Dlaczego robicie piekiełko z czyjegoś życia zamiast skupić się na swoim

20 Cze Dlaczego robicie piekiełko z czyjegoś życia zamiast skupić się na swoim?

Jestem pewna, że przesłania tego tekstu nie muszę kierować do swoich czytelników, choć zdaję sobie sprawę, że zdania w temacie mogą być podzielone, ale tak naprawdę to się okaże dopiero po ubywających fanach. Już kiedyś wypuściłam tekst, który spowodował naturalną ich selekcję, ale to dobrze, bo odeszli ci, z którymi i tak bym pewnie nie podyskutowała, a zyskałam nowych, z którymi mogę prowadzić merytoryczne dyskusje.

Ten artykuł siedział w szkicach od zeszłego wtorku i zastanawiałam się czy w ogóle go publikować. Myślałam sobie: eee, nie pasuje do reszty i po co nakręcać jeszcze bardziej tę machinę skoro już tak rozpędzona, ale jednak muszę, bo się uduszę. I piszę go jako osoba, która preferuje zdrowy styl życia uwzględniający dbałość o siebie nie tylko w kontekście diety i aktywności sportowej, ale też rozwoju osobistego. Poza tym nie wszyscy dobrze mnie znają i niniejszym mogą dowiedzieć się o mnie czegoś więcej.

Temat, który dzisiaj poruszam nie cichnie, kolejne bzdury rosną jak grzyby po deszczu, ale ponieważ w międzyczasie wpadłam na kilka tekstów, które go nieco sprostowały, postanowiłam zabrać głos, choć swój tekst zmieniłam w jakichś 80% ostudzając emocje, wyrzucając brzydkie wyrazy, a wszystkie wrrr zastępując przecinkiem lub kropką. Kiedyś lubiłam wbijać kij w mrowisko, teraz najwyraźniej cenię sobie spokój, ale wciąż nie mogę zrozumieć i zaakceptować jednego – dlaczego ludzie oceniają czyjeś życie i gotują innym piekło zamiast skupić się na sobie?

HEJT, HEJT, HEJT

Nie czytam plotkarskich gazet i portali, tak naprawdę nie wiem co dzieje się w naszym show-biznesie i zwykle nie komentuję pod dużymi fanpage’ami, ale zrobiłam wyjątek dla tego posta, bo mnie zwyczajnie w świecie wkurzył i zadziwił.

post

Od razu dodaję też swój komentarz do niego.

moj komentarz

Od kilkunastu dni, a tak naprawdę od dłuższego czasu, przez sieć przetacza się dyskusja, a właściwie narodowy i rytualny lincz na Ance Lewandowskiej w temacie jej powrotu do pracy w krótkim czasie po porodzie. Mało tego, ta dyskusja przeniosła się na jej brzuch. Dobrze wyglądający brzuch.

Nie śledzę tego wszystkiego na bieżąco, pewnie wiele rzeczy, które nie mają większego ani dla mnie ani dla niej znaczenia mi umknęło, nie czytam tego co się wokół niej dzieje, ale wystarczyło mi kilkadziesiąt komentarzy, żeby zrozumieć jak bardzo ludzie nie akceptują indywidualnych postaw innych. Przecież decyzje o powrocie do swojej pracy, zawodu i pasji, jak to jest w przypadku Lewandowskiej, są często bardzo osobiste i nie powinny podlegać niczyjej ocenie. Być może Anka popełniła w życiu kika błędów (kto ich nie popełnia), jest osobą publiczną i musi liczyć się z pewnymi konsekwencjami swoich działań, ale na litość boską, jej powrót do pracy i jej brzuch to jej sprawa. Byłaby głupia, gdyby stworzony przez siebie dobrze prosperujący biznes zostawiła w diabły. Kompletnie też nie jestem zaskoczona tym jak wygląda.

BYĆ JAK LEWANDOWSKA

Nie mam ani wieku, ani figury, ani tym bardziej brzucha Ani Lewandowskiej i mieć już raczej nie będę, ale pracuję nad sobą i choć daleko mi do jej sylwetki, nie mam z tym problemu. Kibicuję jej, bo jest młoda, urocza i przedsiębiorcza, kocha i wspiera swojego męża, osiągnęła wiele sportowych i zawodowych sukcesów i widzę, że potrafi podzielić swój czas między malutkim dzieckiem, a powrotem do pracy i aktywności sportowej. Jestem też pewna, że robi to wszystko z umiarem, o czym WYRAŹNIE sama pisze tutaj, bo wie, że na efekty trzeba cierpliwie poczekać. Nic nie uczy tak pokory jak sport, a ona ma z nim do czynienia od dzieciństwa. Prawdopodobnie mało kto z negatywnie komentujących w tym temacie rozumie, że wygląd Ani Lewandowskiej jest m.in. wynikiem jej wieloletniej pracy i życia ze sportu.

Nie mogę też zgodzić się z tym, że Lewandowska daje zły przykład biednym, sfrustrowanym matkom obarczonych nadwagą i chodzących po domu w rozciągniętych dresach, bo urodziły dziecko (o zgrozo, takie jest założenie, a Wy kobiety dałyście się w to wciągnąć). Ona daje bardzo dobry przykład i pokazuje, że jeśli kobieta prowadzi zdrowy styl życia, prawidłowo się odżywia i jest aktywna przed ciążą, a także w jej trakcie, po ciąży może uzyskać zadowalający efekt, a przede wszystkim może cieszyć się dobrym zdrowiem fizycznym i psychicznym. Owszem nie bez znaczenia są tu geny i metabolizm, a także stan zdrowia czy indywidualne i naturalne tempo powrotu organizmu do formy po ciąży.

W pierwszej ciąży przytyłam 9 kg, spadając na wadze 2 kg w ostatnim miesiącu ciąży. Byłam zagrożona cukrzycą ciążową i od 7 miesiąca ciąży musiałam dbać o dietę. Nie jadłam za dwoje, nie opychałam się słodkościami, pilnowałam regularności i wielkości posiłków, bo musiałam. Za to czułam się rewelacyjnie. Dzień po porodzie poruszając się po szpitalu w krótkich, leginsowych spodenkach wprawiałam w osłupienie lekarzy i położne, które zadzierały mi do góry koszulkę na próżno szukając śladów po ciąży. Po drugiej i trzeciej ciąży było podobnie, choć z racji wieku i zwalniającego metabolizmu nie byłam już taką wklęsłą na brzuchu szkapą jak po pierwszej. I dlatego rozumiem doskonale to, że zarówno geny, wiek, jak i metabolizm, a przede wszystkim styl życia mają wpływ na nasz wygląd i samopoczucie.

EFEKT PACHLI VS. ZEGADŁO

W poprzedniej wersji artykułu, ten fragment był na samym początku, ale postanowiłam go przenieść na koniec, żebyście mogli spokojnie go przeczytać zwracając uwagę na końcowy żart, bo jest w nim wszystko to co chciałabym Wam powiedzieć. Poza tym jest to naprawdę dobrze i mądrze napisane. Joasia Pachla z Wyrwane z kontekstu w swoim artykule: „Anna Lewandowska pokazała brzuch. A my pokazaliśmy zawiść i chamstwo pięknie obaliła teorię pana, który stał się guru wszystkich uciemiężnionych i niezadowolonych ze swojego życia matek. Popularność i zasięgi jego posta niestety obnażają frustrację kobiet i potrzebę szukania usprawiedliwienia swojej bierności wśród zupełnie obcych ludzi na forach. Kompletnie brakuje mi tu skupienia na swoim życiu, dystansu i zdrowego rozsądku, dlatego tym, którzy tak kwieciście się wypowiadają poleciłabym pójście do lasu i wykrzyczenie tego co im leży na wątrobie, a najlepiej wzięcie się do roboty innej niż komentowanie na forach w sposób, który może krzywdzić innych.

Ja też nad tym pracuję, bo raz w życiu brzydko, choć krótko napisałam Krystynie Pawłowicz, że jest bardzo chorą kobietą i zostałam ukarana banem, a teraz muszę z tym żyć (lekko nie jest  ), choć bardziej boli mnie to co u niej przeczytałam. Jej profil i to co na nim pisze jest najlepszym przykładem obrazującym nienawiść do drugiego człowieka, chęć upokorzenia go i pokazania swojej wyższości nad innymi. To jest też jeden z najlepszych przykładów tego jak nie należy postępować.

Podjęłam ten temat, bo mój powrót do formy po ciążach był w miarę miękkim lądowaniem, ale był też wynikiem dbałości o siebie, której nigdy nie zaprzestałam czego odzwierciedleniem jest dzisiejszy stan mojego zdrowia i wiek metaboliczny – 15 lat wstecz! To jest moja największa motywacja, bo od siedzenia na forach ani nie schudnie mi tyłek ani nie będę lepszym człowiekiem.

Jeśli będziecie mieli ochotę porozmawiać, wiecie gdzie mnie szukać 

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub uważasz, że może się komuś przydać, będzie mi bardzo miło, jeśli go skomentujesz lub/i udostępnisz. Dziękuję, że jesteś i wspierasz.

Jeśli chcesz być również na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub Esencję na Facebooku, zajrzyj na Instagram (jestem też codziennie na Instagram Stories) i odwiedź Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl
  • Katarzyna Mirek

    Powiem Ci szczerze, że kiedy patrzyłam na Panią Anię zazdrościłam jej tego pięknego brzucha. Ale tak pozytywnie, inspirująco, że można! A zupełnie nie rozumiem tego całego hejtu, zawiści! Każdy ma swoje życie, swoją pracę i tyle.

    • Dokladnie tak. Żyj i pozwól żyć innym. Mnie również jej postawa i działania motywują. Natomiast nie znoszę hejtu i zawiści, które w ostatnich latach mamy okazję niestety tak często obserwować.

  • Hmmm ja w poście tego pana nie doszukałam się hejtu. Serio. Chociaż zgadzam się z Tobą, że sieć to po prostu ring dla hejtu i hejterów. Vide chociażby historia opisana jakiś czas temu przez SuperStyler o pani Ani czy innej Kasi, która w sieci hejtowała matki, a w „real life” pracowała w miejscu przyjaznym mamom z dziećmi.
    Ad rem. Sławni i bogaci są na świeczniku więc i uwaga na nich większa. To chyba cena sławy.
    Mnie szybki powrót do formy Anny Lewandowskiej nie wpędza w depresję. Ale wiem, że może być deprymujący dla świeżo upieczonych matek. Jej sukces, jej codzienność to sztab ludzi, o których „zwykła matka” przeglądająca fejsa czy ig nie wie. Widzi tylko fit babkę, która wygląda jak nastolatka a nie kobieta w trakcie połogu czy tuż po. To jest trochę zakłamanie rzeczywistości.

    • A czytałaś wpis Joasi Pachli? Bardzo dobrze wyjaśnia intencje pana, więc ja nie chciałam powtarzać tego co zostało już przez nią powiedziane. Już sama edycja własnego posta i tłumaczenie się przed światem świadczą o tym, że jego intencje nie były dobre, a teraz próbuje wycofać się raczkiem ze swojego pierwotnego toku myślenia.
      Jeśli wygląd Anny Lewandowskiej czy innej publicznej osoby (aktorek i piosenkarek dobrze wyglądających po ciąży też nie brakuje) kogoś deprymuje, to znaczy, że powinien nad sobą popracować. I nie mam tu na myśli wyglądu, tylko głowę i duszę, bo coś w niej szwankuje. No i niewiele trzeba doświadczenia życiowego, żeby zrozumieć, że za sukcesem jednej osoby stoją często inni – mąż, manager, mama, teściowa, przyjaciółka itd., itd. Dla mnie to nie jest zakłamywanie rzeczywistości, tylko czysta logika i odrobina wyobraźni.

      • Nie czytałam, ale postaram się zajrzeć. Dopiero u Ciebie widzę, że był jej komentarz w tej sprawie.
        To sformułowanie „tylko głowę i duszę, bo coś w niej szwankuje” zabieram ze sobą.

        • Polecam Ci artykuł Joanny, bo jest naprawdę dobrze i mądrze napisany. Przeczytaj go sobie na spokojnie, w wolnej chwili.

  • Olu, myślę, że każda kobieta-sportowiec, dla której sport to pasja/zawód/codzienność wygląda po porodzie tak jak Ania Lewandowska. Tylko po prostu tego nie pokazuje 😉 A Ania niejako jest do tego zobowiązana. Taka zawiść i hejt są totalnie bez sensu – to tak jakby wymagać od matematyczki, żeby po porodzie zapomniała tabliczki mnożenia, a od polonistki, żeby zaczęła robić błędy ortograficzne. Sport i zdrowe odżywianie to praca Ani od lat, a nie coś robionego z doskoku, aby schudnąć (jak robi wiele kobiet, które nie mają czasu albo ochoty, aby wpisać te punkty na stałe w swój styl życia). Masz rację, że to dobrze prosperujący biznes, którego nie rzuca się z dnia na dzień. Ja tam współczuję jej tego życia na świeczniku. Wygląd to jedno, a kondycja psychiczna to drugie, a w połogu różnie z tym bywa. Położne i lekarze trąbią, aby dać sobie wtedy czas dla siebie, odpoczywać, „być dla siebie dobrym”. Wydaje mi się, że właśnie tu leży problem: kobiety nie potrafią „być dla siebie dobrymi” i kochać swojego ciała, niezależnie od rozmiaru.

    • Bardzo dobra puenta Reniu, pięknie to napisałaś, takiego głosu rozsądku brakuje w tej całej burzy. Rozmawiałam z wieloma osobami na ten temat i na szczęście wszyscy reprezentowali takie właśnie stanowisko. Dziwi mnie, że ludzie nie patrzą na Lewandowską jak na sportowca i osobę, która wie jak ogarnąć tematy związane z dietą, tylko na osobę publiczną, do której trzeba się przychrzanić za wszelką cenę. Swoją drogą musi mieć silne psyche, bo po tym co się na nią wylewa można zwątpić w ludzkość.

  • Nie znosze hejtu, nie robie tego bo i nie chcę by ktoś mnie tak traktował!
    Mnie też daleko do Lewandowskiej, ale nie robię nic by się do niej upodobnić, jedna taka wystarczy 🙂

  • Artykuł w punkt! Nie znoszę tego w jaki sposób internet daje przyzwolenie na ocenianie i hejtowanie innych. Uważam, że sieć jest największym wynalazkiem ostatnich lat, ale daje zdecydowanie za dużo wolności ludziom, którzy myślą, że są lepsi od innych. A co do Ani Lewandowskiej itd. Rozumiem, że niektóre kobiety mogą się poczuć gorzej, bo ona wróciła do pracy po ciąży. To może, żeby poczuć się lepiej należałoby wziąć się za zdrowe odżywianie i sport, oraz przestać patrzeć na innych i się do nich porównywać.

    • To właśnie sugeruję tym, do których swój tekst kieruję. Dołożyłabym do tego jeszcze pracę zawodową i jakąś pasję, wtedy nie będzie czasu na wypisywanie głupot w internecie. Życie jest zbyt piękne, żeby je tak marnotrawić. Prawdopodobnie żadna z nas nie ma wszystkiego czego by chciała, ale sztuką jest docenić to co się ma 😉 Pozdrawiam serdecznie Joasiu.

  • Nie mam żadnych zastrzeżeń co do artykułu. Super.
    Zawsze o tym mówię i mówić będę- żyj i daj żyć innym.
    Zazdroszczę Lewandowskiej chęci i zapału. A jej dziecku napewno nic nie brakuje. Ja po porodzie byłam jak wrak. Bez chęci na cokolwiek. Pozniej sie ogarnelam a po 8 miesiącach znowu dopadł mnie kryzys i muszę z tym walczyć ze specjalistami niestety.
    Ale nigdy w życiu nie zamieniłabym się z nikim innym bo kocham swoje życie i nikomu nie życzę źle

    • Dziękuję Ci za Twój komentarz. Pomimo trudnych chwil nie ma w Tobie zawiści i potrafisz docenić to co masz. To jest piękne i godne naśladowania. Wszystkiego co dobre dla Ciebie ❤

  • Kasia Adamus

    Olu, masz rację. To jej praca – i jak każdy, kto prowadzi dobrze prosperujący biznes – w miarę możliwości zrobi wszystko, żeby nie zaprzepaścić wcześniej włożonego wysiłku. Owszem, uważam że w życiu trzeba też mieć trochę szczęścia, ale to nie powód, żeby kogoś hejtować. Trzeba tylko znaleźć tą drogę do szczęścia 🙂 czego wszystkim i sobie życzę 🙂 pozdrawiam

    • Jak to mówią szczęściu trzeba pomóc, a ja widzę u Lewandowskiej dodatkowo ogrom wykonanej pracy. Ludzie myślą, że kasa spada jej z nieba lub że dostaje ją od męża, a to nie jest typ osoby, która leży i pachnie, choć na pewno ma wsparcie jakie mieć powinien każdy.
      Fajnie, że wpadłaś Kasiu 😊

  • Jak dobrze, że napisałaś ten tekst! W 100% się z Tobą zgadzam, nawet nie do końca wiem co dodać, bo po prostu masz rację. Anna daje dobry przykład, a nie zły przykład, a ten Pan cóż… ostatnio jest na językach wszystkich. Zdobył wiele fanek, które uwielbiają go teraz za „zrozumienie” kobiet, choć tak naprawdę to bardzo wąskie spojrzenie na jego wypowiedź.

    • Dokładnie tak. Na pewno wielu kobietom jest ciężko i wiele wśród nich jest sfrustrowanych, ale wiem też, ze ich problemów nie rozwiąże 0,5 l czekoladowych lodów jak sugeruje ten pan ani tym bardziej wylewanie z siebie żółci w internecie. Ja szukałabym rozwiązań, które pomogłyby mi moje problemy wyeliminować lub przynajmniej zminimalizować.

  • Jak się cieszę, że o tym napisałaś! Nie zaglądam w tym miesiącu za bardzo w internet, social media i nie udzielam się, ale chcę Ci przybić wirtualną piątkę. I mówi to mama dwójki dzieci, która wciąż jeszcze walczy ze starymi niezdrowymi nawykami i pociążowymi kilogramami. i czasem chodzę w dresie i siebie takiej nie lubię. Zmieniam to i nie obwiniam całego świata za moją fałdę na brzuchu. Dyscyplinuję się i podziwiam kobiety, które wspaniale wyglądają po ciąży. Nie zazdroszczę, szukam raczej inspiracji. A Ania? Przecież ona jest swoją wizytówką, gdyby się roztyła to by dopiero o niej pisali i wieszali na niej psy! Poza tym ja nie czuję się zmuszana przez nią do perfekcyjnego wyglądu, nie czuję presji i nie dorabiam ideologii do swojego lenistwa. Podziwiam ją za wytrwałość. A że są gwiazdki i celebrytki, które się prześcigają w powrocie do formy? Niech się prześcigają. Jeśli ktoś czuje presję, bo zobaczył coś na pudelku…to myślę, że trzeba najpierw popracować nad samodzielnym myśleniem, swoją wizją siebie i wartościami, potem ciałem. Naprawdę czuję niesmak w związku z tą „aferą”.

    • Twój jak zawsze mądry komentarz idealnie nadaje się jako głos rozsądku pod postem pana Zegadło i jest pięknym uzupełnieniem mojego artykułu. Wiele, jak nie wszystkie, z jego fanek powinny to przeczytać. Dziękuję Ci Marzena ❤

  • Bebe Talent

    Wiesz co, jak ktoś jest szczęśliwy, to nie zajmuje się życiem innych (w negatywnym sensie. Nie mam tu na myśli zdrowej inspiracji), przynajmniej taką mam teorię. Jeśli coś mnie dotyka, to znaczy, że temat jest do przepracowania na moim własnym podwórku. A Lewandowska? No cóż, jest zawodowym sportowcem. Już przez samo to jej organizm funkcjonuje inaczej. Poza tym stała się, jakkolwiek by to dziwnie nie brzmiało, produktem marketingowym.
    Szybkim powrotem do formy tylko potwierdziła swoje kompetencje.

    • Twoja teoria jest jak najbardziej słuszna i, no właśnie, zupełnie nie rozumiem jak można nie dostrzec tego, że Lewandowska jest przede wszystkim sportowcem i że to co robi, jak to sprzedaje ma z tym ścisły związek.

  • Artykuł bardzo ciekawy. Ja unikam jakich kolwiek plotek i zdjęć gwiazd. Daleko mi do każdej z nich a mam swoje życie i zajmuje się nim bo lekko nie jest.

  • Natalie

    hejt to nasza duma narodowa – niestety. taka mentalność tłumu, tak się żyje łatwiej, bo łatwiej kogoś obrzucić błotem niż samemu się spocić w dążeniu do…czegokolwiek 🙂

  • Justyna Długoborska

    Powiem szczerze, że nie byłam zaskoczona hejtem na Lewandowską. Po prostu Chodakowska się znudziła, więc przyszedł czas na nią. Za chwilę wiadra pomyj będą wylewane na kolejną osobę publiczną, która ma czelność dbać o siebie i to pokazywać.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Mam nawet w roboczych podobny post – ale nie wiem, czy go opublikuję, bo Internety ostatnio są już mocno przesycone tym tematem. Jeżeli kogoś tak bardzo kłuje w oczy brzuch Lewandowskiej czy jakakolwiek inna część jej ciała – to chyba lepiej byłoby wziąć się za siebie, zamiast siać typowo polski hejt i ferment. Zaznaczam od razu, że nie jestem wielką fanką Lewandowskich – ani mnie oni grzeją, ani ziębią – ale uważam, że żadnej presji na inne kobiety pani Anna nie wywiera, a wszelkie złośliwości pod jej adresem biorą się po prostu z czyichś niezaleczonych kompleksów. .

    • Z takiego właśnie założenia wychodzę, bo jak wspomniałam w artykule nie śledzę ich na bieżąco, a więc i ze mnie żadna fanka, ale nie wydaje mi się, żeby Lewandowska robiła komukolwiek krzywdę czy cokolwiek narzucała innym. Natomiast uważam, że bardzo dobrze, że pokazuje, że warto dbać o zdrowie i kondycję fizyczną i psychiczną podkreślając, że trzeba robić to z umiarem.

  • Elwira Zbadyńska

    Mnie każda mama szybko wracająca do formy po porodzie i nie ograniczająca się jedynie do zmiany pieluch bardzo imponuje. Lewandowska również.

  • Wprawdzie nie widziałam brzucha Ani Lewandowskiej, nawet nie bardzo wiem, gdzie się pokazała :). Ale nie rozumiem po co porównywać się do dziewczyny, która od dziecka wyczynowo uprawia sport, jest mistrzynią świata w karate, zawodowo promuje zdrowy styl życia, w sumie dziwne byłoby, gdyby ukazała się jako rozlazła kura domowa ( sama uwielbiam być kurą domową :)) Róbmy swoje, we własnym tempie, jeśli coś nam przeszkadza to zmieńmy to, a zostawmy celebrytów w spokoju, oni mają swoje problemy, ja wolę własne 🙂

    • I epicko to podsumowałaś. Świat byłby piękny, gdyby ludzie swoje problemy załatwiali na swoim podwórku, a jeszcze piękniejszy, gdyby dzielili się dobrem, a nie frustracją i fermentem.

  • Sandra Nowicka-Nowak

    mam wrażenie, że ludzie mają naprawdę nudne życie, że przeżywają życie innych

    • Może tak być 😉 Nie wiem skąd i dlaczego ludzie wykrzesają, czasem mam wrażenie, ostatnią energię z siebie, żeby zaznaczyć swoją obecność w miejscu, w którym nikt ich nie chce oglądać czy czytać. Jest przecież tyle pięknych rzeczy do zrobienia w życiu.

  • Będę to zawsze powtarzać, póki ta choroba nie przestanie być siana i ktoś nie wynajdzie na nią lekarstwa!
    Polskie społeczeństwo jest uczone porównywania się do innych i z jakiegoś powodu nienawidzi drugiego człowieka za lepszy wygląd, więcej kasy czy dobrobyt. Przez to wprawiając się w jeszcze większe kompleksy i zgorzknienie, plując jadem niczym żmija na lewo i prawo. Przepraszam bardzo, ale jakim prawem facet ocenia aktywną zawodowo kobietę za jej powrót do pracy? Lepiej żebyśmy wszystkie siedziały w domu na dupie, gotowały obiadki mężom, poświęciły wszystko rodzinie, ale kto dla nas będzie coś w końcu poświęcał? Jak o siebie same nie zadbamy, jak nie tupniemy nogą, to nikt nie ogarnie na własny rozum, że też mamy swoje potrzeby. Czy powrót za szybki? Jeśli czuje się na siłach, to kto jej broni? Ludzie jeśli jej zazdrościcie, to niech to będzie motywacja, że wy też tak potraficie, a nie że biedne jesteście i takie tam. Dodam jeszcze, że uwielbiam autora hejtowego postu, który niby nic ALE zawsze jednak ma coś do Ani. I po co ta hipokryzja? No tak, żeby załagodzić sytuacje…

    • „Lepiej żebyśmy wszystkie siedziały w domu na dupie, gotowały obiadki mężom, poświęciły wszystko rodzinie…” – zapomniałaś o zjadaniu pól litra czekoladowych lodów 😉 Ja nie znam pana i chyba nie mam potrzeby go znać, bo dookoła jest mnóstwo twórczych, ciekawych i pozytywnych ludzi bez cienia zawiści, z którymi mogę dzielić swoje życie. Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • Okiem i Dłońmi Blog Kulinarny

    Generalnie mało żyjemy swoim życiem jako społeczeństwo. Może wynika to z braku zadowolenia z własnego życia lub z jakiejś dziwnej zawiści. Zamiast się skupiać na tym czego i komu można by pozazdrościć czy gdzie wylać jad, lepiej celebrować własne życie. I nie ważne czy mamy idealne brzuchy po ciąży, czy jesteśmy fit, czy walczymy o siebie każdego dnia, po prostu cieszmy się tym co mamy i ludźmi, którzy nas otaczają. To czyni życie lepszym i piękniejszym niezależnie od tego jak kto wygląda.
    A kobiety powinny filtrować wszystko przez siebie, swoje życie, zdrowie i sytuację, w której się znalazły. Aktualnie spodziewamy się dziecka. Dbamy o zdrową dietę od lat i żyjemy zdrowo. Niestety Ania musiała zrezygnować z aktywności fizycznej już na samym początku, ze względów medycznych i zagrożenia ciąży. Jednak nadal dba o siebie i to, nadal uważamy na to co ląduje na jej, czy naszych talerzach. Ciąża nie zwalnia od bycia rozsądnym. A jakie będzie tempo powrotu do formy po ciąży – wyjdzie w praniu. Ważne by o siebie dbać, cokolwiek to dla nas oznacza i przestać się porównywać. Każdy jest inny.

    • Dziękuję Ci za ten komentarz. W zasadzie niczego dodawać nie trzeba, bo zawiera on wszystko to co przemycam w swoich artykułach nie mogąc, pomimo wielu lat na koncie, zrozumieć dlaczego jest inaczej niż piszesz. Staram się otaczać ludźmi, którzy nie narzekają na swoje życie, ale doceniają to co mają, choć widzę, że wielu rzeczy im brakuje, ale nie zadręczają tym otoczenia tylko starają się skupić na tym co wymaga pracy z ich strony. Życzę Wam wspaniałych wspomnień z okresu ciąży, dobrego rozwiązania i szybkiego powrotu Ani do formy takiej jakiej potrzebuje 😉 Pozdrawiam serdecznie.

  • Długo się zastanawiałem czy komentować, bo mam trochę inne zdanie i patrzę z trochę innej perspektywy. Poza tym życie celebrytów nie interesuje mnie zupełnie, ale niestety przed takimi informacjami, jak „brzuch Anny Lewandowskiej” ciężko się obronić, bo pojawiają się w każdym zakątku internetu, nawet gdy czytam instrukcję obsługi wiertarki. Ale do rzeczy:
    Pierwszy aspekt jest celebrycki. Zatrudniają oni duże agencje PR, których zadaniem jest nieustanne nakręcanie szumu medialnego. Ponieważ szum pozytywny kiepsko się rozchodzi, to trzeba dodać coś kontrowersyjnego. Dlatego agencje zamawiają hejt różnego typu. Nie mam pojęcia czy tak tym razem było, czy ten kontrowersyjny tekst był na zamówienie, czy tylko agencja go skutecznie wypromowała, aby o Lewandowskiej nieustannie się mówiło
    Drugi aspekt, nie dotyczy akurat konkretnie Lewandowskiej, ale całości promocji modelek, nienaturalnie szczupłych sylwetek, jeszcze dobrze wyretuszowanych fotoszopem. Wszech obecnie lansowany standard chudości przynosi wymierne szkody. Są na ten temat przeprowadzone rzetelne badania. Bulimia, anoreksja oraz poczucie niskiej wartości wśród nastolatek, to pokłosie tej mody. Jest to na tyle poważne zagrożenie, że niektóre państwa wprowadzają specjalne prawodawstwo, które zabrania prezentowania zbyt chudych modelek.
    I trzeci aspekt. Zainteresowanie, niezdrowe zainteresowanie życiem osobistym celebrytów, to nie polska specyfika, tylko światowa. Brukowe pisma typu Bild czy Sun, to największe gazety w Niemczech i Anglii. Widocznie większość ludzi karmi się taką informacją.

    • Dawid, generalnie zgadzam się z Tobą, ale mój tekst traktuje o czymś innym. Chodzi mi o życie życiem innych zamiast swoim. Mnie również życie celebrytów absolutnie nie grzeje, tak jak napisałam w tekście, nie czytam plotkarskich newsów, nie śledzę życia Ani Lewandowskiej, ale kibicuję jej jak wielu innym osobom, które pracują na własny rachunek i na własną markę konsekwentnie realizując swój cel i rozwijając swój biznes.
      Jasne, że nakręcanie medialnego szumu jest powszechnym zjawiskiem, ale w tym przypadku uważam, że zaszło to zbyt daleko i wywołało falę destrukcyjnego hejtu, choć nie mnie oceniać, który obóz ZA czy PRZECIW jest liczniejszy. Jeśli już, to reprezentuję ten, który uważa, że Lewandowska daje dobry przykład, bo jestem fanką zdrowego stylu życia i zdrowego rozsądku.
      Co do szczupłości czy chudości kobiet. Przegięcie w żadną stronę nie jest zdrowe, a badania pokazują jednak to, że Polska jest w czołówce, jeśli chodzi o otyłość i to dotyczy również dzieci. Nie wszystkie kobiety dbają o siebie, nie wszystkie matki przykładają należytą uwagę do prawidłowej diety swojego dziecka i to mnie martwi. Wystarczy spojrzeć na polską plażę. Dzieci w wieku przedszkolnym i nastolatki nie przypominają tych sprzed 20-30 lat i mają duży problem z otyłością.