Blog Forum Gdansk emocje

30 Wrz Blog Forum Gdańsk 2017 – pozamiatane emocje

To nie jest typowy wpis o najważniejszej w Polsce interdyscyplinarnej konferencji dla twórców internetowych Blog Forum Gdańsk. Nie znajdziecie w nim wszystkich nazwisk prelegentów, nota bene świetnych i w pełni zasługujących na uwagę, czy tytułów poszczególnych prezentacji i ich streszczenia. Te możecie znaleźć w sieci na stronie konferencji, fanpage’u i kanale YouTube, a także innych blogach. To wpis o odczuciach i świeżych emocjach, choć z powodu choroby spisywanych kilka dni po konferencji.

Zwykle jest tak, że z konferencji branżowych wracam naładowana wiedzą, zainspirowana tym co zobaczyłam i usłyszałam, podbudowana rozmowami z tymi, których do tej pory znałam jedynie wirtualnie i zmotywowana do działań i prac nad własnym warsztatem. Z Blog Forum Gdańsk dodatkowo wracam po raz drugi pełna emocji i refleksji, które pozwalają mi zajrzeć w głąb siebie, dostrzec sens tego co robię, zastanowić się co mogę zrobić lepiej i więcej. Niestety tym razem wróciłam też z zapaleniem zatok, więc 2 dni spędzone w Gdańsku były dla mnie trudne ze względu na słabszą formę, ale to nieistotne.

Poprzednia edycja BFG wbiła nas wszystkich w fotel (KLIK). Tegoroczna zrobiła z nami to samo. I choć byłam przygotowana na to, że nie tylko organizacja i merytoryka mogą mnie pozytywnie zaskoczyć, nie spodziewałam się ponownie przełykanych łez i ciszy w sobie, z którą wychodziłam z sali, na której odbywały się prelekcje.

BFG mnie wyciszyło i kazało wsłuchać się w siebie. Robicie to czasami?

Tematem tegorocznej edycji BFG było „Przekraczanie granic„. Na pozór program konferencji, z którym zapoznałam się wcześniej, nie zapowiadał aż takich emocji, choć o przekraczaniu granic mowa była wielokrotnie. Fajnie było posłuchać o pozostawianiu, często nieświadomie i nieprzemyślanie, swoich śladów w sieci – prelekcja Michała Kosińskiego czy praktykach blogowania w innych krajach – panel Artura Kurasińskiego. Ciekawe były warsztaty m.in. twórczego pisania Konrada Kruczkowskiego i reporterki „Dużego Formatu” Anny Śmigulec. Myślę, że większość z nas zaskoczyła też publiczna spowiedź przedstawiciela agencji i blogera, w rolę których wcielili się naprzemiennie Michał Szafrański i Edwin Zasada. Jednak dopiero panele o przekraczaniu granic w imię obrony samego siebie i granic własnego „ja” poruszyły mną dogłębnie. Najpierw uważnie słuchałam, po chwili zorientowałam się, że wyłączyłam się z otoczenia. Skrajne myśli uderzały do głowy, łzy napływały do oczu, poczułam dziwne mrowienie i niepokój. Zaraz potem wstyd za narodowe cechy Polaków w przypadku pierwszego panelu (trzeba posłuchać wypowiedzi Virena Bhandari, żeby wiedzieć co mam na myśli) i wyrzuty sumienia w przypadku drugiego. Podczas tego ostatnigo słuchałam osób, które zmagają się z depresją, cedziłam każde ich słowo, obserwowałam każdy gest, grymas twarzy, uśmiech i starałam się zrozumieć.

Uświadomiłam sobie, że przez to, że jestem z natury pogodną osobą, potrafię cieszyć się z zieleniącej się trawy czy spadającego listka z drzewa, że zawsze budzę się pełna energii, zmotywowana i chętna do podjęcia wyzwań dnia codziennego, nie jestem nawet w stanie wyobrazić sobie tego co przeżywają osoby, które czują niemoc każdego poranka, kiedy muszą wstać z łóżka. Ich spowiedź była dla mnie najcenniejszą lekcją pokory jaką otrzymałam w ostatnim czasie. Teraz studiuję ich obecność w sieci (do niektórych zdecydowanie za rzadko ostatnio zaglądałam), wciąż próbuję zrozumieć, ale to jest trudne. Niewyobrażalnie trudne.

Dopiero teraz mogę też przyznać, że moja wiedza na temat depresji jest znikoma. Mogłabym o niej poczytać, przytoczyć kilka przykładów z otoczenia osób, które walczą nie tylko z chorobą, ale też ze sobą. Nie chcę jednak tego robić, bo chcę napisać wprost jak bardzo jest mi przykro, że osoby będące niekiedy w stanie permanentnego smutku pozostawione są same sobie. Niezrozumiane przez otoczenie, niekiedy zbyt słabe, żeby walczyć o siebie, pogrążają się w smutku, bólu i rozpaczy każdego dnia, bo nie widzą sensu tego co robią. Potrzebują wsparcia z zewnątrz, choć mają świadomość, że pracę, którą mają do odrobienia muszą wykonać w głównej mierze sami. Problem polega tylko na tym, że nie zawsze mają na to siłę, bo coś od środka ciągnie ich w dół. To co nam przychodzi z łatwością, dla nich jest heroiczną walką, ale nie ustawiają się w roli ofiary. Walczą każdego dnia o siebie, choć często tego nie okazują. Mogą nas zmylić, bo wyglądają na spokojnych, zadowolonych z życia, może trochę zamkniętych w sobie, introwertycznych. Nie zobaczycie na ich twarzy grymasu rozpaczy, nie poczujecie bólu z jakim się zmagają, nie usłyszycie też wołania o pomoc. Jedynie co zobaczycie to skupienie lub smutek, a tego przecież doświadczamy wszyscy.

Zbuntowałam się. Nie musi przecież tak być.

Rozejrzyjcie się czy wokół Was nie ma osób, które czują się samotne, pominięte, wykluczone, zbagatelizowane. Może potrzebują rozmowy, może jedynie wysłuchania, a może tylko i aż przytulenia, bo kiedy przychodzi pora na silną interwencję, może być już za późno.

To co usłyszałam podczas panelu uświadomiło mi, że zupełnie nieświadomie przeoczyłam osoby w swoim otoczeniu, które cierpią w milczeniu. Z fotela wstałam poruszona, z konferencji wyjechałam zamyślona. Emocje wzięły górę. Pozamiatane.

Na tej konferencji warto być. Na niej trzeba być, tylko bardzo trudno jest się na nią dostać. Mam nadzieję, że za rok będę również miała okazję być częścią tej niezwyklej społeczności.

Dziękuję Ida za zorganizowanie wydarzenia, które pozwala spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa, widzieć i słyszeć więcej.

Niektóre z prelekcji dostępne są na fanpage’u Blog Forum Gdańsk. A że to fajna impreza jest, pokazuje również poniższa grafika 😉

Blog Forum Gdańsk

Fot. Kyle Broad on Unsplash

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Wam  się ten artykuł lub uważacie, że może kogoś zainteresować, będzie mi bardzo miło jeśli go skomentujecie lub/i udostępnicie dalej. To wyraz uznania dla mojej pracy i zaangażowania, a także sprawienie mi ogromnej radości.

Jeśli chcecie być na bieżąco z kolejnymi wpisami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, zapraszam do polubienia Esencji na Facebooku, zajrzenia na Instagram (jestem też codziennie na Instagram Stories) i odwiedzenia Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl