Zmieniaj swiat na lepsze jako czlowiek

28 Wrz Zmieniaj świat na lepsze jako człowiek, czyli wnioski po Blog Forum Gdańsk 2016.

TEGO WPISU MIAŁO NIE BYĆ

Nie lubię pisać relacji z odbytych konferencji, bo jest ich za dużo na blogach. Jednocześnie za każdym razem pragnę podzielić się nowym doświadczeniem z innymi, zainspirować, zachęcić do włożenia wysiłku w swój rozwój osobisty, wykorzystania okazji jaką jest nawiązanie nowych kontaktów, czerpania wiedzy od innych, świeżego spojrzenia czy stanięcia z boku i krytycznego przyjrzenia się temu co robimy. Wszak po to m.in. jeździmy na konferencje, żeby poza nowo nabytą wiedzą i uprawianiem networkingu wprowadzić zmiany, których czasem się obawiamy.

Tekst niniejszego artykułu miałam ułożony w głowie już w poniedziałek, bezpośrednio po przyjeździe (był chyba jednak zbyt patetyczny), ale byłam tak zmęczona fizycznie po 3 intensywnych, wyjazdowych dniach, że nie byłam w stanie przelać go na papier. Wczoraj, kiedy usiadłam do komputera wypoczęta, a głowa stopniowo się wyciszała, powstał tekst bardziej wyważony, choć myślę sobie, że może to błąd, że nie napisałam go pod wpływem emocji. Z drugiej strony być może zbyt silne i zbyt osobiste emocje mogłyby spowodować to, że wnioski źle ubrane w słowa mogłyby być źle odebrane. Nie chcę tego, nie jestem fanką nadawania artykułom chwytających za łeb i serce tytułów, szczególnie jeśli nie idzie za tym zobowiązująca treść. I choć blog to emocje i przyciągające uwagę hasła, musiałam odczekać 2 dni, żeby się wyciszyć i spróbować ująć to co wydarzyło się w mojej głowie podczas ostatniego weekendu, czyli na najważniejszej w Polsce interdyscyplinarnej konferencji dla blogerów Blog Forum Gdańsk.

BLOG FORUM GDAŃSK

Wybierając się na konferencje branżowe zwykle spodziewamy się po nich tego, że usłyszymy nowe dla nas rzeczy, pogłębimy dotychczasową wiedzę, poznamy nowe narzędzia i trendy, osobiście poznamy tych, od których się uczymy, pogadamy ze znajomymi i zwykle tak właśnie się dzieje. Bardzo cenię sobie wszystkie dotychczasowe konferencje, na których byłam, bo w 100% spełniły moje oczekiwania, ale Blog Forum Gdańsk, choć zapowiadany jako najbardziej merytoryczne spotkanie okazał się być wydarzeniem zupełnie innym niż wcześniejsze.

Motywem przewodnim, wokół którego zbudowany był program konferencji było: „Czy blogerzy zmieniają świat na lepsze?”. Dla osób spoza blogosfery, a przecież i takie mnie czytają, temat może wydawać się bufoniarski, „na wyrost” i podchodzący pod nadinterpretację, bo przecież „blogerzy mają wybujałe ego”. No więc nie wszyscy. Jak w każdym środowisku są ludzie niezwykle mądrzy, wartościowi, etyczni, odważni i godni naśladowania, ale są też tacy, którym wydaje się, że takimi są, dlatego niesprawiedliwym jest wrzucanie wszystkich do jednego wora.

Blog Forum Gdańsk 2016 to konferencja o wartościach, pomaganiu, odpowiedzialności, sensie naszych działań, traktowaniu życia, sposobie postrzegania świata i wyjściu do niego z czymś więcej niż dobre chęci. I tak jak napisałam na fanpage’u bloga początek był niewinny:

„Zamówili słońce, podnieśli o kilka kresek temperaturę powietrza,
zaprosili świetnych mówców, mnóstwo uśmiechniętych twarzy i tym samym fajnych ludzi, poczęstowali pyszną kawą, rozścielili nawet czerwony dywan, miło przywitali,
a potem… wbili w fotel.

BFG na Instagramie

Na zdjęciu z Agnieszką Radosz z radoshe.pl

WBICIE W FOTEL

Pierwszy dzień zaczął się inspirującą prelekcją Clive’a Thompson’a, znanego i cenionego blogera, dziennikarza współpracującego m.in z The New York Times, który mówił o blogowaniu w szerszym kontekście, wzajemnym zaufaniu, roli blogów i blogerów we współczesnym świecie. Słuchałam z dużym zaciekawieniem, a Wam polecam wywiad: „Wartościowy blog pozwala usłyszeć głos pojedynczego umysłu” (KLIK).

Po nim odbył się panel o tym, że twórcy internetowi edukują, a autorzy blogów o tematyce: język (Ula Łupińska), nauka (Dawid Myśliwiec), astronomia (Karol Wójcicki) czy biotechnologia (Kasia Gandor) potwierdzają, że czytelników to interesuje. Niektórzy pewnie by się zdziwili jak bardzo.

Po wstępie Marty Soi o tym jak pomagać i jak robić to mądrze, na scenie pojawił się ks. Jacek Stryczek. Cisza zapadła jak w kościele, jednak nasz prelegent nie wygłosił kazania jak żyć, tylko opowiedział o tym jak żyje sam dając przykład innym, dzieląc swoje życie na wyzwania i „rodząc” dobre owoce poprzez swoje działania. Nie na co dzień mam okazję słuchać księży (z kościołem mi nie po drodze), ale to było dobre, spójne i refleksyjne wystąpienie będące bazą do kolejnych głębokich przemyśleń, które „narzuciła” nam opowieść reportera wojennego i blogera Marcina Ogdowskiego oraz blogera podróżniczego Jakuba Górnickiego. Obaj pokazali nam inne oblicze tego świata, tylko z pozoru nas nie dotyczące, bo jako jednostka ludzka powinniśmy czuć odpowiedzialność i empatię, a także chęć niesienia pomocy ofiarom wojny. Obrazy, które przewinęły się w obu prezentacjach dalekie były od naszej ciepłej i bezpiecznej rzeczywistości, a na terenie Stoczni Gdańskiej*, w której odbywała się konferencja pojawiły się zeszklone oczy, zaduma i świadomość, że dzięki m.in. tego typu relacjom reporterskim naszych kolegów jesteśmy w stanie zobaczyć prawdziwy obraz, czasem mocno różniący się od tego, które przedstawiają popularne media.

Po takiej dawce silnych emocji czekała nas rozmowa Konrada Kruczkowskiego z Mariuszem Szczygłem o sztuce reportażu, tyle, że była to sztuka rozmowy. Świetna sztuka rozmowy. Jej uzupełnieniem była prelekcja Pawła Tkaczyka o story-tellingu i kolejnym mocnym akcencie na mądre i świadome pomaganie. Wierzcie mi, wieczorne after party nie było tym czym zwykle przyjęcia bywają. W każdym razie ja nie miałam nastroju do beztroskiej zabawy, ponieważ emocje siedzące we mnie po tym co usłyszałam i zobaczyłam w ciągu dnia trochę mi to uniemożliwiły.

Pawel Tkaczyk

Drugi dzień konferencji, bardziej warsztatowy okazał się również dniem niespodzianek. Nie sposób wszystkie wymienić, więc nadmienię tylko, że jego początek to rozmowa dziennikarki Karoliny Korwin-Piotrowskiej z profesorem Jerzym Vetulani, spotkanie z operatorem filmowym, reżyserem i scenarzystą filmowym Sławomirem Idziakiem (chyba mogę powiedzieć, że zagrałam epizod w 30-sekundowym filmie? 😉 ) i świetny panel seniorów o tym, że wiek to stan umysłu, a metryka nie ma żadnego znaczenia, jeśli robisz coś z pasją. Blogerzy 60+ zachwycili swoją autentycznością i znajomością współczesnych narzędzi, a ja żałuję, że nie porozmawiałam z nimi osobiście.

To co natomiast misnęłam tego dnia to bardzo ważna i podobno świetna prezentacja Piotra Koniecznego o tym jak łatwo nas zhackować. Byłam w tym czasie na spotkaniu autorskim z reporterem i szefem „Dużego Formatu” panem Włodzimierzem Nowakiem, ale mam nadzieję nadrobić nagraniem. Widziałam natomiast w kuluarach jak strach zdjął wszystkich użytkowników sieci nie do końca świadomych tego jak łatwo jest nas zhackować.

Na koniec dnia dwie perełki: prosto z Japonii Krzysztof Gonciarz (przyznaję bez bicia nie podglądam na bieżąco, bo i użytkowniczka YT ze mnie żadna) oraz fantastyczna, konkretna i merytoryczna Natalia Hatalska z wynikami raportu o roli blogerów i youtuberów we współczesnym świecie (KLIK). Wyniki badania nieco zaskakują, ale jednoznacznie pokazują, że twórcy internetowi mają wpływ na rzeczywistość, pomagają rozwijać pasje, kształtować światopogląd, inspirują, rozszerzają świadomość konsumencką i są dobrym źródłem informacji o świecie.

Ale to wszystko to nadal wstęp do tego co chcę powiedzieć.

NIE ZROZUM MNIE ŹLE

Na Blog Forum Gdańsk byłam po raz pierwszy i mam ogromną nadzieję, że nie ostatni. Tego jednak czego się nie spodziewałam, to przerzucenia swoich przemyśleń nie tylko na to co robię na co dzień, ale też jak żyję, co daję od siebie innym, ile wkładam starań w to, żeby świat był lepszy. Potrzebowałam 2-3 dni, żeby zaakceptować to, że nie robię rzeczy wielkich (w kontekście tego co robią inni), że mój blog, aktywność w social media czy praca nie zmienią świata w skali makro. Natomiast uświadomiłam sobie, że to jak żyję, jaką jestem matką, żoną, córką, przyjaciółką, osobą, drobne rzeczy, które wykonuję każdego dnia MAJĄ ZNACZENIE i nie dlatego, że są moje, ale dlatego, że są ważne – dla mnie i dla innych. Żyję tak, żeby nie robić innym krzywdy (co nie wszystkim się udaje), kocham, wspieram, inspiruję, pomagam, edukuję, motywuję, przeżywam, oddaję cząstkę siebie. Do mety jest jeszcze daleko, ale życie traktuję jak puzzle, którego elementy pasują do siebie wtedy, kiedy ułoży się je w odpowiedni sposób. I nie muszę układać ich wszystkich naraz, bowiem nie ilość, a jakość ma znaczenie.

Jason Hunt w swoim ostatnim artykule napisał, że „w największym stopniu ukształtowały mnie osoby, które spotykałem przypadkowo”. Pomyślałam sobie, że to może dotyczyć również mnie. Bardzo często wychodzę z domu (szczególnie, że od kilkunastu miesięcy w nim pracuję), lubię poznawać nowych ludzi, chętnie uczestniczę w różnego rodzaju branżowych konferencjach i szkoleniach, ale też wydarzeniach związanych ze swoimi pasjami. Zawsze wracam z nich zmotywowana, szczęśliwa i pewniejsza siebie. Czasem jednak wracam z kacem moralnym. Tak było tym razem. Jestem przekonana, że organizatorom Blog Forum Gdańsk nie chodziło o to, żebym zamknęła swojego bloga, tylko dlatego, że nie zmienia on świata i życia wielu ludzi, ale to co udało im się osiągnąć to zmotywowanie mnie do KOLEJNEJ ZMIANY W ŻYCIU. Jest mi zwyczajnie wstyd, że nie robię więcej, że nie realizuję pomysłów, które mam w głowie, a które mogą wiele zmienić w życiu pewnych społeczności. Nadal więc będę wychodzić do świata, tylko będę to robić ODWAŻNIEJ nie patrząc na potencjalne głosy hejtu, powątpiewania, cynizmu czy braku wiary.
W sieci jest mnóstwo społeczników i ludzi mających realny wpływ na innych. Znajdziesz w niej treści, których potrzebujesz i nie tyle ważne jest to czy służą one niesieniu pomocy, edukacji, motywacji, inspiracji czy zabawie, ile to, że pomagają w kształtowaniu postaw ludzkich. Każda treść, każdy blog ma swojego odbiorcę i to od niego zależy jak zechce ją wykorzystać, a jeśli nie zechce, zawsze może odejść.

Program Blog Forum Gdańsk był dobrze przemyślany i spójny, a ja dopiero po zakończeniu konferencji, kiedy mogłam przemyśleć sobie na spokojnie to co usłyszałam, uznałam, że powinnam robić znacznie więcej dobrego niż robię. W dodatku mam do tego narzędzia (blog i internet), wolność słowa, cechy charakteru, determinację i chęci, które mogą mi w tym pomóc. Zbyt mocno kocham też ludzi i życie, żeby przepuścić je między palcami.

Ty też usiądź, pomyśl czy możesz zrobić coś więcej i lepiej, co możesz zmienić. Nie patrz na to, że spełniasz jakiś drobny uczynek, podczas gdy ktoś odwodzi innych od samobójstwa, nie porównuj dziergania na szydełku ośmiorniczek dla wcześniaków do wyprawy na wojnę w celu zrobienia rzetelnego reportażu. To nie jest potrzebne. Ważne, że robisz coś dla świata. Wystarczy, że dołożysz swoją cegiełkę do tego, żeby zmienić go na lepsze. Nie tylko jako bloger, ale jako człowiek. Osobiście jestem dumna z tego, że jako człowiek robię znacznie więcej niż jako bloger, ale po ostatnim weekendzie postaram się i to nieco zmienić.

CAŁA TA RESZTA

Relacje i zapis prelekcji z Blog Forum Gdańsk możecie uzyskać subskrybując kanał na YouTube (KLIK). Na chwilę obecną znajduje się tam jedynie zapis z debaty z BlogoBusa prowadzonej przez Jarosława Kuźniara na temat przyszłości komunikacji cyfrowej (KLIK) i kilka konferencyjnych zajawek, ale wkrótce dołączą nagrania prelegentów. Tymczasem pod hasztagiem #bfgdansk pojawiają się stopniowo relacje uczestników, a Gazeta Wyborcza podsumowała konferencję w swoim artykule: „Blogosfera zaczyna się w Gdańsku. Dobra opowieść jest jak striptiz.” (KLIK).

Ze swojej strony chciałabym podziękować zespołowi Blog Forum Gdańsk (Ida, składam na Twoje ręce) za zorganizowanie tak wartościowego, merytorycznego i spójnego w temacie wydarzenia, zaproszenie świetnych, charyzmatycznych mówców, fantastycznych ludzi i umożliwienie mi bycia jego częścią 🙂

*Miejsce zorganizowania konferencji, czyli Europejskie Centrum Solidarności i historyczna sala BHP nie pozostały bez wpływu na atmosferę i treść konferencji.

„Blog Forum Gdańsk co roku odbywa się w innym miejscu. Co roku jest to miejsce charakterystyczne dla miasta i w pewien sposób pokazujące jego historię. Kiedy pomyślę, że mogliśmy o zmianie rozmawiać w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej, w miejscu podpisania porozumień sierpniowych w 1980 roku, to myślę sobie, że trudno było o lepszą i bardziej symboliczną lokalizację. Było coś niesamowitego i nieuchwytnego w tym, że debatujemy o zmianie w miejscu, które jest świadkiem i symbolem ZMIANY. 36 lat po podpisaniu porozumień sierpniowych siedzimy sobie i rozmawiamy o zmienianiu świata! Dla mnie było to duże przeżycie.”
Paweł Lipiec

BFG Stocznia Gdanska 2016

♥ ♥ ♥

Napisz do mnie. Udostępnij jeśli uważasz, że warto. Dziękuję, że jesteś i wspierasz.

Jeśli chcesz być na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub Esencję na Facebooku, zajrzyj na Instagram (i Instagram Stories), odwiedź Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl
  • Fajnie, że takie wydarzenie jak Blog Forum Gdańsk dodało Ci nie tylko motywacji do bycia lepszym blogerem, ale również pozwoliło odrobinę inaczej spojrzeć na swoje życie i dodało Ci odwagi do śmielszych działań.
    Warto zmieniać świat, nawet jeśli miałby to być to tylko świat nas samych i ludzi, którzy nas otaczają.
    Satysfakcja z pomagania, z robienia czegoś dla innych, z realizacji swoich pomysłów jest ogromna 🙂

    • Zmienianie świata to marzenie wielu ludzi, tylko większość nie wierzy, że robi to swoimi codziennymi, czasem nawet drobnymi działaniami i dobrymi uczynkami. Po ostatnim weekendzie zrozumiałam, że nie ma sensu frustrować się tym, że nie robimy czegoś wielkiego, bo często małe rzeczy, początkowe dla niektórych kroki mogą prowadzić do śmielszych działań zmierzających do większych zmian.

  • „Jest mi zwyczajnie wstyd, że nie robię więcej, że nie realizuję pomysłów, które mam w głowie, a które mogą wiele zmienić w życiu pewnych społeczności.” – miałam dokładnie te same przemyślenia (zresztą też je już opisałam: http://www.pineap.pl/2016/09/blog-forum-gdansk-to-jedyna-prawdziwa-konferencja-polskiej-blogosfery/)
    Generalnie, jak przeczytałam Twoje wrażenia, to widzę, że jednak jest więcej osób, które przeżyły to w taki sposób, jak ja i dobrze wiedzieć, że nie tylko mnie tak to poruszyło. Bo ja też odebrałam BFGdansk jako iskrę do pracy nad sobą i tak jak piszesz, nie chodzi tylko o akcje charytatywne, ale o rozwój swoich talentów, umiejętności i oddawanie go światu, czytelnikom, ludziom. To też jest sposób na zmienianie świata.

    • Jest nas więcej, znacznie więcej, a Twój komentarz utwierdza mnie tylko w tym, że dobrze, że to z siebie wyrzuciłam 😉 Dzięki.

      • Dobrze 🙂 Ja swój pisałam właśnie „na gorąco” od razu w poniedziałek i jeszcze pisząc go zastanawiałam się, czy dobrze robię, że może jutro uznam go za mega naiwny. Nazajutrz przeczytałam ponownie i doszłam do wniosku, że „niczego nie żałuję”. Po kolejnym dniu mogę nawet powiedzieć, że to bardzo dobry tekst! 😉

  • Ola <3 Mam wrazenie ze przesyłałaś mi jakieś fluidy z BFG. Albo że był wiatr z północy i te wielkie myśli przewiał na Mazowsze. Bo oto ja, po tygodniach stagnacji, nostalgii, marazmu i niebytu blogowego (niepotrzene skreślić, ale chyba akurat wszystkie potrzebne i na miejscu) swoim dzisiejszym, nazwijmy to charytatywnym, wpisem odżyłam. I poczułam, że to jest właśnie to. Że ja chcę czynić dobro. Że mam ku temu narzędzia. I nie chcę by służyły jedynie do pitu-pitu. Tylko mają służyć do zmiany świata na lepsze. Nawet w tej najmniejszej nano-mikro-skali.

    • Pitu pitu precz. Czyńmy dobro, wykorzystujmy możliwości jakie daje nam życie, bo mamy go więcej niż inni. Ela, duża buźka i kula mocy leci do Ciebie 🙂

  • dobrze, że blogerskie wydarzenie nie jest tylko targowiskiem próżności, okazją do lansu i zdobycia darmowych fantów 😉 z drugiej strony szkoda, że mało co pobudza do takich wniosków…
    Trzeba jak najszybciej żyć-jest później, niż się wydaje!

    • Mnie do takich wniosków pobudza codzienne życie, tyle, że uczestnictwo w Blog Forum Gdańsk skłoniło akurat w tej chwili do napisania o tym na blogu.

  • Było mi bardzo smutno, poczułam spory zawód, gdy okazało się, że na BFG 2016 nie jadę.
    Dlatego czekałam na Twoją relację i cieszę się, że dzięki niej, miałam możliwość na moment tam być. Dobrze, że tak to opisałaś od strony emocjonalnej a nie np., że mogli dawać herbatę w porcelanie nie w tekturowych kubkach.
    Przesłanie „Zmieniaj świat na lepsze jako człowiek” sobie zostawię. Coś z nim zrobię, jeszcze nie wiem co.
    Ciekawa jestem innych relacji, poczytam z doskoku, żeby zobaczyć czy są tacy, których nie „wryło”.

    • Myślę Aga, że nie spotkasz takich, na których ta edycja BFG nie zrobiła wrażenia. Była zbyt ważna nie tylko dla nas jako blogerów, ale też dla nas jako ludzi. To konferencja skupiająca się przede wszystkim na merytoryce, a cała otoczka jest jedynie tłem i choć bardzo przemyślanym przez organizatorów, to nie spotkasz w kuluarach ani relacjach (tak zakładam) wzmianek o organizacyjnych szczegółach poza tym, że wydarzenie było dopięte na ostatni guzik i profesjonalnie przygotowane. Zaproszeni nie przyjechali też do Gdańska po gratisy, a dyskusje w kuluarach były równie treściwe co program. To bardzo cenne dla mnie doświadczenie.

  • Anna Sobór

    Zmiany zmiany a wiec do dzieła !
    Bedzie jeszcze więcej ważnych treści, mocnych tematów,pisz zarażaj swoją siłą i pasją ..czekam
    Pozdrawiam 🙋🏻

    • Pisząc o zmianach miałam Aniu na myśli nie tyle bloga ile po prostu swoje życie. To co się w nim dzieje jest dla mnie ważniejsze niż to co dzieje się na blogu, ale niewątpliwie może on posłużyć jako skuteczne narzędzie do propagowania nowych treści i sposób dotarcia do większej liczby odbiorców. Przy okazji można kogoś zainspirować, zachęcić do współpracy czy zmotywować do bycia lepszym człowiekiem. Jeśli będą to projekty, które mogą zainteresować moich czytelników, na pewno się nimi podzielę.
      Nie chcę być źle zrozumiana, blog jest dla mnie ważny, bo jest moją pasją i częścią mojej pracy, a to niezwykle istotne elementy naszego życia, ale pewne rzeczy dzieją się i dziać będą poza nim.

  • Natalia Jaranowska

    Nigdy nie byłam na takiej konferencji, wszystko przede mną! 🙂

  • Piotr Nosal

    Za rok jadę!

  • Bardzo interesujący wpis żałuję że nie byłam nigdy na takim spotkaniu może dodało by ono mi kopa do działania bo czasami tracę motywację.

  • Marzena Kud/Fitspirit

    Wbiłaś mnie w fotel tym wpisem bo też często kajałam się za to, że nie jestem np chirurgiem – ten to przecież ratuje życie itp A ja po prosto rozmawiam z ludźmi, dzielę się refleksją. A z drugiej strony gdyby każdy starałby się być najlepszą wersją siebie to pomyśl jak pięknie by było.

  • Prawda jest taka, że tylko piękna dusza z nastawieniem na rozwój, świadoma otoczenia i wrażliwością dochodzi do tak wartościowych konkluzji. Jestem dumna z Ciebie Olu za napisanie tych słów i szczęśliwa, że przeczytałam ten wpis. Piękna konkluzja. Nie ważne ile dajemy z siebie, ważne, że dajemy i to co dajemy jest ku czynieniu tego świata lepszym. Ściskam, Daria xxx

    • Tak poetycko 🙂 Dziękuję Daria.

      • Olu przyjemność po mojej stronie. Everything happens for a reason <3 Bardzo w to wierzę! Gdybyś nie była zabiegana to byś nigdy nie doceniła spokoju. Gdybyś nie blogowała to raczej byś nie wybrała się na konferencję i prawdopodobnie nie doszła do takich kokluzji. Zatem ma być tak jak jest, a codzienne uświadamianie samych siebie poprzez rozwój z perspektywy czasu pozwala nam to zrozumieć i często dopiero wtedy docenić. Ściskam, Daria xxx

  • Też jestem pod wrażeniem tego, co napisałaś. Dobrze, że nie jest patetycznie. Ta wyważona wypowiedź i tak mocno trafia w czułe punkty – misja blogera, misja każdego człowieka. Czekam, aż zdradzisz, co nowego wprowadzisz na blogu, aby robić więcej dobra 😊

    • Nie miałam na myśli bloga 🙂 Pisałam o swoim życiu, a jeśli uznam, że wątek może zainteresować moich Czytelników pewnie się nim podzielę 😉

  • ACupOfCoffeeSolvesEverything

    Dzięki za relację. Ciekawe wnioski. Chętnie wzięłabym udział w takiej imprezce 🙂

  • Jak zwykle mega pełna i rzetelna relacja, którą naprawdę nie ma już o co uzupełniać 🙂 Poza tym, że wyjechałam dokładnie z tymi samymi przemyśleniami. Czyli było dobrze! No i dzięki, współlokatorko! jak zwykle było przeuroczo 😉

  • Agnieszka Maciejewska

    Przede wszystkim dziękuję za ten artykuł, bo uzmysłowiłaś mi, że też powinnam robić na blogu znacznie więcej i nie bać się realizacji swoich pomysłów, których w głowie mam milion albo i miliard. A moze dzięki mojej publikacji coś się zmieni. Dziękuję za tę inspirację i zapraszam do siebie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

  • Pingback: Blog Forum Gdańsk - moja relacja | radoSHE()

  • Olu, piszę komentarz jedną ręką z dzieckiem na kolanie, więc wybacz, jesli będzie trochę nieskładnie 😉
    Piszesz, że tego wpisu miało nie być, a ja bardzo lubię Twoje relacje, bo mam wrażenie, że wyciągamy podobne wnioski i odbieramy na podobnych falach 🙂 Jak wiesz ze względu na nowonarodzoną córeczkę nawet nie zarejestrowałam się na większość blogowych imprez w tym roku (w tym na #bfgdansk), więc Twoje relacje są dla mnie na wagę złota. Dziękuję!
    Jasne, że warto jako bloger wykorzystywać swoje zasięgi, aby pomagać. Jednak o wiele prościej robić to na co dzień, jako człowiek, osoba prywatna. Wydaje mi się, że przed apelowaniem na blogu czy w social mediach często powstrzymuje nas brak pewności siebie – pytania typu: czy mam realny wpływ na czytelników? czy już jestem influencerem? czy będzie jakikolwiek odzew czy mój apel trafi w próżnię?
    I kolejna sprawa: jak pisać, aby nie brzmiało to zbyt patetycznie? Aby trafiało prosto do serducha, dawało do myślenia i motywowało do działania? Zdaje się, że na See Bloggers był taki panel „jak pisać prostym językiem o trudnych sprawach?”. Są w tej dziedzinie autorytety, którym ciężko dorównać (m.in. bezkonkurencyjny Konrad Kruczkowski).
    Tak sobie tylko rozkminiam… ale może to tylko wymówki 😉 Może po prostu wystarczy zebrać się na odwagę i działać, a reszta przyjdzie z czasem?

    • Zgadza się Renia i choć mimo zadawanych sobie pytań myślę, że jeśli mamy realny wpływ nawet na niewielką część społeczeństwa, to i tak warto to robić. Pomagać zawsze warto, ale rzeczywiście łatwiej jest mi to robić poza blogiem. Mam wtedy bezpośredni kontakt, natychmiastową reakcję i widoczny efekt moich działań, które motywują do dalszych kroków.

  • Pingback: Esencja | Jak sprawić, żeby jesień była inspirująca?()

  • Bardzo fajna wyszła ta relacja, taka nietypowa i dlatego bardzo dobrze, że jednak ją napisałaś. Czuję się zaintrygowana tym, co jeszcze chcesz robić. Na pewno wyzwania zawodowe na które masz ochotę wkrótce się spełnią, bo kto, jak kto, ale ty wyciskasz z życia do cna 🙂 Podoba mi się fragment o tym, że przypadkowi ludzie (czy też w ogóle przypadek) rządzi naszym losem.Na pewno ma to pewną moc, potrafi zmotywować lub rozłożyć na łopatki, ważne aby bywać tam, gdzie dzieje się coś dobrego.

    • Ładnie to podsumowałaś Aniu. Wkurzam się na siebie, że nie znajduję czasu na to co dla mnie ważne zawodowo. Rozdrabniam się na rzeczy, które składają się na prozę życia, ale potrzebuję je ogarnąć, żeby móc iść dalej. Z drugiej strony widzę, że niektórzy odpuszczają sobie drobiazgi i skaczą na głęboką wodę bez koła ratunkowego. Ja jestem tak skonstruowana, że idę po kolei. Nie zawsze mi się to podoba. Mimo wszystko mam nadzieję, że dopnę swego 😉 Pozdrawiam Aniu.

  • Pingback: Esencja | Esencja miesiąca – wrzesień 2016.()

  • Pingback: Esencja | Esencja czerwca i lipca, czyli garść inspiracji z życia()

  • Pingback: Esencja | Moja lista inspirujących pomysłów na jesień()

  • Pingback: Esencja | Blog Forum Gdańsk – pozamiatane emocje()