21 sie Moje małe uzależnienia. 11 rzeczy, na które chętnie wydaję pieniądze.
Pora się przyznać. Mam swoje małe uzależnienia (kto ich nie ma) i chętnie na nie wydaję pieniądze, na szczęście w granicach rozsądku. Nie wydaję ich dużo, ale jeśli już przymierzam się do jakiegoś zakupu to wybieram rzeczy, które przyniosą jakiś zwrot, najlepiej z natychmiastowym skutkiem. Nie mówię o wielkich inwestycjach, mam raczej na myśli normalne wydatki, które z jednej strony nie uszczuplają mocno budżetu, a z drugiej sprawiają, że dobrze się czuję będąc przekonaną o słuszności i zasadności zakupu.
Większość moich uzależnień ma związek ze zdrowiem, zarówno tym fizycznym, jak i psychicznym i jestem pewna, że jest zbliżona do Waszych. Uzależnienia nie są groźne o ile nie przybierają formy obsesyjnego gromadzenia dóbr. U siebie obsesji nie stwierdzam, ale nałogowego kupowania książek, płyt CD czy strojów sportowych nie mogę się już wyprzeć.
Lubię zarówno przemyślane, jak i spontaniczne zakupy, przy czym te drugie zwykle są bardziej owocne, a ja opływam w małe radości rozczulając się nad perełką, którą akurat udało mi się znaleźć wśród zalewu rzeczy. Nie lubię przepłacać, więc ogromną przyjemność sprawia mi polowanie na tzw. okazje, przy czym nie przekonuje mnie do zakupu plakietka z napisem „Sale” czy „70% OFF” ile wartość danej rzeczy i czy jestem skłonna zapłacić za nią tyle na ile jest wyceniona. Odkąd skończyłam naście lat zakupy zwykle udaje mi się robić tak, żeby nie żałować tego, że wydałam pieniądze, a jeśli muszę zwrócić towar do sklepu to znaczy, że nie miałam wcześniej możliwości dokładnego jego obejrzenia czy przymierzenia np. kiedy zakupu dokonałam przez internet.
A teraz lista „grzechów”, na które chętnie wydaję pieniądze nie zapominając o zasadzie – lepsza jakość niż ilość:
1. ROZWÓJ OSOBISTY
Szkoły podyplomowe, kursy, szkolenia, konferencje, warsztaty, książki o rozwoju osobistym, książki do nauki języków obcych, wirtualne narzędzia, blogi eksperckie, wszelkie publikacje do ćwiczeń – jest tego sporo i na to zawsze chętnie przeznaczę jakąś kwotę. Próbowanie nowych rzeczy czasem kosztuje, a ja odczuwam pociąg do nowości, lubię je odkrywać i uczyć się choć typowym kujonem nigdy nie byłam. Nie ulegam modzie, a raczej śledzę trendy i jestem ich ciekawa. W szczególności interesowały mnie zawsze zagadnienia związane z marketingiem i marką oraz języki obce, głównie angielski, włoski i hiszpański. Poza tym, jeśli dobrze poszukać, wiele z wyżej wymienionych rzeczy jest dzisiaj dostępna też bezpłatnie.
2. KSIĄŻKI BRANŻOWE
Uwielbiam kupować książki – kiedyś biografie, powieści, albumy fotograficzne i książki o wychowaniu i rozwoju dziecka, dzisiaj częściej publikacje branżowe. Marketing, rozwój osobisty, marka, styl życia (m.in. slow life, minimalizm), kuchnia, języki obce, ale też książki dla dzieci. Na te zawsze znajdę wytłumaczenie, a wizyta w księgarni czy na kiermaszu książek zwykle uszczupla nieco mój portfel. Najlepiej wypadają tu kiermasze wakacyjne, podczas których za kilkanaście złotych można zgromadzić świetną kolekcję ulubionych czy wymarzonych książek.
3. PODRÓŻE
O tym, że podróże kształcą wiemy wszyscy, ale dopiero kiedy znajdę się w nowym miejscu określenie to nabiera dla mnie sensu. Przed narodzinami dzieci dużo podróżowałam. Zwiedziłam około 25 państw europejskich i kilka znajdujących się za tzw. dużą wodą. Fascynują mnie inne kultury, styl życia, zwyczaje i kuchnia. Do tego dochodzi zainteresowanie obcym językiem. W podróży zawsze staram się zobaczyć i doświadczyć czegoś nowego, co z jednej strony sprawia przyjemność, a z drugiej zmusza do refleksji i wzbogaca wewnętrznie.
Najlepszym przykładem tego jak dobrze na rozwój i stymulowanie ciekawości świata wpływa podróż jest dziecko. Kiedy mój syn był mały zabieraliśmy go ze sobą wszędzie i miało to miejsce dość często. Wiele sytuacji z podróży, często zabawnych, zapadło mi w pamięć. Mając trójkę dzieci podróżuję znacznie mniej, ale przynajmniej 1-2 razy w roku staramy się pokazać im ciekawe miejsca.
Poza tym do rubryki podróżowanie zaliczam nie tylko coroczne wakacje z rodziną, ale też krótkie, weekendowe wypady z przyjaciółmi, podczas których nie skupiamy się na piciu drinków w modnej knajpie, a odkrywaniu rzadko uczęszczanych miejsc związanych z historią danego miasta.
4. MUZYKA
Jestem fanką muzyki w stylu chillout. Mam sporą kolekcję płyt z kojącymi i egzotycznymi brzmieniami typu: Buddha-Bar, Hotel Costes, Café del Mar, Chillout & The City, PINCODE, Lazy Hours, Pink Martini, Sigur Rós, Nouvelle Vague, Smolik, Novika, Pati Yang, ale lubię też tzw. czarną muzykę.
Ostatnio zgrywam na pendrive ścieżki muzyczne i utwory z musicpleer.me (Free Online Music) gromadząc w ten sposób swoje ulubione kawałki do słuchania np. w podróży.
5. DOBREJ JAKOŚCI JEDZENIE
Nowe smaki, szczególnie te egzotyczne, ulubione potrawy, dobrej jakości ryby i mięso, piękne i chrupiące warzywa – za wartościową, nieprzetworzoną, dobrej jakości żywność jestem skłonna zapłacić więcej i wolę iść do sprawdzonego, niestety nie najtańszego, sklepu niż kupować w pierwszym lepszym. Jesteśmy tym co jemy, a ja przekonuję się o tym każdego dnia ciesząc się dobrym samopoczuciem, nie mając kłopotów ze zdrowiem i problemów z cerą.
6. SPORTOWA ODZIEŻ
Jak wiecie lubię sport, a moja szafa łaskawie przyjmuje coraz więcej ubrań sportowych, szczególnie tych do fitnessu. Ostatnio zauważyłam, że mam ich nawet więcej niż zwykłych ubrań. Do minimalizmu w tej kwestii niestety wciąż mi daleko, ale sprawdzony, dobrej jakości strój sportowy to wygoda, komfort i dobre samopoczucie, a moje ubrania nie leżą w szafie tylko są używane na co dzień i na wyjazdy typu fitness camp.
7. KOSTIUMY KĄPIELOWE
Niektóre kobiety kolekcjonują torebki, inne buty, ja kupuję kostiumy kąpielowe (nie chcecie wiedzieć ile ich mam). Znajomi wiedzą, że od lat je zbieram i wymieniam na nowe. Ze starymi żegnam się z łezką w oku. Na wakacje zabieram zwykle ok. 7-9 kostiumów kąpielowych (mam problem z wybraniem 2-3 sztuk), a każdy sezon zaczynam od zakupu nowego modelu. Nic na to nie poradzę. Tłumaczę sobie, że przynajmniej tańsze to hobby niż buty i torebki :-p
8. KOSMETYKI
Już jako nastolatka interesowałam się artykułami na temat pielęgnacji skóry i ciała. Pamiętam, że robiłam listę rzeczy, które muszę zrobić rytualnie każdego poranka i wieczora. I pamiętam też, że trzymałam się tej listy. Teraz czytam w książce „Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji”, że to nie był przejaw próżności, ale inwestycja w dobre samopoczucie i zdrowie w myśl zasady, że lepiej zapobiegać niż leczyć. A ja kłopotów z cerą nigdy nie miałam i jej stan na dzisiaj uważam za satysfakcjonujący.
Kosmetyki dobieram do własnych potrzeb i preferencji. Nie kupuję tego co się „najlepiej sprzedaje”, tylko wybieram produkty, które mi odpowiadają, bo nikt nie zna mojej skóry lepiej niż ja sama. Rzadko kiedy kupuję nowy krem zanim porządnie go nie przetestuję. Do tej pory nie rozumiem dlaczego nie odkryły mnie jeszcze firmy kosmetyczne chcące przetestować swoje nowe produkty na potencjalnych klientkach 😀 Jestem samozwańczą królową próbek. Mam ich w domu zawsze dużo i nic się u mnie nie zmarnuje. Może ktoś szepnie w tym temacie odpowiedniej osobie słówko? 😉
9. RZECZY DO DOMU
Uwielbiam kupować drobiazgi do domu. Szczególnie upodobałam sobie kuchenne gadżety, których zadaniem jest przede wszystkim ułatwić mi życie (wersja moja), a nie wypełnić i tak przeładowane kuchenne szafki (wersja mojego męża). Prawdopodobnie z tego właśnie powodu zainteresowałam się tematem minimalizmu, bo akcesoriów kuchennych mam więcej niż ciuchów, a to chyba nie jest normalne?
Poza tym do domu kupuję rzeczy praktyczne i takie, których używam na co dzień, a nie takie, które rzucę w kąt i zapomnę.
10. FOTOGRAFIA
Kiedyś zbierałam albumy światowej sławy fotografów; szczególnie bliski był mi Helmut Newton i jego czarno-białe portrety. Do tej pory trzymam je „blisko siebie”. Fotografią interesowałam się od dawna, ale nie zawsze poświęcałam jej tyle czasu ile bym chciała. Dzisiaj pomału wracam do swojej dawnej pasji i eksperymentuję z fotografią zainspirowana blogiem Natalii z Jest Rudo i zmotywowana przez przyjaciółkę Anię z Anna Sobór Photography.
Ostatnio gromadzę zresztą w tym temacie dziwne dla niektórych rzeczy – płócienne worki, stare koronki, materiały o nietypowej fakturze, stare łyżeczki, fragmenty tapet, „surowe” deski, pnie drzew, artykuły dekoracyjne, itp. Zakupiłam też nowy, bardziej profesjonalny od poprzedniego, aparat fotograficzny, ale brakuje mi jeszcze kilku niezbędnych akcesoriów, więc będę chciała przeznaczyć na nie „drobną” kwotę.
11. DZIECI
Niewątpliwie kosztują, ale to inwestycja, która się zwraca. Zdrowie, edukacja i bliskość (forma spędzania czasu) to trzy filary, którymi kieruję się jeśli chodzi o wydatki na dzieci. Inwestycje związane z nimi są potrzebne, uzasadnione i naturalnie wypływają z codziennego życia. Natomiast moje dzieci wiedzą, że nie kupię im zabawki, której moim zdaniem nie potrzebują (nawet jeśli one uważają inaczej), ale nie pożałuję pieniędzy np. na kolejną książkę czy wyjazd, który przyczyni się do poszerzenia ich wiedzy o świecie.
Jak widzicie większość moich uzależnień to rzeczy dość praktyczne i zwyczajne. Wydatki planuję adekwatnie do swoich możliwości i nie przekraczam ich w stopniu, w którym żałowałabym zakupu czegokolwiek. Nie kupuję pod wpływem emocji i potrafię skupić się na tym co jest mi potrzebne.
