Cukier w diecie

27 Sie Cukier w życiu dziecka.

Choćbyś nie wiem jak bardzo był troskliwym rodzicem, gardził słodyczami lub grzeszył jedynie sporadycznie, choćbyś myślał, że spokojnie możesz przeżyć bez cukru, a Twojemu życiu przyświecałby cel uchronienia własnego dziecka przed jego niszczycielską mocą, to i tak znajdziesz go wszędzie. Tak zwane cukry dodane, czyli np. glukoza, fruktoza, sacharoza są obecne niemal w każdym gotowym produkcie!

Nawet jeśli nie będziesz zabierał ze sobą dziecka na zakupy do marketu, to i tak w jego ręce wpadną nafaszerowane cukrem produkty ze szkolnego sklepiku, kina, wizyty u znajomych czy ukochanej cioci. Menu w restauracjach, będące odpowiedzią na potrzeby najmłodszej klienteli, również zdradza jak żywione są dzieci, królują w nich bowiem naleśniki z nutellą i bitą śmietaną, pierogi na słodko, lody, a wraz z rachunkiem za obiad na tacy wjeżdżają cukierki czy lizaki.

To my, dorośli uczymy dzieci od najmłodszych lat słodkiego smaku, nieumyślnie (choć czasem bezmyślnie) proponując im niezdrowe przekąski i posiłki, zapychając je słodkimi płatkami z mlekiem, serkami, batonikami, deserkami, smakowymi chrupkami, podając gotowe soki zamiast wody czy dodając do niej koncentraty z syropem glukozowo-fruktozowym.

Cukier znajduje się nie tylko w słodyczach w szeleszczących papierkach czy pachnących ciastach, dodawany jest także do pieczywa, mleka, serów, żywności w słoikach, torebkach, puszkach, kartonach. A słodki smak jest uzależniający (cukier działa na mózg w podobny sposób co najbardziej uzależniające substancje), a kiedy go spożywamy mamy wrażenie sytości i czujemy się odprężeni. To jednak złudne odczucie, ponieważ podanie cukru powoduje jedynie chwilowy zastrzyk energii, po czym spada ona gwałtownie, a uczucie głodu nasila się jeszcze bardziej.

Doskonałą alternatywą dla cukru, szczególnie w przypadku żywienia dzieci, mogą być: słodkie warzywa i owoce z naturalnych upraw, słody zbożowe (ryżowy i jęczmienny), miód (choć rzadziej i w niedużych ilościach) czy syropy (kukurydziany, buraczany i klonowy). Ostatnio spotkałam też nowy dla mnie środek słodzący amasake (podobny do słodu ryżowego).

Jeśli dasz dziecku od najmłodszych lat jego życia wybór proponując produkty o mniejszej zawartości cukru lub te, które nie szkodzą jego zdrowiu (gorzka czekolada, desery i przekąski własnej roboty) i podawać je będziesz w rozsądnych ilościach, to łatwiej mu będzie odmówić proponowanych pustych kalorii w wieku późniejszym. 

Dobra wiadomość jest też taka, że skoro do słodkiego smaku się przyzwyczajamy, to możemy się też od niego odzwyczaić (wiem coś o tym, bo byłam uzależniona od czekolady w stopniu, który przerażał moich bliskich). Trudność polega na tym, żeby pokonać własną wolę i przekonać do tego również swoje dzieci. Zmiana nawyków nie jest łatwa, ale możliwa i dlatego warto pracować nad nimi już od pierwszych miesięcy życia dziecka.

Wydaje mi się jednak, że problem nie jest tak duży, kiedy masz małe dziecko (w wieku do lat 3) i jesteś w stanie zapanować nad schematem jego żywienia. Kiedy natomiast nadchodzi czas przedszkola czy szkoły lub kiedy Twoje dziecko ma starsze rodzeństwo, zaczyna się walka z wiatrakami. Z Twojej pracy nad kształtowaniem u dziecka umiejętności dbania o swoje zdrowie i utrzymaniem jego prawidłowej diety pozostają jedynie zgliszcza, a Twoja latorośl dumnie prezentuje nabyte w szkole słodkie przekąski. Jedynie nieliczne instytucje dokładają wszelkich starań, aby zapewnić dziecku prawidłowy rozwój poprzez zdrową, zbilansowaną dietę. A przecież wiadomo, że przyczyną chorób cywilizacyjnych typu otyłość, cukrzyca typu 2 czy miażdżyca u dwudziestoparoletniego człowieka może być właśnie zła dieta w okresie dziecięcym.

Ja też lubiłam słodycze, ale pewnego dnia po prostu przestałam je kupować. Owszem spowodowało to w pewnym stopniu „głód” u moich dzieci i częste z ich strony pytania czy mamy w domu coś słodkiego, jednak z czasem słodyczami interesowały się coraz rzadziej.

Niestety lato nie sprzyja omijaniu słodkiego – moje dzieci również lubią lody, gofry i naleśniki. Kiedy jesteśmy na wakacjach nie terroryzuję ich statystykami dotyczącymi próchnicy zębów czy otyłości, nie grożę chorobami metabolicznymi czy powikłaniami sercowo-naczyniowymi w wieku dorosłym. Staram się jedynie kontrolować ich spożycie i wybierać takie produkty, które zawierają jak najmniejsze ilości słodkiego narkotyku. Nie jestem matką- terrorystką, ale czytam etykiety i świadomie wybieram lepsze produkty.

Na szczęście nie tylko u mnie ten temat wzbudza duże emocje. Troskę o właściwy sposób żywienia dzieci widać także po licznych artykułach w mediach czy zamieszczanych pod nimi przez rodziców komentarzach. Dlatego cieszą mnie i napawają nadzieją takie inicjatywy jak akcja „Głodni zmian” (KLIK) czy rozporządzenie dotyczące sprzedaży żywności w szkołach (KLIK), którego celem będzie m.in. ograniczenie sprzedaży dzieciom i młodzieży żywności, do której dodawane są cukry i substancje słodzące, a promowanie spożycia owoców i warzyw, żywności bogatej w wapń oraz picia wody. No zobaczymy jak będzie wyglądała sytuacja w szkołach po 1 września 2015 r.

Na koniec przerażająca tabelka, z której jasno wynika, że Stany Zjednoczone są najgrubszym państwem świata, czyli mającym najwyższy odsetek ludzi otyłych. Jednak problem dotyczy również Polski, która ma coraz większe szanse stanąć na niechlubnym podium. Dziś Polak zjada około 42 kilogramów cukru rocznie (średnia w UE wynosi około 39 kg). Tempo przyrostu osób otyłych jest u nas 10 razy wyższe niż w USA! I dotyczy głównie dzieci.

634657844839370000

Żródło: Newsweek Polska

A Wy? Jak walczycie z zachciankami Waszych dzieci, co podajecie im kiedy dopominają się słodkości?

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub uważasz, że może przydać się innym, będzie mi bardzo miło, jeśli go udostępnisz. Dziękuję, że jesteś i wspierasz.

Jeśli chcesz być również na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub Esencję na Facebooku, zajrzyj na Instagram (jestem także codziennie na Instagram Stories), odwiedź Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl