Baby do garów. Bardzo nie lubię tego określenia. Nienawidzę wręcz. A tego kto je wypowiada nabiłabym na pal. Niechęć towarzysząca temu sformułowaniu tak bardzo wryła mi się w głowę, że postanowiłam rozprawić się z nią raz na zawsze, wyjaśniając pewne zjawisko. Jeszcze parę lat temu, na szczęście...