trendy zywienowe na wiosne i lato 2017

17 maja Moje trendy żywieniowe na wiosnę i lato 2017

Przejrzałam swoje poprzednie trendy żywieniowe na wiosnę i lato (KLIK) i z radością stwierdzam, że niewiele od zeszłego roku się zmieniło. Na plus jest to, że nadal odżywiam się zdrowo, świadomie dobieram produkty, czytam etykiety, a moja dieta jest urozmaicona. Nauczyłam się eliminować to co jest naprawdę niezdrowe, przetworzone, sztucznie barwione, a eksperymentowanie w kuchni umożliwia mi nie tylko fajną zabawę, ale też poznanie nowych smaków i otwarcie się na nowości. Mój sposób odżywiania nie jest jednostajny i obwarowany wieloma ograniczeniami (niektórzy tak właśnie postrzegają zdrowy styl odżywiania), nie robię sobie też wyrzutów. kiedy nie uda mi się zjeść 5 zrównoważonych posiłków dziennie lub kiedy będąc poza domem zjem coś na co po prostu mam ochotę i nie jest to jaglanka z jagodami. Nie bawię się w żadne kuracje sokowe czy warzywne, detoks, dietę bezglutenową, Paleo, Raw Food czy OXY. Ani się na tym znam, ani mam serce i przekonanie, że jest to dobre dla mojego organizmu. Najważniejsze jest dla mnie wsłuchiwanie się w jego potrzeby, trzymanie się wytycznych, które mu służą zachowując przy tym zdrowy rozsądek, a od czasu do czasu weryfikuję swoje nawyki, sprawdzam czy nadal jest tak jak lubię i potrzebuję i w ten sposób powstają moje własne trendy żywieniowe na wiosnę i lato, czyli prywatny dekalog żywieniowy.

A co do zmiany? W sumie niewiele, bo nadal:

  • jestem fanką zrównoważonej kuchni,
  • jem dużo ziaren i kiełków, owoców i warzyw,
  • ozdobą każdego posiłku są świeże zioła,
  • preferuję pełnoziarniste produkty,
  • piekę zamiast smażyć,
  • sama przygotowuję koktajle, soki i wody smakowe,
  • unikam żywności nafaszerowanej chemią.

 

Jeśli moja waga ulega wahaniu to tylko i wyłącznie dlatego, że zaniedbałam kwestię regularnych posiłków i mój metabolizm zareagował adekwatnie do popełnionego „grzechu”. Na szczęście można nad tym popracować, dlatego w tym sezonie stawiam na:

mniej cukru, ale…

Pogodziłam się z tym, że całkowite wyeliminowanie cukru nie jest możliwe. Jest on w większości dostępnych na rynku produktów, często ukryty tam gdzie spodziewamy się go najmniej, a ja nie lubię walczyć z wiatrakami, więc skupiam się na produktach, w których tego cukru jest mało albo wcale. Do ogromnego sukcesu zaliczam całkowite rozstanie z moją wielką miłością, czyli czekoladą, a także przestawienie się na ksylitol i stewię, choć kiedy zabraknie ich w szafce używam cukru trzcinowego.

Moje kubki smakowe zmieniły się na tyle, że to co kiedyś uwielbiałam np. czekolada czy lody nie mają dla mnie smaku, a jedynie trudną do zniesienia słodycz. No chyba, że są to lody z lodziarni Oaza na półwyspie Pelješac. Tych powinniście spróbować 😉

W tym miejscu chciałabym podkreślić, że mimo to, zdarza mi się zjeść ulubiony deser lub przygotować go samodzielnie zamiast kupować gotowe produkty z nieciekawym składem. Pozwalam sobie na takie drobne przyjemności bez wyrzutów sumienia, bo mam w pamięci czasy, kiedy nie zwracałam uwagi na ilość cukru w żywności i widzę jak dlugą drogę przebyłam ku zdrowszemu i bardziej świadomemu odżywianiu.

Tradycyjnie odrzucam wszelkie produkty typu light i fit, bo zwykle mają one więcej cukru niż normalne w postaci słodzików, fruktozy czy skrobi modyfikowanej, a ponieważ są to produkty ograniczone w węglowodany złożone i zwykle odtłuszczone, nie dają uczucia sytości i w efekcie zjadamy ich więcej. Poza tym ich smak zupełnie mi nie odpowiada.

więcej wody i nowe wyzwanie

Z piciem wody miałam kiedyś problem. Niektórych to może dziwić, ale ja naprawdę jej nie lubiłam i po prostu jej nie piłam. Potem zaczęłam eksperymentować z wodą smakową dodając do naturalnej różne owoce i aromatyczne zioła, podejmowałam różnego rodzaju wyzwania, aż w końcu nauczyłam się pić ją w zalecanych ilościach i to nie tylko, kiedy ćwiczę, ale też na co dzień. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez samodzielnie przygotowanych w domu wód smakowych, a ponieważ sezon owocowy przed nami, będzie dużo picia 😉

Już jutro, czyli 18 maja ruszam z pewnym 30-dniowym wyzwaniem, na które już dzisiaj zapraszam na swój profil na Instagramie i oczywiście na Instagram Stories. Koniecznie zajrzyjcie, bo będzie ekscytująco i sama nie mogę się już doczekać.

Lekko i kolorowo, tak jak lubię. Na blogu obiecany nowy wpis z włoską inspiracją i oryginalnym farfalline arcobaleno 😊

A post shared by Aleksandra Bohojło (@esencjablog.pl) on

proste przepisy na zdrowe dania

Odkąd pamiętam jestem fanką prostych dań, czyli takich, które zawsze wychodzą, nie są czasochłonne, a zaskakująco dobre, zdrowe i łatwe w przygotowaniu. Zauważyłam, że im prostszy przepis, tym zdrowszy, bo mniej jest w nim obróbki, a potrawy same się robią np. w piecu.

Inspiracje czerpię oczywiście z internetu, a konkretnie niezliczonych blogów kulinarnych. Nie potrafię też wyjść z księgarni bez książki kulinarnej, na które pomału zaczyna brakować w mojej kuchni półek.

Doskonałym rozwiązaniem jest też skorzystanie z gotowych jadłospisów o określonej, dostosowanej do własnych potrzeb kaloryczności. Nie dość, że mamy podane na tacy propozycje zdrowych i zrównoważonych posiłków, to jeszcze często załączone są do nich listy zakupów, a także dokładne wskazówki jakie proporcje stosować, co z czym komponować zachęcając tym samym do spróbowania nowych rzeczy, a przede wszystkim motywując do osiągnięcia ustalonego wcześniej celu. Taki jest właśnie nowy produkt mojej serdecznej koleżanki i dyplomowanej dietetyczki z Kreatorni Zmian, który chciałabym Wam polecić. Jadłospis odchudzający z poradnikiem psychodietetycznym jest do kupienia w sklepie pod adresem https://kreatorniazmian.shoplo.com/ w bardzo atrakcyjnej cenie. Ja już rozpoczęłam swoją dietę, choć stricte odchudzająca być nie musi, ale propozycje Kamili bardzo mi się podobają, ponieważ ułatwiają mi codzienne wymyślanie i komponowanie posiłków, a także wnoszą mnie na kolejny poziom zdrowego stylu życia. Wraz z jadłospisem, którego kaloryczność sami sobie wybieracie, dostaniecie obszerny poradnik, który nie tylko przygotuje Was do odchudzania, ale da też narzędzia, dzięki którym przebiegnie ono w zgodzie z Wami, Waszymi wartościami i upodobaniami. Jeśli chcecie poczytać więcej na temat oferty Kamili zajrzyjcie TUTAJ. Jeszcze jedno. Produkt Kamili polecam nie ze względu na to, że jest moją koleżanką, ale przed wszystkim dlatego, że z pełnym zaangażowaniem i profesjonalizmem stworzyła coś na czym doskonale się zna, a jednym z jej głównych założeń było to, żebyście to Wy byli zadowoleni osiągając wymarzony cel. Zapytacie czy warto? Warto, bo zdrowe odżywianie jest podstawą naszego dobrego samopoczucia i właściwego funkcjonowania organizmu.

kuchnia kwiatowa i las na talerzu

W tym temacie planuję wpis gościnny, bo kuchnią kwiatową i wykorzystaniem atrybutów lasu zainteresowałam się jakiś czas temu, ale jest jeszcze za wcześnie, żeby chwalić się ich efektami, a chciałabym nauczyć się zastosowania kwiatów jadalnych korzystając z ich zapachu, naturalnych zdrowotnych właściwości i efektu jaki dają ozdabiając nasz talerz.

mniejsze porcje

Przejedzenie to stan, którego bardzo nie lubię. Bardzo. Źle się wtedy czuję, a mój organizm źle funkcjonuje. Nałożenie mniejszej ilości jedzenia na talerz nie jest problemem, kiedy nauczymy się stopnniowo zmniejszać wielkość posiłku. Jak większość nawyków w moim sposobie odżywiania i ten następował małymi kroczkami, dlatego nim się obejrzałam, do uczucia sytości zaczęła mi wystarczać niewielka porcja obiadu. W tej chwili praktycznie z każdej restauracji wychodzę z pudełkiem na wynos, a restauracyjny obiad staje się moją kolacją.

Mniejsze porcje powodują, że po 3 godzinach jestem już głodna, a to idealny czas na kolejny posiłek.

fleksitarianizm

Nie potrafię wyeliminować całkowicie mięsa ze swojej diety, ale chętnie je ograniczam. Myślałam, że pół roku temu dołączę do swojej 9-letniej wówczas córki, która świadomie zrezygnowała z mięsa i wędlin na 3 miesiące, ale nie potrafiłam sprostać wyzwaniu w postaci stworzenia pełnowartościowej, wegetariańskiej diety. Dieta wydawała się zbyt monotonna, a niektóre potrawy mało smaczne, dlatego zdecydowanie wolę nurt zwany fleksitarianizmem, czyli dietę opartą głównie na owocach, warzywach, całych ziarnach i białkach na bazie roślin, a tylko od czasu do czasu dopuszczającej spożywanie mięsa i ryb. Dieta ta pomaga w spadku masy ciała, chroni przed nowotworami, cukrzycą i chorobami układu krążenia. Jest też idealna dla całej rodziny, więc odpada kwestia dostosowywania posiłków dla poszczególnych jej członków.

Śniadanie w pełnym słońcu. Czy może być lepsze rozpoczęcie poranka? Pięknego dnia Wam życzę ☉ #nofilter

A post shared by Aleksandra Bohojło (@esencjablog.pl) on

produkty, które zawsze muszę mieć w kuchni

No i doszliśmy do punktu, w którym muszę wspomnieć o swojej stałej liście produktów, bez których nie potrafię obejść się w kuchni i dzięki którym zawsze mogę przygotować jakiś ciekawy i zdrowy posiłek na szybko. Do najbardziej przeze mnie pożądanych należą: rukola, awokado, pomidory, papryczka Sweet Palermo, cukinia, cebula, czosnek, imbir, zielony groszek, szpinak, kalarepa, ziarna do uprażenia (pestki dyni, słonecznik, sezam, płatki migdałów, nasiona chia, siemie lniane), kiełki i świeże zioła (bazylia, mięta, rozmaryn, natka pietruszki, koperek, szczypior), razowe, pełnoziarniste pieczywo, orzechy, kiełkujący ryż, kasze, olej kokosowy, jogurt naturalny, ser gouda i oczywiście owoce.

Jest jeszcze jedna ważna dla mnie rzecz:

slow kuchnia

Mając nawet bardzo napięty grafik, cierpiąc jak wszyscy na chroniczny brak czasu, staram się w ciągu dnia znaleźć kilka minut lub chociażby chwilę na hyggowanie, czyli świadome wyciszenie się i skupienie uwagi na drobiazgach czerpiąc z nich radość. To może być spokojnie wypita kawa na tarasie, przygotowanie ciasta na chleb, upieczenie z dziećmi ulubionych ciasteczek czy przygotowanie zdrowej i kolorowej sałatki.

Takie chwile pozwalają mi oderwać się od biegu i stresu, a także naładować akumulatory na dalszą część dnia.

Moje trendy żywieniowe nie do końca pokrywają się z tymi, o których przeczytacie w mediach, czyli modzie na wodę probiotyczną (na bazie probiotyków), souping, glony morskie czy mocktajle (bezalkoholowe koktajle na bazie kawy, soków i wód roślinnych). Są to osobiste preferencje, które służą mojemu zdrowiu i dobremu samopoczuciu, a także dostosowane są do moich możliwości czasowych.

Jestem ciekawa co o tym myślicie, czy macie swoją listę tego, co chcielibyście zmienić w swoim sposobie odżywiania, czy jest coś co sprawia Wam szczególną trudność? Niech zgadnę. Słodycze. No dobrze, a coś poza nimi?

Zdrowe, proste i smaczne przepisy, które mogą Cię zainteresować:

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub uważasz, że może się komuś przydać, będzie mi bardzo miło, jeśli go skomentujesz lub/i udostępnisz. Dziękuję, że jesteś i wspierasz.

Jeśli chcesz być również na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub Esencję na Facebooku, zajrzyj na Instagram i na Instagram Stories (jestem tam nie tylko codziennie, ale potrafię się też nieźle rozgadać) i odwiedź Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl