Cele na listopad

20 Lis Zdążyć przed grudniem. Moje cele na drugą połowę listopada.

Żarty się skończyły, kartki do zapisywania kolejnych planów również, połowa listopada zleciała szybciej niż bym się spodziewała, a lista zaplanowanych rzeczy wciąż pęka w szwach. Postanowiłam wyselekcjonować kilka z nich i uczynić je swoim celami do zrealizowania jeszcze w listopadzie. Byle zdążyć przed grudniem zanim na dobre wystrzeli przedświąteczna gorączka, której każdego roku opieram się jak tylko mogę. Mam nadzieję, że poniższe 7 ważnych dla mnie zadań pomoże mi w okiełznaniu grudniowego chaosu.

1. Porządki na blogu

Małe zaległości stały się dla mnie dużymi, bo zbyt długo czekającymi na uporządkowanie. Wierzę, że zwracacie uwagę przede wszystkim na tematykę i treść artykułów, ale przyznaję, że w ich tworzeniu przeszkadza mi to co siedzi pod skorupą, a czego Wy być może nie widzicie. Oby 😉 Brakujące zakładki, facet z dolarami w wannie, nieproszone reklamy, pozostałości po starym blogu, porządek we wtyczkach, miejscami kwiczące SEO, w końcu drobne zmiany, które chciałam wprowadzić po przeprowadzonej wśród Was ankiecie. Oj, sporo tego. Czuję, że część prac przejdzie na grudzień 😉

2. Teksty i nowości na blogu

Może wydaje się to dziwne, że taki punkt w ogóle tutaj zamieszczam, ale nagromadziło mi się ostatnio trochę pracy, a ja wymyśliłam sobie na bloga tematy, które wymagają zaangażowania innych osób, a to już jest trudniejsza do pokonania droga, bo każdy jest bardzo zajęty i ma swoje cele do osiągnięcia. Jeśli uda się wszystko spiąć w ciągu niecałych dwóch tygodni, będą zadowoleni – ja i Wy 😉 Mam taką nadzieję i już dziś Wam zdradzę, że chciałabym przeprowadzić po raz pierwszy – nie tylko na blogu, ale i w życiu – webinar. Nie jestem tylko pewna czy jestem w stanie ogarnąć jeszcze w listopadzie kwestie technicznie. Niemniej jednak spróbuję.

3. Lekcje fotografii

W ramach współpracy z Natalią z Jest Rudo (trochę jest tej Rudej ostatnio na moim blogu KLIK 😉 ) dokształcam się w temacie fotografii mobilnej, kompozycji zdjęć, ich ostrości, kolorów i balansu bieli, parametrów ekspozycji, a także obsługi Photoshopa w wersji podstawowej. Wszystko to dzięki lekcjom fotografii, do których nawiążę jeszcze w listopadzie.

4. „Kurs” wege

Moja córka nie odpuszcza i dzielnie realizuje swoje postanowienie sprzed miesiąca zostania przy wersji, a właściwie diecie wege. Sprawa jest o tyle dla mnie trudna, że – jak wspominałam wcześniej – nie znam się na diecie wegetariańskiej u dzieci, ale stopniowo wdrażam się w temat. Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że reszta rodziny jest mięsożerna, a więc muszę nieco się postarać, żeby wszystkie buźki były syte i zadowolone.

5. Powrót do biegania

Na początek slow jogging, żadne tam długie dystanse, biegi na czas i życiówki. Zależy mi na wyjściu z domu, aktywności na świeżym powietrzu, regularnej dawce ruchu i „czyszczeniu” głowy, które umożliwia właśnie bieganie. Po dłuuugiej przerwie w bieganiu zacznę od małych przebieżek, plan treningowy już jest. Chęci też.

6. Podpisanie umowy i sfinalizowanie „kinder niespodzianki”

Słaby to punkt, skoro nie mogę powiedzieć o co chodzi, ale to wciąż ten sam temat, o którym wspominałam w ostatnim punkcie artykułu „Jak sprawić, żeby jesień była inspirująca” i którego szczegółów nadal nie mogę zdradzić ze względu na to, że na bloga zagląda moja córka. Jednak jest postęp w sprawie, bo etap wielotygodniowych przygotowań mam już za sobą i pozostały jedynie formalności w postaci podpisania umowy. Już teraz. Finał „projektu” zobaczycie jednak dopiero z końcem grudnia lub nawet na początku stycznia. Jeśli ktoś się domyśla co to może być, niech dla własnego dobra milczy jak zaklęty, ale kiedy już będę mogła odkryć tę tajemnicę możecie spodziewać się zaspamowania nią Waszych ekranów 😉

7. Świąteczne prezenty

Nie znoszę przedświątecznego szału, pisałam o tym TU i TU, dlatego podobnie jak w poprzednich latach chcę uniknąć stresu związanego z bieganiem po sklepach i kupowaniu na ostatnią chwilę prezentów dla bliskich. Ok, jestem realistką i patrząc na kalendarz, spróbuję zrealizować przynajmniej część z nich w listopadzie, a do reszty użyję dobrodziejstwa w postaci internetu.

Jak myślicie uda mi się to wszystko zrealizować? Trochę czarno to widzę, bo zostało jedynie 10 dni, ale jest szansa, bo druga połowa listopada wyjątkowo jak na mnie jest mało wyjazdowa. O kurczę, mam jeszcze trójkę dzieci, dom i zlecenia na głowie. Nic to, nie ma się co mazać, zakasam rękawy i jak zwykle wyciskam z siebie ile się da.

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub uważasz, że może zainspirować innych do działań, będzie mi bardzo miło, jeśli go udostępnisz. Dziękuję, że jesteś i wspierasz.

Jeśli chcesz być również na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub Esencję na Facebooku, zajrzyj na Instagram (jestem też codziennie na Instagram Stories) i odwiedź Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl