lista marzen

23 Lis Moja nietypowa lista marzeń

Przygotowując dla Was listę nietypowych pomysłów na prezenty gwiazdkowe (już wkrótce na blogu), zaczęłam spisywać i swoje pragnienia. O dziwo nie są ściśle związane z posiadaniem rzeczy materialnych. Oczywiście mam w głowie taką listę rzeczy, które by się przydały, ale są to raczej przedmioty codziennego użytku lub ewentualnie takie, które są potrzebne do pracy, ale skoro radziłam sobie bez nich do tej pory, to znaczy, że mogę jeszcze trochę poczekać.

To co chodzi mi po głowie z jednej strony można uznać za kaprys, z drugiej jest to coś co w pełni odzwierciedla moje potrzeby i marzenia, a z tymi jak wiadomo się nie dyskutuje 😉 Nie jest to też nic pilnego, na ich realizację nie wyznaczam konkretnego terminu, ale wierzę, że przyjdzie na nie czas, a wraz z nim stosowne środki finansowe.

Zanim się jednak rozpiszę, zdradzę Wam, że z zupełnie nietypowych pomysłów w ostatnim czasie miałam w głowie kurs pilotażu samolotem (znalazłam taki w sensownej cenie, serio, serio) i lot w tunelu aerodynamicznym (przyznacie, że całkiem realne życzenie).

Jeśli spodziewacie się poniżej marzeń typu czas z bliskimi to pamiętając o czasach pracy w korpo, kiedy wychodziłam na 12h z domu i w obliczu kobiet, które znikają dzisiaj na cały dzień swoim dzieciom z oczu, nie śmiem prosić o więcej.

O zdrowiu nie wspominam, bo puk, puk, odpukać, służy dobrze mnie i mojej rodzinie, ale tego zdania nie czytaliście, jego tu nie ma. Niestety mam taką moc czarownicy, że jak coś pochwalę głośno to chwilę potem wali się na łeb na szyję.

Marzy mi się też znalezienie odpowiedniej ilości czasu na rozwój bloga, okołoblogowe projekty, a także realizację pomysłów, które mam w głowie, a nawet na papierze, a które możliwe, że nigdy nie ujrzą światła dziennego.

Poleciałabym też w końcu do Tajlandii i Kenii czy na Zanzibar, o czym marzę od lat, ale to są rzeczy, które kolejny rok mogą, a raczej muszą poczekać.

Na chwilę obecną, choć nie do zrealizowania od ręki, moje największe marzenia związane są z aktywnością sportową. Poznajcie moje top 5:

1. KURS WINDSURFINGU NA FUERTEVENTURZE

Fuerteventura to jedno z moich ulubionych miejsc na kuli ziemskiej. Ta wulkaniczna wyspa wydaje się niektórym monotonna ze względu na swój półpustynny i pustynny krajobraz, ale ja przejechałam ją samochodem wzdłuż i wszerz zaliczając niemalże każdą rybacką wioskę i absolutnie urzekła mnie panująca tam cisza, dzika roślinność, pustynne wydmy i błękitne laguny. Poza tym to mekka windsurfingowców – byłam w ich bazie na półwyspie Jandia, gdzie odbywają się mistrzostwa świata w kite- i windsurfingu. Na Fuerteventurze mieszka moja koleżanka Mauko, która obiecała lekcje windsurfingu z przystojnym Hiszpanem. Yyy, tzn. z instruktorem, który jest jej chłopakiem 🙂 Na Fuercie byłam trzy razy i chętnie wybiorę się tam czwarty, piąty i szósty raz.

2. FITNESS CAMP W BARCELONIE

Ten projekt jest otwarty od 2 lat i w przyszłym roku ma szansę się ziścić. W tym sezonie został odwołany niemalże w ostatniej chwili. Na Fitness Campy w Polsce jeżdżę 2-3 razy w roku i z każdego wracam przeszczęśliwa i spełniona. W Barcelonie byłam dwa razy i uważam, że idealnie pasuje do naszych fitnessowych aktywności i osobowości dziewczyn, z którymi jeżdżę. Po ostatnim Fit Campie w górach ustaliłyśmy, że ponownie spróbujemy coś zorganizować choć będziemy robiły to na własną rękę, więc zobaczymy na ile uda nam się dogadać i dopasować wszystkie warunki.

3. VEGE CAMP W SŁONECZNEJ HISZPANII

To świeży pomysł, który dopiero kiełkuje i będę nad nim pracować jak złapię wolną chwilę. Najpewniej gdzieś pomiędzy Świętami, a Nowym Rokiem. W Andaluzji mieszka dobra dusza w postaci Darii Sanetry z bloga Bezgrzeszna Rozpusta, z którą razem poknujemy w tej sprawie. Może niektórzy pamiętają jak zachwycałam się jej nowym projektem (KLIK) w postaci B&B VegeCamps, które stworzyła? Byłoby cudownie połączyć aktywne wakacje/obóz sportowy z nauką zdrowego, roślinnego gotowania w przepięknym miejscu i andaluzyjskim klimacie.

4. SUPY I ROWERY NAD JEZIOREM GARDA

Choć pierwsze trzy punkty związane są z Hiszpanią, to mimo wszystko Włochy są największym obiektem moich westchnień. Mam słabość do wszystkiego co włoskie, a jezioro Garda z jego niezwykłym położeniem jest w sferze moich marzeń od jakichś 3 lat. Ciągle jest jednak wypierane przez Chorwację, w której odkryłam i spróbowałam po raz pierwszy zresztą pływania właśnie na supach (Stand Up Paddle). W przyszłym roku będę celować w jezioro Garda i jeśli to wypali, to będą to naprawdę udane wakacje na sportowo.

5. DEEPWORK Z JANNIE LINDEQUE

O deepWORK’u wspominałam już kilka razy, bo jestem zafascynowana tym treningiem od chwili, kiedy doświadczyłam go po raz pierwszy na jednym z Fit Campów. Jego propagator i trener Jannie Lindeque, którego możecie zobaczyć w akcji tutaj (koniecznie z głosem, bo muzyka w tym treningu odgrywa bardzo ważną rolę) to charyzmatyczna postać, którą widziałam na szkoleniach online i w relacjach znajomych. DeepWORK wyzwala we mnie wyjątkowe emocje i poza ekstremalnym zmęczeniem, wpadam w pewnego rodzaju trans, który kompletnie wyłącza mnie z otoczenia, pozwala skupić się na swoim wnętrzu i pokonywać własne słabości. A kiedy wydaje mi się, że doszłam do ściany i na więcej mnie nie stać, pokonuję granicę, która do tej pory była mi nieznana. Tak, spotkać Jannie’go i ćwiczyć z nim na żywo to moje wielkie marzenie.

Są jeszcze takie 3 małe życzenia, które znacznie łatwiej przyjdzie mi zrealizować w najbliższych miesiącach:

1. POWRÓT DO BIEGANIA I WYZWANIA SZTAFETOWE

W zasadzie to już pomału się dzieje, bo w tym tygodniu spontanicznie podjęłam próbę powrotu do biegania. Od razu zaznaczę, że nie jestem stworzona do tej dyscypliny sportu, ale lubię ten stan, kiedy zaczynam biec i kiedy bieg kończę czując jak rozrywają mnie endorfiny. Poza tym z ogromnym sentymentem wspominam kilka imprez biegowych, w których brałam udział, z czego niekwestionowanym numerem 1 był 24-godzinny bieg charytatywny na 250 km (link do wspomnień jest tutaj). Byłoby cudownie powtórzyć takie wyzwanie.

2. RUNMAGEDDON

Do runmageddonu, czyli biegu z przeszkodami przymierzałam się kilka razy, ale zawsze, ale to zawsze jego termin kolidował z moimi innymi zobowiązaniami. Może w kolejnym roku uda mi się wreszcie wstrzelić w jakiś warszawski termin?

3. PÓŁMARATON

To nie jest deklaracja, tylko zwykłe życzenie, takie z niedalekiej przeszłości. Jeśli zacznę biegać regularnie w zakresie, w jakim biegałam chociażby wcześniej, to chętnie spróbowałabym swoich sił w półmaratonie. Maraton nie, ale półmaraton spoko.

Pięknie jest mieć marzenia, bo to taka odskocznia od trosk i odrobina przyjemnego błądzenia w chmurach. Czy je zrealizuję czy nie, to drugorzędna w tej chwili sprawa, dla mnie najważniejszy jest cel, do którego chcę dążyć. Bo poza pracą jest też normalne życie, które chcę czuć każdą częścią ciała.

Jak Wam się podobają moje marzenia? Może podzielicie się swoimi? Puśćcie wodze fantazji. Wszystkim nam brakuje czasu i pieniędzy, ale marzenia mają to do siebie, że możemy je kreować w naszej głowie bez ograniczeń czasowych i finansowych 😉

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Wam się ten artykuł lub uważacie, że może kogoś zainteresować, będzie mi bardzo miło jeśli go skomentujecie lub/i udostępnicie dalej. To wyraz uznania dla mojej pracy i zaangażowania, a także sprawienie mi ogromnej radości.

Jeśli chcecie być na bieżąco z kolejnymi wpisami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, zapraszam do polubienia Esencji na Facebooku, zajrzenia na Instagram (jestem też codziennie na Instagram Stories) i odwiedzenia Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl
  • No, no. Ale sportowo:) jeśli szukasz kumpelki do vegecamp to ja się zgłaszam:) na fitnesscamp w Barcelonie też dlaczego nie, mam nadzieję, że byłby czas na zwiedzanie:))

    Z bardziej przyziemnych życzeń to moja lista jest taka sama jak Twoja.

    Życzę Ci, Ola, czasu i spełnienia tych sportowych marzeń przede wszystkim. Ściskam:))

    • Dziękuję Ci Aga bardzo, oczywiście będę o Tobie pamiętać. Jeśli chodzi o Barcelonę to nasze Fit Campy są bardzo intensywne, ale organizując go w takim miejscu na pewno część czasu przeznaczymy na chłonięcie tego cudnego miasta.
      Buziole.

  • Kochana powiem tak: to najenergiczniejsza, najbardziej sportowa i „ruchliwa” lista marzeń jaką kiedykolwiek widziałam! 😀 też bym chętnie pofruwała w tunelu aerodynamicznym, ale nie jestem pewna, czy takich połamańców jak ja wpuszczają 😉

    Trzymam kciuki za spełnienie!

    • Czekaj, czekaj, pozwól sobie dojść do formy po operacji i będziesz śmigać aż miło.
      Tunel jest fajowy, więc trzeba go podejść 😉
      Ściskam.

  • Świetna lista marzeń! Uwielbiam sport i nie ukrywam, że moja lista pod wieloma względami jest podobna. Życzę realizacji wszystkich planów! A na fitnesscamp do Barcelony również chętnie się przejadę 😉

    • W sumie to wystarczyłoby mi gdyby spełniło się jedno z tych marzeń. Tego chyba nie napisałam? 😉

  • Ola zatem niech się spełni <3

  • ale czadowa ta Twoja lista!!!

    • Noooo 😀 Mi też się podoba i miałam dużą frajdę jak ją opisywałam.

  • Ola, jesteś pewna, że nie masz nic w sobie z Androida? 🙂 Życzę Ci aby twoje życzenia się spełniły, ale na 2019, to chyba zostanie ci wyłącznie skok w kosmosie, gdyż wszystko inne będziesz już miała zrealizowane… 🙂

    • Nawet nie wiesz ile rzeczy mogłabym jeszcze zrobić.
      Ale chyba nie napisałam tego jasno, że wystarczy, jeśli spełni się choć jedno z tych marzeń. Wszystkiego przecież zrealizować się nie uda, ale gdyby ktoś kazał mi wybierać, wybrałabym wszystkie! 😀

  • Małgorzata Nowak

    Ogarnięcie spraw blogowych – i mi się marzy 🙂 trzymam kciuki – oby wszystko się spełniło! 🙂

  • Ola jesteś żywą inspiracją. Nie zwalniasz tempa, jesteś żywiołowa i niesamowita. Moje marzenia sportowe? powrót na matę, który z powodu problemów z hormonami i kręgosłupem ciągle odwleka się w czasie. W każdym razie na 2018 mam już zaklepany program naprawczy: zdrowie, dieta, suple, odpowiednia aktywnosć fizyczna. 3 mam kciuki za ciebie i za siebie<3

    • Ania, Ciebie akurat stać na wiele, więc jeśli założyłaś sobie taki cel na kolejny rok, to lecisz z tym.
      Podkreślę tylko, że dokonałaś właśnie publicznej deklaracji, więc nie honor się wycofać 🙂 Szczególnie, że chodzi o Twoje zdrowie. Trzymam mocno kciuki, kibicuję i jesteśmy w kontakcie 🙂

  • Gosia

    Mam za sobą półmaraton, w planach miałam maraton, ale chyba przepadło.

  • Joanna Miałszygrosz

    Jesteś bombowa i cudnie, że masz pasję i marzenia. Jest co realizować i zapewne rok 2018 będzie dla Ciebie bardzo aktywny. Powodzenia 👏👏☺️

    • Staram się, żeby każdy rok był taki aktywny. Dzięki sportowym aktywnościom mam więcej energii i radości w sobie, poza tym bardzo lubię i potrzebuję. Polecam każdemu 🙂

  • Twoje marzenia robią wrażenie 🙂 Ja chyba tylko bardzo chciałabym odwiedzić jakieś ciepłe miejsce zimą w najbliższym czasie, a oprócz tego zobaczyć na żywo mecz NBA 😉

  • Katarzyna Maniszewska

    Odważne marzenia i przede wszystkim zadziwiło mnie, że wszystkie o sportowym zabarwieniu :). Trzymam kciuki za ich realizację 😉

    • Takie właśnie są moje pragnienia, choć o tych bardziej przyziemnych też wspomniałam. Aktywność sportowa to jest coś co mnie napędza do działania i ma wpływ na pozostałe sfery życia, dlatego ją pielęgnuję 🙂

  • Czyli chcesz przeżyć 🙂 W sumie rzeczy i tak wszyscy mamy dostatek, tylko czasu nam braknie na realizację pragnień. Życzę Ci, żeby się spełniło 🙂 PS. Podziwiam zapał biegania, ja nie znoszę! 🙂

    • No właśnie z tym moim zapałem do biegania jest różnie, bo niby chcę, ale też nie ciągnie mnie aż tak bardzo. Uwielbiam fitness, ale bieganie samo w sobie podoba mi się jedynie pod kątem emocji i endorfin 😉

  • Z tym półmaratonem mnie zaskoczyłaś, ale Runmageddonem nie 🙂 To drugie o wiele bardziej da w kość, ale i większa satysfakcja będzie. W razie czego będę trzymał kciuki – oczywiście reszta marzeń/planów jest równie odlotowa (!), ale jakoś tak mnie te biegowe marzenia tu ściągnęły 😉

    • Kurcze Paweł, dzisiaj mówimy dwoma różnymi głosami. Dla mnie w kość daje maraton, a nie Runmageddon. W tym ostatnim czas biegu nie ma znaczenia, liczy się jego ukończenie po pokonaniu wszystkich przeszkód, przy których zresztą możesz liczyć na pomoc innych uczestników imprezy. Maratony, do których Ty stajesz to dla mnie wyczyn, a nie jakaś tam zabawa w bieganie i przy okazji pobrudzenie się. Jestem też pewna, że satysfakcję ma się większą po ukończonym maratonie.
      A co do mojego udziału w ewentualnym półmaratonie to daleka droga, bo dopiero wracam do biegania, choć pamiętam, że kiedy biegałam wcześniej byłabym bliska wystartowania.

      • Chyba nie różnymi, po prostu ja mam wielki szacunek dla tych, którzy walczą w Runmageddonie (no bo tam też są dystanse przy hardcorze), sam maraton de facto jest tylko kwestią czasu na mecie 🙂 Odwieczny spór czy jeśli się miejscami maszeruje, to się liczy czy też nie 😉

        • Dla mnie się liczy, bo pokonujesz dystans, a przecież chodzi o ukończenie biegu, prawda? Ukończony to ukończony. Najgorzej jak ktoś robi coś wbrew swojemu organizmowi, który sygnalizuje, że coś nie gra.

          • Tak, masz rację, maraton i samo przygotowanie do niego uczy szacunku, bo na trasie może zdarzyć się wszystko. Ech, właśnie zapatrzyłem się w opowieść video, dziewczyna wygrała konkurs dzięki czemu została przygotowana (2 miesiące!) i towarzyszyła jej trenerka podczas maratonu w Walencji, im bardziej się wczytuję w tę historię, tym jest piękniejsza… Iciar miała kryzys na 35 kilometrze, ale ukończyła maraton. I te łzy na mecie 🙂 aż jej zazdroszczę 😉 https://www.youtube.com/watch?v=w1Tlp4nFK0o

          • Dlatego moja lista marzeń wygląda tak jak wygląda 😉
            Ależ to świetne! Te emocje! Oglądając tę relację, miałam gęsią skórkę, a na końcu łzy w oczach. Boże, ja też tak chcę! Paweł, nie pokazuj mi takich filmów 🙂

          • A wiesz co zrobiłem? Podążyłem tropem tej historii, znalazłem jej główne bohaterki – resztę znajdziesz w dzisiejszym, cieplutkim wpisie 🙂

          • Przybędę wieczorem poczytać 🙂

  • Piękne doświadczenia! 🙂 Życzę, żeby udało się tego wszystkiego doświadczyć, popróbować 🙂

  • A mi się dopiero marzy Fuerta 🙂

  • Dużo sportów i podróży 😀 Ja mam dużo bardziej „stacjonarne” marzenia – np. chciałabym podłożyć głos jakiejś animowanej postaci w filmie/grze 🙂

    • Ooo, super marzenie i jak najbardziej do zrealizowania! Robisz coś w tym kierunku? 😉

      • Jak na razie tylko ćwiczenia oddechowe, muszę kiedyś dołożyć do tego ćwiczenia dykcji 🙂

        • No to początek jest 😉 Obyś wytrwała w realizacji swojego marzenia. Trzymam kciuki i pozdrawiam.

  • O rany! Genialne marzenia 🙂 To znaczy – nie dla mnie, ale dla ciebie. Uwielbiam ludzi, dla których aktywność fizyczna jest ważna 🙂
    Właśnie zakochałam się w deepworku!

    • DeepWORK to jakiś czad. Szanuję Roberta Steinbachera za jego wymyślenie, a swoje marzenia uwielbiam 😀