wprowadzi w nasze życie pies. Moje wahania miały swoje podłoże we wzięciu odpowiedzialności za decyzję o posiadaniu psa i jej konsekwencje. Wiedziałam, że jeśli się na niego zdecyduję, będzie to decyzja bardzo przemyślana i nieodwracalna, że pies będzie traktowany jak kolejny członek rodziny, a nie chwilowy kaprys czy zabawka. Żadne naciski dzieci, przyjaciół i znajomych posiadających całe gromady psów nie mogły wpłynąć na moją decyzję. A nie, wróć, to właśnie naciski dzieci i dwie znajome spowodowały, że zaczęłam się łamać, bo tak naprawdę ile można zwlekać z jedną decyzją. No ile?

Nie będę Wam opisywać ile tak naprawdę zajęły przygotowania do przyjęcia psiaka w nasze progi, ile telefonów do różnych hodowli wykonałam, ile osób zaangażowanych było w jego poszukiwania, a potem zatajenie przed dziećmi, że jest już prawie nasz, ile stron w internecie przejrzałam, ile maili wymieniłam ze znajomymi „psiarzami” zamęczając ich swoimi pytaniami, ile rozmów przeprowadziłam w rodzinnym gronie. Tak, jedno jest pewne, to była świadoma i pewna decyzja.

Poznajcie Ricę, suczkę rasy Cavalier King Charles (zdjęcia na końcu artykułu), która od równo 2 miesięcy porusza naszą rodzinę w charakterystyczny dla tej rasy sposób i która obaliła mity (na początek 10), które siedziały w mojej głowie, bo ktoś je tam zakodował. Może nawet ja sama.

Cavalier King Charles

Mit 1 – pies będzie cię budził o 5:00, w najlepszym wypadku o 7:00 rano, żeby wyjść na dwór. Pomyśl o weekendach, kiedy chcesz odespać cały tydzień

To jest dla mnie największy szok, choć słyszałam wcześniej, że cavaliery należą do psów, które wstają wtedy, kiedy budzi się ich właściciel. No więc jest to prawda. Śpimy ile chcemy, a Rica przedkłada swoje fizjologiczne potrzeby nad przytulanie się i bycie blisko nas. Jeśli widzi, że śpimy, ona też śpi.

Kiedy w tygodniu wstaję ok. 7:00, żeby wyszykować dzieci do szkoły i przedszkola, Rica ostentacyjnie ziewając z wyrzutem patrzy na mnie, że budzę ją na wyjście na dwór. Co innego w weekend, kiedy wstaje o 10:00.

Trzy pierwsze noce popiskiwała, ale została zabrana przecież od matki i znalazła się w obcym dla niej miejscu. Wystarczyło położyć na niej rękę, bo spała w koszu obok łóżka i uspokajała się. Od tamtej pory przesypia całe noce. Pies anioł. Może tylko trochę za głośno chrapie 🙂

Mit 2 – pies zniszczy ci meble, obuwie, ubrania, zabawki twojego dziecka, będzie gryzł wszystko

O tak, zabawki poszły w ruch, tyle, że psa, ale największą atrakcją jest plastikowa butelka po wodzie, guma do skakania moich córek, wszelkiego rodzaju sznurki, wstążki i piłeczki. Ponad wszystko jednak Rica uwielbia balony, które nauczyła się wielokrotnie odbijać głową i łapkami. Ci co śledzą mnie na Instagram Stories mieli okazję zobaczyć jej wyczyny.

Z największych zniszczeń jakie dokonała to były kartki papieru, które odkryła na półce w zasięgu jej wzroku. Kuszą ją też crocsy moich córek i zdarzyło jej się zaciągnąć do swojego posłania mój but do biegania. Dostała reprymendę, że tak nie wolno i więcej tego nie zrobiła. Zniszczyć jednak nic nie zdążyła. Od czasu do czasu coś ją podkusi, wtedy pytam ją: kto to zrobił? Minę ma dooookładnie taką samą jak te gwiazdy na filmie. Mówię Wam, komedia -> Guilty Dogs Won’t Admit to Eating Shoe

Mit 3 – zanim nauczysz go załatwiania się na zewnątrz, nie będziesz rozstawać się ze ścierką i torebką foliową na psie odchody

To był mój kolejny szok. Nigdy nie przypuszczałabym, że szczeniaki załatwiają się na podkłady dla niemowląt! Przecież mają cały dom do zasikania, a one grzecznie robią siusiu na podkład. Ścierkę miałam może dwa razy w ręku i to na samym początku. Bardzo szybko załapała, że na „te” rzeczy wychodzimy na zewnątrz i ustawia się pod drzwiami jak ma sprawę. To mnie totalnie rozczula, bo sądziłam, że jednak sporo będzie w tym temacie do zrobienia.

Mit 4 – pies choruje i kosztuje

A Ty nie? No, to pies znacznie mniej.

Mit 5 – pies śmierdzi, a więc i w domu utrzymuje się nieprzyjemny zapach

Nasz pies jest wciąż przytulany przez nasze dzieci, a one ładnie pachną, więc i pies ładnie pachnie, bo te zapachy przechodzą na niego. Poza tym psa można wykąpać, przy czym my nie mieliśmy jeszcze takiej potrzeby, ale jeśli wpadniecie do mnie z wizytą i przypadkiem poczujecie niemiły zapach, dajcie znać.

Nie znajdziecie też u mnie piachu i brudu, bo tuż po wejściu do domu pies siada na wycieraczce w przedsionku i czeka aż jej wyczyścimy łapki. Jej posłanie w postaci białego (!) futerka też piorę co kilka dni i nie ma tematu.

Mit 6 – będziesz musiał wychodzić kilka razy dziennie na spacery, w niepogodę też

I tu Was zaskoczę. Owszem pies chętnie wychodzi na dwór, ale jeśli go przyciśnie. Do tej pory jak przystało na niemowlę większość dnia przesypiała i było zbyt zimno na długie spacery, więc wyskakiwałyśmy do ogrodu jedynie na 5 minut.

No właśnie, ogród. Młoda ma szczęście, że będzie miała gdzie biegać na wiosnę. Ma do dyspozycji duży ogród, a do towarzystwa nie tylko dzieci, ale też przyjaźnie do niej nastawione psy sąsiadów.

I jeszcze jedno. Niezależnie od pory roku, a dopiero mamy za sobą zimę, pies mobilizuje do wyjścia z domu. Sama z siebie pewnie nie wyszłabym późnym wieczorem przewietrzyć głowę przed snem, szczególnie, że późną porą, kiedy dom się wycisza przeważnie pracuję na komputerze i taki wieczorny spacer bardzo dobrze mi robi.

Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła zabierać ją na rower, bieganie czy rolki. Cavaliery to bardzo aktywne i temperamentne pieski, więc potrzebują dużo się ruszać co mi osobiście bardzo odpowiada, bo nie wyobrażam sobie dnia bez aktywności fizycznej. Tymczasem zamiast wsiadać w samochód odebrałam dzisiaj córki ze szkoły i przedszkola na hulajnodze. Oczywiście z Ricą u boku. Czyż to nie cudowne?

Mit 7 – niektóre psy są głupie i nieedukowalne

Zwykle słyszy się, że psy są mądrymi istotami, ale zdarzało mi się i to dość często usłyszeć argument, że psy są głupie. Od 2 lat byliśmy zafiksowani na tę rasę, bo sporo się na jej temat naczytałam. Jedną z zalet była oczywiście inteligencja tych psów, ich cudowna osobowość, wyjątkowa bliskość z człowiekiem i łatwość dostosowywania się do domowników. Tak właśnie jest z Ricą. Wystarczy raz powiedzieć jej, że czegoś nie wolno robić i ona to zapamiętuje. Reaguje na różne komendy, choć to wciąż maluch i albo mamy szczęście albo ten psiak ma to w genach – uczy się bardzo szybko, nie sprawia żadnych kłopotów, wspaniale dostosowuje się do naszego rytmu dnia i naszych zwyczajów. Poza tym jest mnóstwo zabawnych i wzruszających sytuacji z jej udziałem. Czy muszę pisać, że jest cudowna?

Mit 8 – psem trzeba się zajmować

Owszem jednym z wielu argumentów przemawiających za kupnem psa było to, że pracuję w domu i mogę poświęcić mu nieco więcej czasu, kiedy np. dzieci są w szkole i przedszkolu. Jedną z cech cavalierów, których trzeba być świadomym jest to, że te psy potrzebują bliskości człowieka i lubią dotrzymywać mu towarzystwa w każdej sytuacji. Nie przepuszczą żadnej okazji, żeby wskoczyć nam na kolana, ale największe wzruszenie wzbudza w nas sposób jej przytulania się. To nie jest pies, który tak po prostu przy Tobie usiądzie. On musi się przytulić jak dziecko. Kiedy leżę on kładzie pysk na mojej szyi, a łapkami otula twarz. Nigdy wcześniej czegoś takiego u psów nie widziałam. Rica chodzi za nami krok w krok, chyba, że ma ochotę na chwilę samotności lub odpoczynek po intensywnej zabawie, i towarzyszy nam we wszystkich domowych czynnościach niezależnie od tego czy jest to gotowanie obiadu, kąpiel w wannie, wizyta w toalecie, oglądanie telewizji, zabawa na dywanie, sen czy praca na komputerze (teraz też siedzi mi na kolanach trzymając pyszczek na klawiaturze). Ci, którym taka czuła bliskość psa może przeszkadzać, powinni rozważyć inną rasę niż cavalier, bo jest to pies, z którym po prostu dzielimy swoje życie. To była zresztą jedna z kolejnych cech, która nas ujęła od samego początku.

Jedna z największych obaw jakie miałam przed zakupieniem psa miała też związek z moimi/naszymi częstymi wyjazdami. Praktycznie przez cały letni sezon jestem w ruchu (zalety pracy zdalnej) i nie wyobrażam sobie, że mój styl życia miałby ulec zmianie z powodu czworonoga. Tymczasem pierwszą „wpadkę” zaliczyłam po tygodniu obecności psa w domu. Zarezerwowałam dla rodziny weekendowy wypad na narty zapominając, że mamy psa 🙂 Potem był kolejny weekendowy wyjazd na narty z dziećmi i kolejny dłuższy do Włoch. Tylko raz zabraliśmy go ze sobą, bo dwie z podróży byłyby zbyt dalekie i zbyt męczące dla szczeniaka, a ze względu na niskie temperatury powietrza i specyfikę wyjazdu na narty również i my bylibyśmy zbyt mocno ograniczeni jej obecnością.

Mamy jednak to ogromne szczęście, że nie musimy oddawać psa do hotelu. Rica ma kilka dobrych „cioć”, które zadeklarowały swoją chęć zajęcia się nią podczas naszych wyjazdów jeszcze zanim pojawiła się w naszym domu. „Ciocie” nadal czekają, ale ze względu na to, że jest jeszcze mała do tej pory decydowaliśmy się na absolutnie najlepszą opiekę jaką mogła dostać podczas naszej nieobecności, a mianowicie jej pierwszy dom i wspaniała hodowla Top Cavalier FCI. Kiedy jednak Rica będzie starsza będziemy zabierać ją w każde możliwe miejsce, szczególnie, że bardzo dobrze znosi podróż samochodem i ładnie dostosowuje się do nowych miejsc, niezależnie czy jest to hotel czy restauracja. Wyjeżdża z nami na weekendy i już wiemy, że to działa.

To by było na tyle w temacie zajmowania się psem, chociaż nie, powinnam wspomnieć tu o zabawie z dziećmi. To jedno z lepszych show jakie codziennie widuję. Obie strony szaleją do utraty tchu, a ja pukam się w czoło dlaczego tak długo wahałam się z decyzją o psie.

Mit 9 – nie spełniaj kaprysów dzieci, bo po pierwszej euforii przyjdzie czas, kiedy nie będą już tak ochoczo chciały się nim zajmować

Hmm, trudno mówić o kaprysie w kontekście tego, że odkładałam decyzję o zakupie psa przez ostatnie 16 lat. Jasne, że jest jeszcze za wcześnie, żeby z pełną stanowczością stwierdzić, że moje dzieci z równym zapałem będą opiekować się swoim psem do ostatniego dnia jego życia, ale znam swoje dzieci i widzę zmianę jaką wprowadził pies w ich życie. Poza tym od 2 lat praktycznie nie było dnia, żeby moja 9-letnia córka nie rozmawiała ze mną na temat psa. Począwszy od zwykłych próśb, licznych obietnic, nakreślaniu swoich marzeń związanych z psem poprzez założenie klubu cavalierów, spisanie w specjalnym notatniku licznych argumentów przemawiających za posiadaniem psa, organizowanie kącika dla psa w każdej zabawie z młodszą siostrą, podkładanie karteczek w różnych miejscach domu typu szuflady kuchenne, moje kubki do kawy, talerze, pościel, obuwie z napisem: „Ja chcę cavaliera”, „Proszę o cavisia”, naszkicowanie dziesiątek rysunków z wizerunkiem cavaliera aż po wymianę wszystkich zdjęć w ramkach i umieszczenie w nich słabej jakości wydruków cavalierów z internetu. To zapawało już na obsesję i oboje z mężem uznaliśmy, że nie możemy tak męczyć własnego dziecka. Szczególnie, że wszyscy dookoła mają przecież pieski.

Mimo wszystko mam spokojne sumienie, że pomimo wielu nacisków ze strony dzieci, moja decyzja była bardzo przemyślana i odpowiedzialna. W końcu temat ciągnął się przez lata, a ja dojrzałam do niego dopiero teraz 😉

Mit 10 – pies kiedyś zdechnie i będzie to ogromny cios dla twoich dzieci i ciebie

Cóż, nie ma nic w życiu bardziej pewnego niż śmierć i dotyczy to również naszego pupila. Przeżyliśmy odejście innych zwierzaków i choć do psa człowiek przywiązuje się znacznie bardziej…

…. na razie o tym nie myślimy.

Korzyści z posiadania psa, szczęście dzieci, obserwacja ich zachowań względem psa, empatia i radość, która urosła do rangi totalnego spełnienia bardziej zajmują w tej chwili nasze głowy niż zamartwianie się tym co może wydarzyć się być może dopiero za kilkanaście lat.

Ostatni punkt to ciężki kaliber, więc dla rozluźnienia atmosfery koniecznie przeczytajcie i zobaczcie kolejnych 19 powodów, dla których nie warto kupować cavalierów -> KLIKCóż, mamy ją dopiero 2 miesiące, a już wiem, że to wszystko co właśnie zobaczyliście w linku jest 100% prawdą, a na potwierdzenie mam zdjęcia i filmiki w domowym archiwum. Udostępniam na życzenie, bo jest tego sporo.

Zainspirowana wpisem Janka ze Stay Fly: „7 zwierząt, które wychodzą na zdjęciach lepiej niż ty” (boskie fotki) i żeby uniknąć spamowania swoim pieskiem wśród znajomych założyłam Rice profil na Instagramie. O, tu możecie ją obserwować i serduszkować -> https://www.instagram.com/sweetrica. Póki co, robienie jej zdjęć to pewien kłopot, bo skubana odwraca głowę jak tylko zbliżę się do niej z komórką 😀 Mimo to, ilość zdjęć i filmików idzie w setki, ale to wyjątkowa pamiątka.

@sweetrica

Zapewne znajdzie się kilka osób, które zada mi pytanie: A dlaczego nie wzięliście pieska ze schroniska? Pozwólcie, że nie odpowiem na to pytanie w tym miejscu, bo powodów mam wiele, a widziałam niedawno dyskusję na Fejsie kontynuowaną następnie na jednym z blogów. To oddzielny temat na 5 innych artykułów. Smutny i prawdziwy, ukazujący brak zrozumienia indywidualnych decyzji drugiego człowieka.

No, to jeśli macie jakieś pytania, wątpliwości, napiszcie w komentarzu albo na priv, chętnie je rozwieję, żebyście nie popełnili tego błędu co ja i nie czekali długich lat z podjęciem właściwej decyzji 😉

Na koniec raz jeszcze chcę podziękować Ani Błaszczyk-Gawryś, Kasi Jaroszewskiej i Marii Wiernickiej za wsparcie i cierpliwe odpowiadanie na moje śmieszne i dziwne czasem pytania. Gdyby nie Wy, pewnie dalej biłabym się z myślami czy pies w domu to aby dobry pomysł.

Fot. archiwum prywatne i Laura Wąsowska

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub uważasz, że może się komuś przydać, będzie mi bardzo miło, jeśli go skomentujesz lub/i udostępnisz. Dziękuję, że jesteś i wspierasz.

Jeśli chcesz być również na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub Esencję na Facebooku, zajrzyj na Instagram (jestem też codziennie na Instagram Stories) i odwiedź Twittera.

Cavlier King Charles szczeniak 1Cavlier King Charles szczeniak 2Rica cavalier king charlesRica cavalier king charles 2Cavalier King Charles 3Jak sie bawia cavalieryCavalier szczeniak 3Cavalier King Charles 2Cavalier King Charles 1Cavalier King Charles 4

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl