Góry zimą

30 Sty Zimowe spa dla umysłu

W zasadzie to oczywiste po co jeździmy na zimowy wypoczynek, jednak dopiero kiedy doświadczamy fizycznego zmęczenia, siniaków na różnych częściach ciała, logistycznej krzątaniny i organizowania okołosportowych atrakcji, docierają do naszego umysłu komunikaty, które wcześniej żyły jedynie w sferze wyobraźni lub wishful thinking. Wreszcie czujemy, że żyjemy. Do bólu.

Jestem w górach, spadło sporo śniegu, świeci słońce, wszędzie dookoła duch sportowej walki, tudzież przyjemności z kontemplowania obecności gór, rano mgła, wieczorem śnieżne płatki błyszczące w świetle latarni. Dorośli szaleją na stokach, dzieciaki nabywają nowych umiejętności lub szlifują stare, maluchy brodzą po szyję w śniegowym raju. Wszyscy wydają się być zrelaksowani i mocno oderwani od rzeczywistości, którą zostawili gdzieś daleko w domu czy pracy. Czego chcieć więcej? Otóż jednej rzeczy. Zatrzymania się i zastanowienia co nam daje taki wyjazd poza fajnym ćwiczeniem i zmęczeniem ciała oraz doskonaleniem umiejętności sportowych.

Zima w górachOtóż daje nam psychiczny komfort kompletnego oderwania się od spraw codziennych i stresu, totalny reset umysłu i ładowanie akumulatorów. To właśnie kocham najbardziej w wyjazdach zimowych. Nieświadomie odrywam się od rzeczywistości po to, żeby znaleźć się w innym jej wymiarze. To jest ważne i potrzebne, żeby po powrocie móc wrócić do codziennych zajęć z nową energią, chęcią i pomysłami.

Latem kiedy jestem np. na plaży i odpoczywam, zdarza mi się pomyśleć o tym co dzieje się w pracy, w domu, u rodziny, znajomych. Zimą tego nie ma. Nie dzwonią telefony, bo jesteś poza ich zasięgiem. Laptopa rzucasz w kąt, bo nie masz na niego czasu i siły. Jedynie co masz na głowie to mobilizacja własnych sił, rodziny i przyjaciół do wspólnego wyjścia na stok od rana, jazda na nartach lub snowboardzie do późnego popołudnia, potem basen, sauna, jacuzzi, wspólne wyjście na kolację, zabawy z dzieciakami na sankach, spacer, kulig, zaliczanie lokalnych atrakcji, wieczorne wyjście lub nocna jazda na nartach. Sporo tego jak na jeden dzień, bardzo długi dzień, po którym jestem totalnie zmęczona fizycznie, ale wypoczęta psychicznie.

Zimowe spaZapytałam dzisiaj swoje dzieci czy choć raz pomyślały o szkole. Zapomniały o niej. A ja zapomniałam o tym co zostało 400 km stąd. Tak, wyjazd zimowy to odtrutka na złe myśli, wielkie plany, codzienną spinkę i gonitwę. Takie spa dla umysłu.

Kiedyś spa kojarzyło mi się z miejscem zarezerwowanym dla rozkapryszonych i próżnych, w którym oddając się serii przyjemnych zabiegów na ciało zanurzasz się po szyję w nudzie, jednak korzystając z takiego miejsca od czasu do czasu zrozumiałam, że chodzi tu o wypoczynek, który jest niezbędny do normalnego funkcjonowania, bez frustracji, nerwów i tracenia kontroli nad swoimi działaniami. Bo kiedy w twoim życiu zaczyna brakować czasu na zabawę ze stęsknionym dzieckiem, wyjście na kolację z mężem, spotkanie z najbliższą rodziną, przeczytanie książki, zrobienie czegoś tylko i wyłącznie dla siebie i nabranie dystansu do codziennego życia, to znak, że potrzebujesz wypoczynku i chwilowego „wypadnięcia z obiegu”. W końcu wyjeżdżasz po zwykłe przyjemności, na które wiecznie brakuje ci czasu.

Korzyści z zimowego wypoczynku zarówno dla dorosłych, jak i dzieci jest więc sporo:

  • zmiana klimatu i środowiska
  • nabranie odporności, wydolności i wzmocnienie organizmu
  • poprawa samopoczucia
  • skupienie się na sobie i swoich potrzebach, wsłuchanie się w organizm, wysłuchanie własnych myśli, zdystansowanie się do codziennych spraw
  • spędzenie czasu z bliskimi
  • zaszczepienie miłości do sportu i aktywnego, intensywnego spędzania czasu wolnego plus pozytywne uzależnienie od rzeczy zdrowych
  • nabycie nowych umiejętności sportowych
  • opanowanie często nowych umiejętności organizacyjnych i zarządczych

Dlatego ci co jeszcze nie zdążyli wyjechać, a mogą czasowo pozwolić sobie na kilkudniowy wypad, niech się pakują. Spa dla umysłu jest równie ważne jak twoja efektywność w pracy, a są to dwie rzeczy, które wzajemnie się potrzebują i uzupełniają.

Ja tymczasem pomału zbieram się do domu, bo już się za nim stęskniłam i chętnie wrócę do swojej codziennej bieganiny i obowiązków z nową, pozytywną energią.

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub uważasz, że może się komuś przydać, będzie mi bardzo miło, jeśli go skomentujesz lub/i udostępnisz. Dziękuję, że jesteś i wspierasz.

Jeśli chcesz być również na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub Esencję na Facebooku, zajrzyj na Instagram (jestem też codziennie na Instagram Stories) i odwiedź Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl