esencja zimy 2018

21 Mar Esencja zimy i wyciszenie przed wiosną

21 MARCA

Kocham zimę i trudno jest mi się z nią rozstać. Pierwszy dzień wiosny? Phi, kto by się przejmował? Ja mam śnieg w ogrodzie, dużo słońca, tylko 2 stopnie na plusie i kombinuję czy by tu jeszcze gdzieś nie wyjechać na chwilę na narty. Już taki ze mnie typek, że jak widzę zimę za oknem to chcę korzystać z jej uroków. Ciekawa jestem jak wiele osób zmarszczyło w tej chwili czoło i wydało dźwięk dezaprobaty 😀

Trochę się z Wami drażnię, ale piszę to, bo sporo ostatnio słyszę narzekania, a na pogodę przecież wpływu nie mamy żadnego, w przeciwieństwie do nastroju i samopoczucia, które zależą m.in. od naszego nastawienia i podejścia do otaczającego nas świata. Jest biało, słonecznie, rześko, no to jest pięknie, czyż nie?

KILKA TYGODNI WSTECZ. TA ZIMA TO WCALE TAKA ZŁA NIE BYŁA

Ale, ale. Pomimo mojej sympatii do zimy, uważam, że w tym roku trochę dała ciała. Jako mieszkanka centralnej Polski nie doświadczyłam zbyt wiele śniegu, bałwany były tylko dwa, sanki trochę zardzewiały, kozaki zostały wyparte przez kalosze, a na narty udało nam się wyjechać rodzinnie zaledwie jeden raz. W sumie to i tak dopisało nam szczęście, bo podczas tego jedynego wyjazdu mieliśmy idealne warunki do szusowania, dzieci wykonały kawał dobrej roboty nabywając nowe umiejętności i wzmacniając swoją odporność, a ja skorzystałam z wyjazdu aktywnie odpoczywając.

Generalnie mimo braku śniegu i mało zimowej temperatury, zima zimą była i dla mnie była ona naprawdę spoko.
Zwolniłam tempo („5-dniowy detoks”), choć byłam aktywna fizycznie („Tygodniowy plan ćwiczeń”, byłam na nartach, jeździłam na łyżwach, wróciłam do biegania, pojechałam na Fitness Camp), wprowadziłam trochę zmian w swoim życiu (pomogło mi w tym wyzwanie #tylkojednarzeczmniej), ustawiłam na nowo swoje priorytety („Jak dobrze rozpocząć nowy rok?”), celebrowałam fajne chwile (weekend z przyjaciółmi, dzień z córką, slow śniadania) i spełniałam swoje marzenia („Lot w tunelu aerodynamicznym”). Coś za coś, bo oczywiście odpuszczenie jednej rzeczy wpływa na inną, więc jeśli zwalniałam tempo zawodowo zyskiwało życie prywatne, ale jeśli zbyt mocno dystansowałam się do spraw zawodowych miałam poczucie, że stoję w miejscu i zbyt mało się dzieje. Dlatego czasem jestem rozdarta, choć i tak mam wrażenie, że ze złapaniem życiowej równowagi radzę sobie znacznie lepiej niż kiedyś („W poszukiwaniu upragnionej równowagi. Co znaczy żyć uważnie?”).

W porze zimowej nie stwierdziłam u siebie żadnego spadku formy, jakiegokolwiek poziomu lenistwa, a cały sezon był wypełniony sympatycznymi wydarzeniami, wyjazdami i towarzyszącymi im emocjami („Kilka inspiracji na nowy rok”, „Śmietanka spijana z codzienności. Podsumowanie wyzwania #mójpierwszyraz”).

Odkryłam też w sobie nowe zainteresowania – kuchnia tajska (tu, tu i tu) i kosmetyki domowej roboty (tu). Szczerze mówiąc to ostatnie totalnie mnie wciągnęło (tu i tu) i robienie kosmetyków w zaciszu domowym to mój nowy sposób na wyciszenie się. Przy tej okazji polecę Wam trzy książki, w których znalazłam dużo  inspiracji w temacie dbania o swoje zdrowie w sposób jak najbardziej naturalny i jednocześnie holistyczny:

  • „Jak zdrowo i pięknie żyć, czyli ekoporadnik” Kingi Rusin, w której znajdziecie mnóstwo tematów z zakresu zdrowej kuchni, naturalnej pielęgnacji i dbania o formę i sylwetkę, w tym przepisy kulinarne, ale też na kosmetyki DIY
  • „Clean Beauty. Przepisy na kosmetyki z lodówki” autorstwa Elsie Rutterford i Dominiki Minarovic, czyli skarbnica doskonałych receptur (wraz z przystępną teorią) na kosmetyki, które możemy zrobić samodzielnie w domu z użyciem naturalnych, nietoksycznych produktów z ogólnodostępnych i używanych na co dzień składników
  • „Eat Pretty Every Day. Rób codziennie jedną rzecz, która doda ci blasku” Jolene Hart to pozycja, która motywuje i uczy jak dbać o właściwe nawyki o każdej porze roku

Przytulam wiosnę tak mocno jak tylko się da. Upiększam tulipanami dom, przygotowuję organizm i ciało na cieplejsze miesiące, porządkuję garderoby. Na blogu czekają na Was dwa kolejne wiosenne wpisy – tapety na komputer i telefon z pięknymi zdjęciami Oli z @blog.stabrawa oraz moje sposoby na umilenie sobie czasu oczekiwania na wiosnę. O zmianie zimowych nawyków, diecie, wietrzeniu głowy, zaproszeniu wiosny do szafy (uwaga, możecie sprawdzić stylizacje z najnowszej kolekcji @51015kids.eu, które przygotowały moje córy!) i pewnym wyjeździe w piękne miejsce, który naładuje moje akumulatory na wiele tygodni przeczytacie w najnowszym wpisie i linku w profilu powyżej. Kto czeka na wiosnę tak bardzo jak ja? Kto już rozpoczął do niej przygotowania jak ja? 😍 Przewijamy 4 zdjęcia 😊 #wiosna #wiosenna #wiosennakolekcja #springvibes #springcollection #athome #51015 #kobieta #kwiaty #wiosnawdomu

A post shared by Aleksandra Bohojło (@esencjablog.pl) on

WIOSNA ZAWSZE PRZYNOSI ZMIANY

Do nowej pory roku przygotowuję się jak zawsze i to właśnie zima pomogła mi w tym najbardziej. Wprawdzie na powitanie wiosny byłam gotowa już jakiś czas temu nie przewidując, że nadejdą mrozy, ale nie bacząc na pogodę robiłam swoje. Sporo pisałam o tym w tych dwóch artykułach: „Jak zadbać o siebie zimą, żeby przygotować się do wiosny?”„Zaczynam odliczanie do wiosny, a Ty?”.

Teraz spokojnie wyczekuję cieplejszych dni i stoję w obliczu kilku decyzji dotyczących zarówno blogowania jak i pracy. Wcześniejsze zwolnienie tempa, zwrócenie uwagi na swoje potrzeby, życiowe priorytety, czas z bliskimi i krytyczne przyjrzenie się swoim działaniom spowodowały, że być może czekają mnie zmiany, które mogą znacząco wpłynąć na mój styl życia. Najbliższe tygodnie pokażą jak duże i istotne będą to zmiany. Wszak wkraczamy w nową porę roku, która zawsze jakieś zmiany przynosi, a ja ich potrzebuję szczególnie.

Jak tam u Was? Dbacie o siebie? Jesteście dla siebie dobrzy? 🙂
Jeszcze chwilka i w końcu ta wiosna nadejdzie, a wtedy Wam powiem: A nie mówiłam? 😉

To był dobry i owocny dzień. Pierwszy po Fit Campie i kilkudniowej przerwie od… wszystkiego. Nawet nie wiecie jak fajnie się wylogowałam, zdystansowałam i odpoczęłam psychicznie podczas kilku ostatnich dni, które spędziłam na Mazurach w towarzystwie cudownych babek @artbodystudiotreningu i @ostojasportresort. Fizycznie też nie jestem zmasakrowana, ale energii mam tyle, tyle, że aż wystarczy do… kolejnego Fit Campu w czerwcu 😀 Gdybym tylko miała taką moc, sprawiłabym, żeby wszystkie kobiety czuły się tak dobrze jak ja teraz. Choć przez chwilę 😉 Róbcie coś dla siebie. Róbcie jak najwiecej. Wysyłam dużo, dobrej energii ☀️💪🏻 #fit #fitcamp #fitnesscamp #fitnessaddict #fitnesslover #beactive #behealthy #becool #healthylifestyle #goodmood #happy #behappy #balance #worklifebalance #flatlay #artbody #artbodystudio #mazury #offline

A post shared by Aleksandra Bohojło (@esencjablog.pl) on

***

Jeśli spodobał Wam się ten artykuł lub uważacie, że może kogoś zainteresować, będzie mi bardzo miło jeśli go skomentujecie lub/i udostępnicie dalej. To wyraz uznania dla mojej pracy i zaangażowania, a także sprawienie mi ogromnej radości.

Jeśli chcecie być na bieżąco z kolejnymi wpisami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, zapraszam do polubienia Esencji na Facebooku, zajrzenia na Instagram (jestem też codziennie na Instagram Stories) i odwiedzenia Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl