Moje uzależnienia

21 Sie Moje małe uzależnienia. 11 rzeczy, na które chętnie wydaję pieniądze.


Pora się przyznać. Mam swoje małe uzależnienia (kto ich nie ma) i chętnie na nie wydaję pieniądze, na szczęście w granicach rozsądku. Nie wydaję ich dużo, ale jeśli już przymierzam się do jakiegoś zakupu to wybieram rzeczy, które przyniosą jakiś zwrot, najlepiej z natychmiastowym skutkiem. Nie mówię o wielkich inwestycjach, mam raczej na myśli normalne wydatki, które z jednej strony nie uszczuplają mocno budżetu, a z drugiej sprawiają, że dobrze się czuję będąc przekonaną o słuszności i zasadności zakupu.

Większość moich uzależnień ma związek ze zdrowiem, zarówno tym fizycznym, jak i psychicznym i jestem pewna, że jest zbliżona do Waszych. Uzależnienia nie są groźne o ile nie przybierają formy obsesyjnego gromadzenia dóbr. U siebie obsesji nie stwierdzam, ale nałogowego kupowania książek, płyt CD czy strojów sportowych nie mogę się już wyprzeć.

Lubię zarówno przemyślane, jak i spontaniczne zakupy, przy czym te drugie zwykle są bardziej owocne, a ja opływam w małe radości rozczulając się nad perełką, którą akurat udało mi się znaleźć wśród zalewu rzeczy. Nie lubię przepłacać, więc ogromną przyjemność sprawia mi polowanie na tzw. okazje, przy czym nie przekonuje mnie do zakupu plakietka z napisem „Sale” czy „70% OFF” ile wartość danej rzeczy i czy jestem skłonna zapłacić za nią tyle na ile jest wyceniona. Odkąd skończyłam naście lat zakupy zwykle udaje mi się robić tak, żeby nie żałować tego, że wydałam pieniądze, a jeśli muszę zwrócić towar do sklepu to znaczy, że nie miałam wcześniej możliwości dokładnego jego obejrzenia czy przymierzenia np. kiedy zakupu dokonałam przez internet.

A teraz lista „grzechów”, na które chętnie wydaję pieniądze nie zapominając o zasadzie – lepsza jakość niż ilość:

1. ROZWÓJ OSOBISTY

Szkoły podyplomowe, kursy, szkolenia, konferencje, warsztaty, książki o rozwoju osobistym, książki do nauki języków obcych, wirtualne narzędzia, blogi eksperckie, wszelkie publikacje do ćwiczeń – jest tego sporo i na to zawsze chętnie przeznaczę jakąś kwotę. Próbowanie nowych rzeczy czasem kosztuje, a ja odczuwam pociąg do nowości, lubię je odkrywać i uczyć się choć typowym kujonem nigdy nie byłam. Nie ulegam modzie, a raczej śledzę trendy i jestem ich ciekawa. W szczególności interesowały mnie zawsze zagadnienia związane z marketingiem i marką oraz języki obce, głównie angielski, włoski i hiszpański. Poza tym, jeśli dobrze poszukać, wiele z wyżej wymienionych rzeczy jest dzisiaj dostępna też bezpłatnie.

2. KSIĄŻKI BRANŻOWE

Uwielbiam kupować książki – kiedyś biografie, powieści, albumy fotograficzne i książki o wychowaniu i rozwoju dziecka, dzisiaj częściej publikacje branżowe. Marketing, rozwój osobisty, marka, styl życia (m.in. slow life, minimalizm), kuchnia, języki obce, ale też książki dla dzieci. Na te zawsze znajdę wytłumaczenie, a wizyta w księgarni czy na kiermaszu książek zwykle uszczupla nieco mój portfel. Najlepiej wypadają tu kiermasze wakacyjne, podczas których za kilkanaście złotych można zgromadzić świetną kolekcję ulubionych czy wymarzonych książek.

3. PODRÓŻE

O tym, że podróże kształcą wiemy wszyscy, ale dopiero kiedy znajdę się w nowym miejscu określenie to nabiera dla mnie sensu. Przed narodzinami dzieci dużo podróżowałam. Zwiedziłam około 25 państw europejskich i kilka znajdujących się za tzw. dużą wodą. Fascynują mnie inne kultury, styl życia, zwyczaje i kuchnia. Do tego dochodzi zainteresowanie obcym językiem. W podróży zawsze staram się zobaczyć i doświadczyć czegoś nowego, co z jednej strony sprawia przyjemność, a z drugiej zmusza do refleksji i wzbogaca wewnętrznie.
Najlepszym przykładem tego jak dobrze na rozwój i stymulowanie ciekawości świata wpływa podróż jest dziecko. Kiedy mój syn był mały zabieraliśmy go ze sobą wszędzie i miało to miejsce dość często. Wiele sytuacji z podróży, często zabawnych, zapadło mi w pamięć. Mając trójkę dzieci podróżuję znacznie mniej, ale przynajmniej 1-2 razy w roku staramy się pokazać im ciekawe miejsca.
Poza tym do rubryki podróżowanie zaliczam nie tylko coroczne wakacje z rodziną, ale też krótkie, weekendowe wypady z przyjaciółmi, podczas których nie skupiamy się na piciu drinków w modnej knajpie, a odkrywaniu rzadko uczęszczanych miejsc związanych z historią danego miasta.

Wydatki na pasje4. MUZYKA

Jestem fanką muzyki w stylu chillout. Mam sporą kolekcję płyt z kojącymi i egzotycznymi brzmieniami typu: Buddha-Bar, Hotel Costes, Café del Mar, Chillout & The City, PINCODE, Lazy Hours, Pink Martini, Sigur Rós, Nouvelle Vague, Smolik, Novika, Pati Yang, ale lubię też tzw. czarną muzykę.
Ostatnio zgrywam na pendrive ścieżki muzyczne i utwory z musicpleer.me (Free Online Music) gromadząc w ten sposób swoje ulubione kawałki do słuchania np. w podróży.

5. DOBREJ JAKOŚCI JEDZENIE

Nowe smaki, szczególnie te egzotyczne, ulubione potrawy, dobrej jakości ryby i mięso, piękne i chrupiące warzywa – za wartościową, nieprzetworzoną, dobrej jakości żywność jestem skłonna zapłacić więcej i wolę iść do sprawdzonego, niestety nie najtańszego, sklepu niż kupować w pierwszym lepszym. Jesteśmy tym co jemy, a ja przekonuję się o tym każdego dnia ciesząc się dobrym samopoczuciem, nie mając kłopotów ze zdrowiem i problemów z cerą.

6. SPORTOWA ODZIEŻ

Jak wiecie lubię sport, a moja szafa łaskawie przyjmuje coraz więcej ubrań sportowych, szczególnie tych do fitnessu. Ostatnio zauważyłam, że mam ich nawet więcej niż zwykłych ubrań. Do minimalizmu w tej kwestii niestety wciąż mi daleko, ale sprawdzony, dobrej jakości strój sportowy to wygoda, komfort i dobre samopoczucie, a moje ubrania nie leżą w szafie tylko są używane na co dzień i na wyjazdy typu fitness camp.

7. KOSTIUMY KĄPIELOWE

Niektóre kobiety kolekcjonują torebki, inne buty, ja kupuję kostiumy kąpielowe (nie chcecie wiedzieć ile ich mam). Znajomi wiedzą, że od lat je zbieram i wymieniam na nowe. Ze starymi żegnam się z łezką w oku. Na wakacje zabieram zwykle ok. 7-9 kostiumów kąpielowych (mam problem z wybraniem 2-3 sztuk), a każdy sezon zaczynam od zakupu nowego modelu. Nic na to nie poradzę. Tłumaczę sobie, że przynajmniej tańsze to hobby niż buty i torebki :-p

8. KOSMETYKI

Już jako nastolatka interesowałam się artykułami na temat pielęgnacji skóry i ciała. Pamiętam, że robiłam listę rzeczy, które muszę zrobić rytualnie każdego poranka i wieczora. I pamiętam też, że trzymałam się tej listy. Teraz czytam w książce „Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji”, że to nie był przejaw próżności, ale inwestycja w dobre samopoczucie i zdrowie w myśl zasady, że lepiej zapobiegać niż leczyć. A ja kłopotów z cerą nigdy nie miałam i jej stan na dzisiaj uważam za satysfakcjonujący.
Kosmetyki dobieram do własnych potrzeb i preferencji. Nie kupuję tego co się „najlepiej sprzedaje”, tylko wybieram produkty, które mi odpowiadają, bo nikt nie zna mojej skóry lepiej niż ja sama. Rzadko kiedy kupuję nowy krem zanim porządnie go nie przetestuję. Do tej pory nie rozumiem dlaczego nie odkryły mnie jeszcze firmy kosmetyczne chcące przetestować swoje nowe produkty na potencjalnych klientkach 😀 Jestem samozwańczą królową próbek. Mam ich w domu zawsze dużo i nic się u mnie nie zmarnuje. Może ktoś szepnie w tym temacie odpowiedniej osobie słówko? 😉

9. RZECZY DO DOMU

Uwielbiam kupować drobiazgi do domu. Szczególnie upodobałam sobie kuchenne gadżety, których zadaniem jest przede wszystkim ułatwić mi życie (wersja moja), a nie wypełnić i tak przeładowane kuchenne szafki (wersja mojego męża). Prawdopodobnie z tego właśnie powodu zainteresowałam się tematem minimalizmu, bo akcesoriów kuchennych mam więcej niż ciuchów, a to chyba nie jest normalne?
Poza tym do domu kupuję rzeczy praktyczne i takie, których używam na co dzień, a nie takie, które rzucę w kąt i zapomnę.

Małe uzależnienia10. FOTOGRAFIA

Kiedyś zbierałam albumy światowej sławy fotografów; szczególnie bliski był mi Helmut Newton i jego czarno-białe portrety. Do tej pory trzymam je „blisko siebie”. Fotografią interesowałam się od dawna, ale nie zawsze poświęcałam jej tyle czasu ile bym chciała. Dzisiaj pomału wracam do swojej dawnej pasji i eksperymentuję z fotografią zainspirowana blogiem Natalii z Jest Rudo i zmotywowana przez przyjaciółkę Anię z Anna Sobór Photography.
Ostatnio gromadzę zresztą w tym temacie dziwne dla niektórych rzeczy – płócienne worki, stare koronki, materiały o nietypowej fakturze, stare łyżeczki, fragmenty tapet, „surowe” deski, pnie drzew, artykuły dekoracyjne, itp. Zakupiłam też nowy, bardziej profesjonalny od poprzedniego, aparat fotograficzny, ale brakuje mi jeszcze kilku niezbędnych akcesoriów, więc będę chciała przeznaczyć na nie „drobną” kwotę.

11. DZIECI

Niewątpliwie kosztują, ale to inwestycja, która się zwraca. Zdrowie, edukacja i bliskość (forma spędzania czasu) to trzy filary, którymi kieruję się jeśli chodzi o wydatki na dzieci. Inwestycje związane z nimi są potrzebne, uzasadnione i naturalnie wypływają z codziennego życia. Natomiast moje dzieci wiedzą, że nie kupię im zabawki, której moim zdaniem nie potrzebują (nawet jeśli one uważają inaczej), ale nie pożałuję pieniędzy np. na kolejną książkę czy wyjazd, który przyczyni się do poszerzenia ich wiedzy o świecie.

Jak widzicie większość moich uzależnień to rzeczy dość praktyczne i zwyczajne. Wydatki planuję adekwatnie do swoich możliwości i nie przekraczam ich w stopniu, w którym żałowałabym zakupu czegokolwiek. Nie kupuję pod wpływem emocji i potrafię skupić się na tym co jest mi potrzebne. 
Rozumiem też, że wydatki na dobrej jakości jedzenie czy edukację są bardziej uzasadnione niż na przykład kupowanie kolejnego modelu kostiumu kąpielowego, ale czy nie mogę pozwolić sobie od czasu do czasu na zakup ulubionej rzeczy jeśli sama na nią zarobiłam?
Pewnie, że bez wielu materialnych rzeczy można, a czasem nawet trzeba się obejść, ale nie o tym jest ten artykuł, a ja w kwestii wydawania pieniędzy na własne potrzeby kieruję się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem.

Poza wyżej wymienionymi, chciałabym dodać, że chętnie wspieram też potrzebujących, dzielę się rzeczami, które mogą przydać się innym, ale to temat na oddzielny wpis.

Przyznajcie się czy macie jakieś swoje małe uzależnienia i na co chętnie przeznaczacie pieniądze. Dobrze wydane pieniądze 🙂

♥ ♥ ♥

Cieszę się, że jesteś, dlatego daj znać, że wpadłeś na bloga i dałeś radę doczytać artykuł do końca 😉 Twój komentarz sprawi mi dużą radość, więc śmiało – odważ się i napisz coś od siebie.

Jeśli chcesz być też na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, zapraszam do polubienia Esencji na Facebooku, zajrzenia na Instagram (przy okazji Instagram Stories – staram się wrzucać tam coś codziennie) i odwiedzenia Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl
  • Jeśli chodzi o kupowanie rzeczy dobrej jakości, to mam podobnie jak Ty. Chociaż nie znoszę robić zakupów i kupuję coś jak już koniecznie muszę, to nowe rzeczy wybieram uważnie i jestem w stanie wydać więcej pieniędzy na tę rzecz, która jest lepiej wykonana i posłuży dłużej lub wydajniej. A jedyne, przez co mogłabym zbankrutować, to książki. 😉

    • Z książek jesteś wytłumaczona, a reszta brzmi rozsądnie 🙂
      Ja nie tyle nie lubię robić zakupów ile po prostu rzadko je robię. Jakoś tak się składa, że zakupom poświęcam coraz mniej czasu, a na tzw. shopping, czy raczej babski shopping, muszę być wręcz wyciągnięta przez znajome.

  • MUZYKA! Ach, dogadałybyśmy się na imprezie! :*

  • moje uzależnienia? nie wierzę, że to napiszę, ale sport 😉 już dawno przestałam liczyć, ile pieniędzy wydaję na treningi pole dance, a teraz zaczyna się etap ciuchów, akcesoriów, warsztatów… na szczęście można to zaliczyć do rozwoju, więc nie mam wyrzutów sumienia ;p no i, oczywiście, podróże – na to również nie żałuję pieniędzy, a właściwie to tylko na to oszczędzam.

    • Sport i podróże akurat zupełnie mnie nie dziwią. Na to chętnie przeznaczam pieniądze, ale na pewno nie są to duże kwoty. Tak jak napisałam, wydaję tyle na ile mogę sobie pozwolić. I nie jest mi z tym źle, choć z całą pewnością chciałabym więcej podróżować.

  • Całkiem rozsądne te Twoje uzależnienia 🙂
    Ja staram się kontrolować wydatki i kupować z głową. Moimi małymi uzależnieniami są głównie podróże, edukacja i rozwój. Te rzeczy są dla mnie ważne i zawsze wyskrobię na nie trochę pieniędzy 🙂

    • Otóż to. Oszczędności mają to do siebie, że można je zaplanować. Choć nie zawsze udaje się wymarzony plan zrealizować. Pozdrawiam Sylwia 🙂

  • Ja niektórych nie rozumiem, ale z niektórymi się zgadzam w zupełności. Choć teraz planuje znacznie ograniczyć wszystkie wydatki, bo mam w planie duże wydatki. Ale dobrej książce nie jestem w stanie się oprzeć 😀

    • Moim dużym wydatkiem był kilka lat temu dom, który wybudowaliśmy z mężem za własne pieniądze. Okazał się, jak każdy dom, studnią bez dna, dlatego dzisiaj nie odmawiam sobie drobnych rzeczy, które mogą dziwić innych, natomiast uważam, że po latach intensywnej pracy w pełni na nie zasługuję.

  • Czytam i czytam, i stwierdzam, że ja chyba nie umiałabym skategoryzować swoich wydatkowych uzaleznień, bo… chyba takich nie mam. Staram sie wszystko kupować z głową i chyba nienajgorzej mi to wychodzi. Chyba 😉 Bo pewnie mąż miałby na ten temat inne zdanie 😉

    • Mężowie zawsze mają na ten temat odmienne zdanie. Mój śmieje się ze mnie, że na pewno wszystko kupuję za bezcen widząc moją radość z upolowania czegoś cennego 🙂

  • www.swiattomskiego.blogspot.co

    Hmmm….moje uzależnienia się bardzo zmieniły odkąd mam dzieci. Właściwie zamknęły by się w wydatkach na dzieci…uwielbiam wydatkach bierzcie i kupować książki i artykuły dla dzieci. Sprawia mi to większą frajdę niż kupowanie czegoś dla siebie.

    • Miałam dokładnie tak samo kiedy dzieci były małe. Za każdym razem kiedy wychodziłam z domu, żeby kupić coś dla siebie wracałam z rzeczami dla dzieci, a dla siebie zero. Na szczęście „wyrosłam” z tego i od pewnego czasu myślę również o sobie. Kiedy idę z zamiarem kupienia czegoś sobie wracam z rzeczami dla siebie, ale jakiś drobiazg dla dzieci też upoluję, jeśli akurat trafi się dobra okazja.

  • Gosia

    Ja zazwyczaj kupuje to co potrzebuję na daną chwilę, choć jeżeli chodzi o moje uzależnienia to sprzęt fotograficzny mogłabym kupować tylko że niestety kasa i jeszcze raz kasa a raczej jej brak. I u mnie to jeszcze perfumy, mam swoje ulubione i nie szkoda mi na nie kasy. Co do dzieci to fakt kosztują, ale można się tak wyszkolić w oszczędzaniu na ich wyprawkach, że w sumie nie wychodzi tak drogo. Kupuję raczej z głową choć zdarza mi się zaszaleć.

    • Przy trójce zdecydowanie nauczyłam się przekazywać rzeczy kolejnemu dziecku lub nabywać nowe w sposób, który nie uszczupla tak bardzo budżetu.
      Parę dni temu wyciągnęłam ze strychu rzeczy (ubrania, akcesoria i zabawki) po moim 16-letnim synu, które używały również moje dziewczyny, żeby przekazać je kuzynce, która za chwilę rodzi. Uwielbiam kiedy ubrania dostają drugie życie, a niektóre z naszych rzeczy z tego co wyliczyłam przeszły przez 5-6 dzieci i nadal są w bardzo dobrym stanie. Sama również dostawałam wiele rzeczy dla dzieci po innych dzieciach od przyjaciółki, znajomej, sąsiadki, rodziny.

  • Anna M

    Książki, gadżety do kuchni, podróże, warsztaty kulinarne i to czemu nie umiem się oprzeć to wyprzedaże butów – ostatnio deichmann – sportowe buty za 24zł, cudne są!, przydadzą mi się na trampoliny i lordsy za 22zł!

    …ale ostatnio nad każdym zakupem się zastanawiam chwilę dłużej niż kiedyś, nie chcę i nie potrzebuję rzeczy które będą stały i czarowały przez kilka tygodni a potem …będą się kurzyły (pamiątki z podróży). W ym roku pozbyłam się wiele rzeczy i nie chcę tego za rok powtarzać.

    pozdrawiam
    kobiecemysli.pl

  • Wow, podziwiam taką ilość kostiumów kąpielowych:) Ja mam dwa, jeden ma jakieś 3 lata, a drugi jest ze mną od kiedy pamiętam:D O dziwo, nadal wygląda jak w dniu zakupu. Może dlatego, że rzadko go używam;)

    • 2-3 z moich kostiumów też mają wiele, wiele lat, nie potrafię się ich pozbyć, ale też nie ma powodu, bo są w doskonałym stanie i świetnym fasonie. A w tym roku kostiumy eksploatowałam przez kilka tygodni 🙂 W domu też lubię w nich chodzić.

  • Ja najchętniej wydaje na ubrania i zdrowe jedzenie.. Chociaż zdarza mi się wpaść w szał kupowania książek bądź kosmetyków, haha:)

  • Ach! wszystkie sposoby, o których piszesz są swietne:)

  • Ja raczej kupuję, gdy faktycznie jest potrzeba. Albo wiem, że będzie to stanowić zwrot w przyszłości – właśnie rozwój, zdobywanie wiedzy. No i podróże – tego nie potrafię sobie odmówić i zawsze robię wszystko, by poznawać jak najczęściej i jak najwięcej. Kiedy tylko to możliwe 🙂 Teraz już bardzo rzadko daję się ponieść zachciankom, ale do torebek skłonność mi została – tylko, że nie kupuję ich tylu, ile mogłabym 😉 Podziwiam Twój zapał do kostiumów :))

    • Kiedyś zbierałam kubki – przywoziłam je z każdego kraju, w którym byłam. Jak przestały mieścić się w szafkach, przerzuciłam się na kostiumy 😉

  • Martoszka

    Moja lista jest znacznie mniej praktyczna, na pierwszym miejscu jest jedzenie w ładnych miejscach i picie kawy „na miescie” (bo na to moge sobie najcześciej pozwolić) na kolejnych są ozdoby do domu i elementy do wyposażenia kuchni, kolejne to podróże 🙂

  • Ja najchętniej wydaję kasę na podróże i kulturę. Aczkolwiek dobrze też rozumiem manię kupowania ubrań/sprzętów sportowych. Ostatnio trochę się z tego wyleczyłam, ale mimo wszystko :)Generalnie uważam, że najlepiej wydana kasa to ta idąc na przeżycia, nie fizyczne rzeczy.

  • Rozsądna lista i bardzo podobna do mojej (jedynie punkt o dzieciach odpada póki co 😉 ). Rozwój osobisty, podróże (czasem łączy się w jedno) – to mój priorytet. Staram się ograniczać dobre jedzonko na mieście, ale moja miłość do japońskiej kuchni często przegrywa z samozaparciem. 🙂
    No i buty. Lubię buty. 🙂

    • Ach, te buty 😉 Ja od początku maja do końca października chodzę w klapkach, więc na buty nie wydaję praktycznie pieniędzy :-p

  • Gosia

    Ja również nie oszczędzam na podróżach. Na wiele rzeczy mi szkoda pieniędzy ale podróże wnoszą tak dużo do mojego życia, że nie uważam tych wydatków za zmarnowane.
    Jeżeli się zarabia warto sprawiać sobie jakieś przyjemności, które dadzą nam poczuć, że mamy swój cel i że mamy na co zbierać 🙂

  • Zdecydowanie u mnie podróże to numer jeden na liście tego na co wydaję najchętniej. 🙂 Mam też słabość do książek o rozwoju osobistym oraz podróżniczych. Pomyśleć, że jeszcze w szkole za książkami nie przepadałam. 🙂 Zapewne dlatego, że nikt nie pozostawiał nam wyboru co do lektur szkolnych i nie wszystkie trafiały w moje gusta. 🙂

  • rozwój osobisty, ksiązki branżowe i ogólnie ksiązki, jedzenie też, ale przede wszystkim dzieci 🙂 trochę krótsza ta moja lista od Twojej 🙂

    • Wiele lat temu moja lista też była dużo krótsza i również oscylowała wokół dzieci, ale „dojrzałam” do tego, żeby więcej uwagi zwracać na siebie i swoje potrzeby. Dzieci też wychodzą na tym dobrze 🙂

  • Dla mnie byłyby podróże, rozwój osobisty i książki branżowe (tego nigdy dość) oraz fotografia. Tylko z tą fotografią jest taki problem, że można na nią wydać niemal każde pieniądze i nigdy nie ma się dość 🙂

    • Do tej pory na fotografię nie wydawałam specjalnie pieniędzy nie licząc kilku albumów sprzed wielu lat i ostatniego najnowszego zakupu, używanego i wymarzonego Nikona. Też mam obawy, że z fotografią jest tak, że im dalej w las, tym bardziej się chce, więc czekają mnie zapewne nieuniknione inwestycje. Fotografia wciąga mnie coraz bardziej, więc na wszelki wypadek zacznę już odkładać dzisiaj 😉

      • odkładaj, odkładaj, na pewno znajdziesz cel fotograficzny, aby wydać 🙂 Ale jeszcze lepszym pomysłem jest zakreślenie granic tego, co jest najbardziej potrzebne, od tego co jest już fanaberią. Ludzie mają całe walizki gadżetów, których nigdy lub prawie nigdy nie używają. Szczególnie dobrze należy przemyśleć zakup obiektywów do Nikona, jeden szybko przestaje wystarczać…

        • Nie jestem jeszcze na etapie fotograficznych fanaberii i może nawet mi to nie grozi. Jestem do bólu praktyczna i nie lubię wydawać kasy na coś czego potem nie użyję. Daję słowo, z rączką na sercu, nawet jeśli zbieram jakieś gadżety to je używam! Serio 🙂
          A w kwestii Nikona i tak będę wspierana przez przyjaciółkę, której wielką pasją jest fotografia, więc sprowadzi mnie na ziemię, gdyby coś głupiego przyszło mi do głowy. Od czego się ma przyjaciół? 😉

  • Punkt nr 7 odrobinkę niedostosowany do naszego klimatu, powinnaś mieszkać gdzieś na południu Hiszpanii, tam mogłabyś mieć kolekcję i kilkudziesięciu kostiumów, i używać wszystkich non stop 🙂 Pozdrawiam.

    • Mieszkając w Polsce też można mieć kolekcję kilkudziesi…. (ciii) kostiumów, ale używać je rzadziej niż na południu Hiszpanii 😀

  • 1,2,5 i 6 się zgadza, 9 przede mną 🙂

  • Moim uzależnieniem stało się czytanie książek oraz słuchanie muzyki jak również fotografowanie, a tym samym blogowanie

  • Ciekawy wpis. Pozdrawiam 🙂

  • O boże 😀 z pewnością nie jesteś minimalistką. Ciekawie się to czyta. U mnie jest to fotografia, rozwój osobisty i dobre jedzenie 🙂

  • Jak dla mnie to: podróże, kosmetyki, rzeczy do domu, edukacja, obuwie i sprzęt do domu.. 🙂 No i pewnie jeszcze coś by się znalazło 😀

  • 1,2,5,9 mamy wspólne 😉

  • Książki!!! Gdyby Amazon był w Polsce, to chyba wytapetowałabym mieszkanie książkami 😀 Jak tak czytam polską blogosferę, to wszyscy uwielbiają książki, dlatego się zastanawiam, dlaczego w badaniach wychodzi, że Polacy nie czytają książek.

  • Ewelina

    Książki, książki, książki, zdrowe jedzonko, książki i…. książki. Trzy tygodnie temu, kończąc urlop macierzyński wybyłam na shopping, aby przed powrotem do pracy uzupełnić braki w szafie. No i co? No i w centrum handlowym przy samym wejściu był Matras psiakość, weszłam, kupiłam 6 książek i wróciłam do domu, za ciężko mi było zakupować z takim balastem, choć portfel zrobił się lżejszy. Wszystkie 6 po przeczytaniu natychmiast zasilą księgozbiór powiatowej biblioteki- tyle dobrego z tych moich zakupowych słabostek. Pozdrawiam!

  • Najbardziej zaskoczyło mnie uzależnienie od strojów kąpielowych. U mnie zakup nowego stroju to katorga. Ale może jakbym regularnie uprawiała sport, to bym bardziej lubiła swoje ciało i tak zakup ciuchów odsłaniających to i oto byłby przyjemniejsze.

    • Dobrze dobrany, uroczy kostium z oryginalnym fasonem dostosowanym do sylwetki odciąga uwagę od niedoskonałości. Ja wybieram takie, które przyciągają sobą uwagę niekoniecznie kierując ją na moje ciało 😉 A tak naprawdę mam bzika na punkcie kostiumów kąpielowych. Mam ich dziesiątki.

  • Klaudia Kubaczyńska

    Na część z tych rzeczy sama lubię wydawać pieniądze. 🙂 W najbliższym czasie muszę zainwestować w aparat i więcej podróży 🙂

  • Z ilością kostiumów jestem w szoku:))))) Ja mam zawsze 2 w porywach 3. Ten ze zdjęcia jest super! Bardzo kobiecy i sexy, gdzie go kupiłaś? Niektóre rzeczy z Twojej listy pokrywają się z moimi. Na pewno bardzo wysoko na mojej liście jest wydawanie kasy na rozwój osobisty. Kursy, studia, warsztaty. Interesują mnie głównie tematy takie jak dietetyka, blogowanie. Wydaje też sporo kasy na książki i na zdrowe jedzenie. Jak wchodzę do Pepco, to muszę sama siebie siłą stamtąd wyciągnąć, bo zawsze wpadnie mi w oko coś, co po prostu muszę mieć do kolejnej stylizacji potrawy na blogu:). Dzieci nie mam, ale wydaję trochę kasy na koty, dobrze że przynajmniej do żadnej szkoły nie muszę ich posyłać;).

    • Choćbyś nie wiem co kupowała, to na koty nie wydasz tyle kasy co na dzieci 🙂
      Kostiumy uwielbiam kupować w Calzedonii (kilka lat temu mieli tak świetne modele, że wychodziłam ze sklepu z 4 sztukami i służą mi do tej pory), ale często kupuję też na wakacjach w miejscach, w których jestem, sklepach sportowych i przez internet. Mam do nich słabość.
      BTW. Dlaczego jesteś w szoku z ilością kostiumów? Nie napisałam ile ich mam :-p

      • Nie wiem czemu, ale założyłam sobie, że masz 9, jak napisałaś, że zabierasz 7-9:)))))). To jest ich więcej;)? Musze zajrzeć do Calzedonii. Może mają teraz jakieś wyprzedaże. To fakt, na dzieci idzie na pewno więcej.

        • Napisałam tylko, że na wyjazd zabieram od 7-9 sztuk, a to wcale nie oznacza, że zabieram ze sobą wszystkie jakie mam :-p
          Może to i dobrze, że z artykułu nie wynika ile ich mam naprawdę, ale jest tego znacznie, znacznie więcej niż 9. Cóż, kiedyś zbierałam znaczki, potem kubki, teraz (właściwie od lat) kostiumy kąpielowe 😉

          • To mi się z tych trzech opcji zdecydowanie najbardziej podoba kolekcjonowanie kostiumów, zwłaszcza jak są takie piękne jak ten na zdjęciu!:)

          • Mam tak różne kostiumy kąpielowe, że nie potrafię wybrać tego najpiękniejszego. Każdy jest dla mnie wyjątkowy. Brzmię jak kolekcjonerka, prawda? 😉

          • Jak kolekcjonerka i koneserka:). Tak mnie zaintrygowałaś, że mam w planie jutro przelecieć się po przecenach i popatrzeć, co jeszcze z kostiumów zostało. Wybieram się jeszcze w piątek na długi weekend nad morze, więc będzie jak znalazł;).

          • Tylko kobieta kobietę zrozumie.
            Ale kupowanie kostiumu po sezonie to też świetny pomysł. Wprawdzie zostają niedobitki, ale można czasem coś upolować.

  • Ostatnio to głownie książki, takie do poczytania, ale też biznesowe, koszulki i inne gadżety harcerskie i podróże. Na to ostatnie zawsze znajdziemy pieniądze :))

  • Pingback: Esencja | Esencja miesiąca – sierpień 2016.()

  • U mnie to samo oprocz dzieci i kosmetykow 😉 Pozdrawiam, Daria

  • Ja mam aparat do naprawy 🙁 Ciuchów sportowych tez przez moment miałam więcej niż takich zwykłych i potem był zgrzyt jak miałam gdzies wyjść…. 🙂

    • Taaa, tego typu zgrzyty są często. A najgorsze jest to, że ja się po prostu odzwyczaiłam od ubrań niesportowych, choć też bardzo je lubię. Przyzwyczaiłam się po prostu do wygodnych i elastycznych ubrań.

  • wpadłam i doczytałam – daję znać. I pierwszy punkt bardzo trafia w mój gust. 🙂

  • Pingback: Esencja | Sezonowe odkrycia, czyli letnie perełki 2017()