13 Gru Mój healthy plan.

Kiedy nie masz problemów ze zdrowiem, sylwetką i formą, myślisz, że jesteś ogromną szczęściarą i w zasadzie przesypiasz moment, kiedy twój m e t a b o l i z m zaczyna zwalniać. Diabeł, który z czasem za ciebie decyduje co, kiedy i w jakiej konfiguracji masz jeść i pić, jak masz funkcjonować, kiedy się bawić, a kiedy odpoczywać. O nie. Czas stawić czoła nowemu wyzwaniu.

Mój healthy plan dotyczył nie tylko zdrowego odżywiania i aktywności fizycznej, ale obejmował także sferę duchową i troskę o zdrowie moje i moich bliskich.

Zaczęłam jednak od swojego sposobu odżywiania się. Nadszedł dzień kiedy musiałam zweryfikować swój jadłospis, choć wydawałoby się, że wiele zarzucić mu nie można.
Do tematu podeszłam w nowatorski dla mnie sposób :-). Po raz pierwszy w życiu udałam się na konsultację do dietetyczki, która przeprowadziła ze mną szczegółowy wywiad na temat mojego żywienia. Nie bolało. Było nawet miło. I obiecująco. Okazało się też, że nie musisz się źle odżywiać (a jeśli czujesz, że tak jest, natychmiast bierz się do roboty), żeby dowiedzieć się, jak wiele błędów i grzechów żywieniowych popełniasz.

Top wskazówki znajdziesz w kolejnym artykule z tej serii – „Dieta – zmora człowieczeństwa i jedna wielka pułapka” (KLIK).

Miałam cel, motywację i plan plus kilka wskazówek co zmienić w swojej diecie. Temat okazał się całkiem banalny, jednak na początku musiałam poświęcić mu nieco więcej czasu niż się spodziewałam. Wyzwanie podjęłam, zrealizowałam, a efekt był wprost proporcjonalny do nakładu pracy. Byłam mile zaskoczona i szczęśliwa, że osiągnęłam to czego pragnęłam. Dodatkowo zmiany objęły pozostałych domowników, którzy z początku buntowali się, po czym z zaciekawieniem zaczęli przyglądać się moim poczynaniom, z czasem łykając bakcyla. Bingo.

10857825_4925919043887_1757302841041844357_nKolejnym krokiem, a właściwie krokiem równorzędnym, było zwiększenie aktywności fizycznej. Pora roku sprzyjała, ponieważ nadciągała w całej swej okazałości w i o s n a. No nie ma nic prostszego jak zacząć ćwiczyć, tak? Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.

Otóż nie. Jedyną i słuszną wskazówką jest to, że po prostu musisz zacząć ćwiczyć. Nie planuj trzy miesiące wcześniej. Nie czekaj na lepszą okazję typu urodziny, początek tygodnia, Nowy Rok, Światowy Dzień Żółwia czy Dzień Wychodzenia z Szafy (są takie święta, serio). Nie szukaj wymówek. Po prostu zastanów się jaka forma ruchu ci odpowiada i zacznij ją stosować. Pomału, ale konsekwentnie.

Najczęstszym błędem popełnianym przez wiele osób jest to, że rzucają się z wielkim entuzjazmem na kilka form aktywności sportowej – zaczynają intensywnie odwiedzać kluby sportowe, siłownie, inwestują w trenera personalnego, rzucają się na bieganie, którym wcześniej gardzili, zapisują się na boks, karate, squasha, crossfit, itd., itd.
Po wielkim i szybkim entuzjazmie przychodzi równie szybko zmęczenie tematem. Organizm odmawia posłuszeństwa, spada motywacja i jesteśmy w punkcie wyjścia.
Coś poszło nie tak. Było za dużo, za szybko, za intensywnie, a może za ambitnie? Wszystkiego po trochu.

Do sportu podejdź z dystansem (nie bądź w gorącej wodzie kąpana) i cierpliwością, ale i oczekiwaniami szytymi na miarę własnych możliwości i potrzeb.

Konieczny jest też cel. Rodzaj podjętych przez ciebie działań zależy od tego czy chcesz zrzucić 5 czy 25 kilo, zależy ci na sylwetce fit czy chcesz być w dobrej formie, pragniesz być zdrowa czy szczęśliwa, że zrobiłaś coś dla siebie i osiągnęłaś więcej niż się spodziewałaś? O celach przeczytasz w jednym z artykułów na blogu wkrótce.

Kolejnym punktem healthy planu było przeprowadzenie badań lekarskich. Nie zajmuje to wiele czasu, a może okazać się kluczowe w kontekście podjętych działań, zarówno dietetycznych, jak i sportowych. W zasadzie od badań lekarskich należałoby zacząć okres swojej metamorfozy, ponieważ jednak badam się regularnie, była to dla mnie jedynie formalność.

10385284_4345272048075_1194739356140257256_nW końcu sfera duchowa – wewnętrzna równowaga jako jeden z filarów zdrowia. Wewnętrzny spokój odgrywa niezwykle istotną rolę w procesie zdrowego odżywiania i wyboru odpowiedniej dla siebie aktywności sportowej. Pozwala bowiem utrzymać upragnioną dietę i podejmować wyzwania sportowe, na których ci zależy.

Osobiście prawidłowe odżywianie pomogło mi w zmobilizowaniu się do treningów, które mnie odstresowywały, przynosiły wiele radości, satysfakcji i przyjemności, a z czasem stały się nieodłącznym elementem mojego życia, bez których nie potrafię już funkcjonować.

Sfera duchowa to może być też twój czas wolny, od ciebie zależy jak go wykorzystasz. Potrzebujesz go dla siebie, żeby zmniejszyć poziom stresu, w którym być może żyjesz.
Dobrym paliwem mogą być np. regularne i inspirujące spotkania z przyjaciółmi, wspólne „wyjścia”, a także „zarażanie” innych swoimi działaniami czy pasjami. Masz bowiem poczucie, że pomagasz nie tylko sobie, ale i bliskim ci osobom.

Aktywność umysłowa to kolejny element sfery duchowej. Niech to będzie cokolwiek co sprawi ci osobistą satysfakcję poza pracą – kurs japońskiego, studia podyplomowe, przekucie pasji w biznes, eksploracja wybranej dziedziny nauki, napisanie książki czy zrobienie MBA.

Ekstra wsparciem w zdrowym stylu życia jest z całą pewnością sen, ale przyznaję bez bicia nie będę autorytetem w tej kwestii. Przy moim trybie życia, sen powinien być niezbędnym elementem normalnego funkcjonowania. Jest jednak inaczej. Nie potrzebuję go zbyt wiele. Chodzę późno spać, wcześnie wstaję, przez cały dzień, aż do bardzo późnej nocy jestem aktywna. Teoretycznie powinnam czuć się zmęczona lub niewyspana. Cóż… Ubolewam, że nie oddaję mu należytych hołdów.

Sen jest bardzo ważny, sen jest podstawą naszego bytu, bez odpowiedniej ilości snu nie funkcjonujesz prawidłowo, bla, bla, bla.

Może kiedyś i u mnie to się zmieni. Tymczasem w tej kwestii nie bierzcie ze mnie przykładu 😉

„Życie jest podobne do lustra: jeśli się do niego uśmiechasz,
jest piękne, gdy spozierasz na nie z ukosa, staje się ie do wytrzymania.”

Pellegrino Pino

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl