29 Kwi Czy sport zabiera dzieciństwo?

Sport w dzieciństwie

W zasadzie to oczywiste. Sport zaszczepiamy w dziecku już od najmłodszych lat. Robimy to intuicyjnie stymulując do ruchu niemowlaka, a potem towarzysząc mu w pierwszych krokach, biegach, podskokach i licznych aktywnościach ruchowych. W kolejnych latach wyposażamy dziecko w rowerek, hulajnogę, wrotki, deskorolkę. W końcu następuje moment, kiedy dziecko samodzielnie wybiera swoje pozaszkolne zajęcia sportowe – taniec, karate, piłka nożna, koszykówka, tenis, itd.

Ruch jest wpisany w definicję człowieczeństwa, a sport przecież dobrze wpływa na rozwój dziecka, nie tylko ten fizyczny, ale i intelektualny, a także duchowy, emocjonalny. Ruch ma właściwości zarówno profilaktyczne, jak i rehabilitacyjne.

Jestem zwolenniczką zachęcania dziecka do podjęcia aktywności sportowej już od najmłodszych lat, ale nie za wszelką cenę, lecz z uwzględnieniem jego możliwości, predyspozycji, ambicji, a przede wszystkim chęci. Rola rodzica w zachęcaniu dziecka do podjęcia aktywności sportowej jest kluczowa. Pod warunkiem, że robi to w linii z potrzebami dziecka.
Tak właśnie robił mój Tata wyciągając mnie jako dziecko na świeże powietrze lub do klubu sportowego przy każdej możliwej okazji. Zawsze w jednym celu – zaszczepić miłość do sportu. I dla zdrowia oczywiście. Był w tym konsekwentny, ale nigdy nie odczułam presji, że muszę to robić. Miałam chęci, dobrze się bawiłam i sama chciałam więcej. Choroby mnie omijały, nie miałam kłopotów z nadwagą, byłam pełna energii i zawsze chętna do podejmowania kolejnych wyzwań. Tak mi zostało do dzisiaj.

Sport uczy lepszego zarządzania czasem

To prawda, że dzieci trenujące regularnie, uczą się umiejętnie wykorzystywać czas i godzić go z innymi obowiązkami. Znajdują czas na zabawę, naukę i inne zainteresowania. Wychodzi im to nawet lepiej niż dzieciom, które mają mniej obowiązków. Jednak należy pamiętać o tym, żeby tylko i wyłącznie sport nie wypełniał całego wolnego czasu dziecka.

Sport nie powinien wypełniać całego wolnego czasu

Owszem lepiej jest kiedy dziecko zamiast spędzać czas przed komputerem, pobiega na świeżym powietrzu i spędzi czas z rówieśnikami oddając się swojej ulubionej aktywności sportowej. Jednak ważne jest, żeby uprawianie danej dyscypliny nie było jedynym zajęciem wypełniającym cały wolny od zajęć szkolnych czas. Dziecko potrzebuje trochę wolnego czasu, żeby poczytać książkę, pobawić się z przyjacielem, wyjść na spacer z psem, odrobić lekcje, a nawet trochę się ponudzić – to znacznie bardziej rozwija w dziecku kreatywność, niż wypełnienie jego grafiku licznymi zajęciami.

O wyborze dyscypliny sportowej powinno ostatecznie decydować dziecko

Warto pamiętać o tej zasadzie, aby poprzez własne dziecko rodzice nie realizowali swoich niespełnionych ambicji, również tych sportowych. Niestety to się zdarza. O ile wskazówki rodziców i zachęta są wskazane, o tyle forsowanie dziecka do podjęcia wyzwania sportowego mija się z celem. Prędzej czy później spotka nas zawód. To, że dziecko przypomina w pewnym stopniu nas wcale nie oznacza, że ma takie same potrzeby jak my. Rodzice często są przeświadczeni o tym, że wiedzą, co jest dla dziecka najlepsze. Rolą mądrych rodziców jest słuchanie swojego dziecka, baczna obserwacja, odkrywanie jego potencjału, wskazywanie mu możliwych ścieżek i wspieranie w podejmowanych decyzjach czy działaniach.

Czy rywalizacja w sporcie jest zdrowa?

Okazuje się, że rywalizacja jest potrzebna w życiu młodego człowieka jako jedno z doświadczeń. Rywalizując z rówieśnikiem, dziecko poznaje swoje mocne strony, testuje swoje możliwości, podnosi poprzeczkę, stawia sobie kolejne cele, uczy się także trudnej sztuki przegrywania.
Inną sprawą jest to, że nie wszystkie dzieci dobrze czują się w temacie rywalizacji i gorzej sobie z nią radzą. Czy to sprawa dojrzałości emocjonalnej, czy gotowości do podejmowania wyzwań przez dziecko, to już kwestia do indywidualnej oceny rodzica, jego zaangażowania i roli w budowaniu własnego poczucia wartości u dziecka. Zdrowe współzawodnictwo ma miejsce wtedy, kiedy rodzice nie wywierają szkodliwej presji na dziecko, lecz motywują i dają mu wsparcie. Dlatego rozmawiajmy z dzieckiem o wartościach w sporcie i życiu.

Czy uprawianie sportu wyczynowo w młodym wieku (i jak młodym) jest aby na pewno dobre dla dziecka?

To pytanie do ekspertów z dziedziny medycyny i sportu, bo o ile brak podejmowania aktywności przez dzieci chore np. na astmę wręcz pogłębia tę chorobę, o tyle są choroby, które warto skonsultować ze specjalistą, aby podpowiedział jak ćwiczyć i na co zwrócić uwagę, aby dana aktywność była właściwie wykorzystana.

Jeśli chodzi o wiek, dzieci mogą zacząć trenować już nawet w przedszkolu. To na co należy zwrócić uwagę to, czy aby wymagania, jakie są przed nimi stawiane, nie są zbyt wysokie. „Odskocznia” w sport, a potem treningi kilkulatka stanowią zazwyczaj pole do zabawy, a wszelkie zajęcia taneczne, piłkarskie, czy treningi sztuk walk są doskonałym bodźcem do rozwijania potencjału malucha.

Sport nie jest dla wszystkich

Może nie dla wszystkich, ale dla dzieci zdrowych na pewno jest odpowiedni, a wręcz wskazany. Często spotykam się z postawą zwalniania dziecka np. otyłego z uprawiania sportu, argumentując to tym, że ono przecież tak się męczy, jest mu ciężko, nie nadaje się do tego, nie wychodzi mu. Tymczasem o ile dziecko z dużą nadwagą może (nie musi) mieć kłopot z wykonaniem ćwiczeń w takim samym stopniu co dziecko szczupłe, o tyle jest w stanie wykonać je prawidłowo. W takim przypadku szczególnie ważne jest to, żeby w parze ze zbilansowaną dietą, ruch stanowił uzupełnienie tego, co jest potrzebne do uzyskania zdrowia.

Rodzice nie zawsze potwierdzają stan zdrowia dziecka

Początkowo jedynie sprawdzamy czy dziecku dana dyscyplina sportowa się spodoba. Z czasem kiedy dziecko coraz bardziej angażuje się i oddaje swojemu zajęciu, staje się dzieckiem regularnie trenującym, zapominamy o tym, żeby zweryfikować jego stan zdrowia ze specjalistą w danej dziedzinie (np. ortopeda, fizjoterapeuta, czasem neurolog). I nie chodzi o nadgorliwość, ale bezpieczne uprawianie sportu przez dziecko.

Nie przemęczajmy niepotrzebnie dzieci

Akceptując wybory dziecka mamy szansę obserwować, jak nasza pociecha wyrasta na pewną siebie, szczęśliwą osobę. Nie przemęczajmy więc, nie forsujmy, nie zabierajmy dzieciństwa. Uprawianie sportu powinno sprawić dziecku radość i satysfakcję. Nie psujmy tego.

Zgadzacie się ze mną?

O tym w jaki sposób zaszczepić w dziecku miłość do sportu od najmłodszych lat przeczytacie już wkrótce na blogu. Zaglądajcie 🙂

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl
  • Pingback: Jak zaszczepić w dziecku miłość do sportu od najmłodszych lat? | esencja()

  • Pingback: Esencja | Jak zaszczepić dziecku miłość do sportu od najmłodszych lat?()

  • aga364

    Oczywiście warto od najmłodszych lat zaszczepić potrzebę ruchu, pokazywać różne możliwości spędzania czasu w ruchu. Osobiście jestem jednak przeciwna sportowi wyczynowemu. Wszyscy moi znajomi, którzy uprawiali jakiś wyczynowy sport w młodych latach – teraz borykają się z jego skutkami. Kontuzje pozostawiły takie spustoszenie, że Ci nadal młodzi jeszcze ludzie nie mogą cieszyć się ze sportu w tej chwili tak jakby chcieli. Mam też przykład córki koleżanki, która jeździ na łyżwach. Ilość godzin treningów i zero wolnego czasu mnie przeraża. Po szkole zaraz jedzie na trening, obiad je zimny w drodze, kilka godzin treningu. Potem powrót, lekcje, a gdzie tu czas dla dziecka? Żeby osiągnąć w czymś sukces niestety trzeba dużo poświęcić – pierwsze co się poświęca to własnie dzieciństwo, drugie to zdrowie. Według mnie nie warto. Pozdrawiam.

    • Wiem o czym mówisz, ponieważ też kiedyś miałam okazję śledzić na bieżąco życie kilkoro dzieci, które już w bardzo młodym wieku trenowały wyczynowo sport. Nie mogłam zbytnio interweniować, bo wdziałam jak ważne jest to dla nich i dla ich rodziców, ale trudno było na to patrzeć z boku mając dystans do tego co robią. Im troszkę go brakowało. Poświęcenie było naprawdę duże.

      Poza tym regularnie jeżdżę na fitness campy, które odbywają się przeważnie w ośrodkach przygotowań olimpijskich i zawsze są jakieś polskie reprezentacje. Są też dziecięce drużyny i przedstawiciele różnych dziedzin sportowych. Te dzieci są bardzo samodzielne, ambitne i pracowite, ale nigdy nie widziałam ich w beztroskiej zabawie. Jedynie treningi, posiłki i sen. Troszkę smutno, choć dzieci były uśmiechnięte, ale było też widać, że zmęczone.