Rozumiem też, że wydatki na dobrej jakości jedzenie czy edukację są bardziej uzasadnione niż na przykład kupowanie kolejnego modelu kostiumu kąpielowego, ale czy nie mogę pozwolić sobie od czasu do czasu na zakup ulubionej rzeczy jeśli sama na nią zarobiłam? Pewnie, że bez wielu materialnych rzeczy można, a czasem nawet trzeba się obejść, ale nie o tym jest ten artykuł, a ja w kwestii wydawania pieniędzy na własne potrzeby kieruję się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem.
Poza wyżej wymienionymi, chciałabym dodać, że chętnie wspieram też potrzebujących, dzielę się rzeczami, które mogą przydać się innym, ale to temat na oddzielny wpis.
Przyznajcie się czy macie jakieś swoje małe uzależnienia i na co chętnie przeznaczacie pieniądze. Dobrze wydane pieniądze 🙂
♥ ♥ ♥
Cieszę się, że jesteś, dlatego daj znać, że wpadłeś na bloga i dałeś radę doczytać artykuł do końca 😉 Twój komentarz sprawi mi dużą radość, więc śmiało – odważ się i napisz coś od siebie.
Jeśli chcesz być też na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, zapraszam do polubienia Esencji na Facebooku, zajrzenia na Instagram (przy okazji Instagram Stories – staram się wrzucać tam coś codziennie) i odwiedzenia Twittera.
wpadłam i doczytałam – daję znać. I pierwszy punkt bardzo trafia w mój gust. 🙂
Ja mam aparat do naprawy 🙁 Ciuchów sportowych tez przez moment miałam więcej niż takich zwykłych i potem był zgrzyt jak miałam gdzies wyjść…. 🙂
U mnie to samo oprocz dzieci i kosmetykow 😉 Pozdrawiam, Daria
Ostatnio to głownie książki, takie do poczytania, ale też biznesowe, koszulki i inne gadżety harcerskie i podróże. Na to ostatnie zawsze znajdziemy pieniądze :))
Z ilością kostiumów jestem w szoku:))))) Ja mam zawsze 2 w porywach 3. Ten ze zdjęcia jest super! Bardzo kobiecy i sexy, gdzie go kupiłaś? Niektóre rzeczy z Twojej listy pokrywają się z moimi. Na pewno bardzo wysoko na mojej liście jest wydawanie kasy na rozwój osobisty. Kursy, studia, warsztaty. Interesują mnie głównie tematy takie jak dietetyka, blogowanie. Wydaje też sporo kasy na książki i na zdrowe jedzenie. Jak wchodzę do Pepco, to muszę sama siebie siłą stamtąd wyciągnąć, bo zawsze wpadnie mi w oko coś, co po prostu muszę mieć do kolejnej stylizacji potrawy na blogu:). Dzieci nie mam,… Czytaj więcej »
Na część z tych rzeczy sama lubię wydawać pieniądze. 🙂 W najbliższym czasie muszę zainwestować w aparat i więcej podróży 🙂
Najbardziej zaskoczyło mnie uzależnienie od strojów kąpielowych. U mnie zakup nowego stroju to katorga. Ale może jakbym regularnie uprawiała sport, to bym bardziej lubiła swoje ciało i tak zakup ciuchów odsłaniających to i oto byłby przyjemniejsze.
Książki, książki, książki, zdrowe jedzonko, książki i…. książki. Trzy tygodnie temu, kończąc urlop macierzyński wybyłam na shopping, aby przed powrotem do pracy uzupełnić braki w szafie. No i co? No i w centrum handlowym przy samym wejściu był Matras psiakość, weszłam, kupiłam 6 książek i wróciłam do domu, za ciężko mi było zakupować z takim balastem, choć portfel zrobił się lżejszy. Wszystkie 6 po przeczytaniu natychmiast zasilą księgozbiór powiatowej biblioteki- tyle dobrego z tych moich zakupowych słabostek. Pozdrawiam!
Książki!!! Gdyby Amazon był w Polsce, to chyba wytapetowałabym mieszkanie książkami 😀 Jak tak czytam polską blogosferę, to wszyscy uwielbiają książki, dlatego się zastanawiam, dlaczego w badaniach wychodzi, że Polacy nie czytają książek.
1,2,5,9 mamy wspólne 😉
Jak dla mnie to: podróże, kosmetyki, rzeczy do domu, edukacja, obuwie i sprzęt do domu.. 🙂 No i pewnie jeszcze coś by się znalazło 😀
O boże 😀 z pewnością nie jesteś minimalistką. Ciekawie się to czyta. U mnie jest to fotografia, rozwój osobisty i dobre jedzenie 🙂
Ciekawy wpis. Pozdrawiam 🙂
1,2,5 i 6 się zgadza, 9 przede mną 🙂
Punkt nr 7 odrobinkę niedostosowany do naszego klimatu, powinnaś mieszkać gdzieś na południu Hiszpanii, tam mogłabyś mieć kolekcję i kilkudziesięciu kostiumów, i używać wszystkich non stop 🙂 Pozdrawiam.
Dla mnie byłyby podróże, rozwój osobisty i książki branżowe (tego nigdy dość) oraz fotografia. Tylko z tą fotografią jest taki problem, że można na nią wydać niemal każde pieniądze i nigdy nie ma się dość 🙂
rozwój osobisty, ksiązki branżowe i ogólnie ksiązki, jedzenie też, ale przede wszystkim dzieci 🙂 trochę krótsza ta moja lista od Twojej 🙂
Zdecydowanie u mnie podróże to numer jeden na liście tego na co wydaję najchętniej. 🙂 Mam też słabość do książek o rozwoju osobistym oraz podróżniczych. Pomyśleć, że jeszcze w szkole za książkami nie przepadałam. 🙂 Zapewne dlatego, że nikt nie pozostawiał nam wyboru co do lektur szkolnych i nie wszystkie trafiały w moje gusta. 🙂
Ja również nie oszczędzam na podróżach. Na wiele rzeczy mi szkoda pieniędzy ale podróże wnoszą tak dużo do mojego życia, że nie uważam tych wydatków za zmarnowane.
Jeżeli się zarabia warto sprawiać sobie jakieś przyjemności, które dadzą nam poczuć, że mamy swój cel i że mamy na co zbierać 🙂
Rozsądna lista i bardzo podobna do mojej (jedynie punkt o dzieciach odpada póki co 😉 ). Rozwój osobisty, podróże (czasem łączy się w jedno) – to mój priorytet. Staram się ograniczać dobre jedzonko na mieście, ale moja miłość do japońskiej kuchni często przegrywa z samozaparciem. 🙂
No i buty. Lubię buty. 🙂
Ja najchętniej wydaję kasę na podróże i kulturę. Aczkolwiek dobrze też rozumiem manię kupowania ubrań/sprzętów sportowych. Ostatnio trochę się z tego wyleczyłam, ale mimo wszystko :)Generalnie uważam, że najlepiej wydana kasa to ta idąc na przeżycia, nie fizyczne rzeczy.
Moja lista jest znacznie mniej praktyczna, na pierwszym miejscu jest jedzenie w ładnych miejscach i picie kawy „na miescie” (bo na to moge sobie najcześciej pozwolić) na kolejnych są ozdoby do domu i elementy do wyposażenia kuchni, kolejne to podróże 🙂
Ja raczej kupuję, gdy faktycznie jest potrzeba. Albo wiem, że będzie to stanowić zwrot w przyszłości – właśnie rozwój, zdobywanie wiedzy. No i podróże – tego nie potrafię sobie odmówić i zawsze robię wszystko, by poznawać jak najczęściej i jak najwięcej. Kiedy tylko to możliwe 🙂 Teraz już bardzo rzadko daję się ponieść zachciankom, ale do torebek skłonność mi została – tylko, że nie kupuję ich tylu, ile mogłabym 😉 Podziwiam Twój zapał do kostiumów :))
Ach! wszystkie sposoby, o których piszesz są swietne:)
Ja najchętniej wydaje na ubrania i zdrowe jedzenie.. Chociaż zdarza mi się wpaść w szał kupowania książek bądź kosmetyków, haha:)
Wow, podziwiam taką ilość kostiumów kąpielowych:) Ja mam dwa, jeden ma jakieś 3 lata, a drugi jest ze mną od kiedy pamiętam:D O dziwo, nadal wygląda jak w dniu zakupu. Może dlatego, że rzadko go używam;)
Książki, gadżety do kuchni, podróże, warsztaty kulinarne i to czemu nie umiem się oprzeć to wyprzedaże butów – ostatnio deichmann – sportowe buty za 24zł, cudne są!, przydadzą mi się na trampoliny i lordsy za 22zł!
…ale ostatnio nad każdym zakupem się zastanawiam chwilę dłużej niż kiedyś, nie chcę i nie potrzebuję rzeczy które będą stały i czarowały przez kilka tygodni a potem …będą się kurzyły (pamiątki z podróży). W ym roku pozbyłam się wiele rzeczy i nie chcę tego za rok powtarzać.
pozdrawiam
kobiecemysli.pl
Ja zazwyczaj kupuje to co potrzebuję na daną chwilę, choć jeżeli chodzi o moje uzależnienia to sprzęt fotograficzny mogłabym kupować tylko że niestety kasa i jeszcze raz kasa a raczej jej brak. I u mnie to jeszcze perfumy, mam swoje ulubione i nie szkoda mi na nie kasy. Co do dzieci to fakt kosztują, ale można się tak wyszkolić w oszczędzaniu na ich wyprawkach, że w sumie nie wychodzi tak drogo. Kupuję raczej z głową choć zdarza mi się zaszaleć.
Hmmm….moje uzależnienia się bardzo zmieniły odkąd mam dzieci. Właściwie zamknęły by się w wydatkach na dzieci…uwielbiam wydatkach bierzcie i kupować książki i artykuły dla dzieci. Sprawia mi to większą frajdę niż kupowanie czegoś dla siebie.
Czytam i czytam, i stwierdzam, że ja chyba nie umiałabym skategoryzować swoich wydatkowych uzaleznień, bo… chyba takich nie mam. Staram sie wszystko kupować z głową i chyba nienajgorzej mi to wychodzi. Chyba 😉 Bo pewnie mąż miałby na ten temat inne zdanie 😉
Ja niektórych nie rozumiem, ale z niektórymi się zgadzam w zupełności. Choć teraz planuje znacznie ograniczyć wszystkie wydatki, bo mam w planie duże wydatki. Ale dobrej książce nie jestem w stanie się oprzeć 😀
Całkiem rozsądne te Twoje uzależnienia 🙂
Ja staram się kontrolować wydatki i kupować z głową. Moimi małymi uzależnieniami są głównie podróże, edukacja i rozwój. Te rzeczy są dla mnie ważne i zawsze wyskrobię na nie trochę pieniędzy 🙂
moje uzależnienia? nie wierzę, że to napiszę, ale sport 😉 już dawno przestałam liczyć, ile pieniędzy wydaję na treningi pole dance, a teraz zaczyna się etap ciuchów, akcesoriów, warsztatów… na szczęście można to zaliczyć do rozwoju, więc nie mam wyrzutów sumienia ;p no i, oczywiście, podróże – na to również nie żałuję pieniędzy, a właściwie to tylko na to oszczędzam.
MUZYKA! Ach, dogadałybyśmy się na imprezie! :*
Jeśli chodzi o kupowanie rzeczy dobrej jakości, to mam podobnie jak Ty. Chociaż nie znoszę robić zakupów i kupuję coś jak już koniecznie muszę, to nowe rzeczy wybieram uważnie i jestem w stanie wydać więcej pieniędzy na tę rzecz, która jest lepiej wykonana i posłuży dłużej lub wydajniej. A jedyne, przez co mogłabym zbankrutować, to książki. 😉