
06 mar Pożegnanie zimy w dobrym stylu
Muszę przyznać, że mijający sezon uważam za niezwykle udany. Ostatnie lata nie rozpieszczały zimową aurą, śniegu było jak na lekarstwo (przynajmniej w centralnej Polsce), a jeśli już się pojawił to poza feriami, przez co wypady np. na narty wielokrotnie przekładaliśmy lub odwoływaliśmy. W tym roku było zupełnie inaczej i udało nam się zrealizować kilka fajnych, rodzinnych wyjazdów. Ich efektem był mój powrót do narciarstwa zjazdowego, ale spróbowałam też w niezwykłych okolicznościach przyrody, a mianowicie włoskich Dolomitach narciarstwa biegowego. Ponadto mam za sobą nowe doświadczenie w postaci morsowania w doskonałym towarzystwie i malowniczej scenerii jednego z moich ulubionych miejsc niedaleko domu – Górkach Szymona. Gdyby nie zima, mróz i śnieg morsowanie nie byłoby tak ekscytującym przeżyciem. Jednak najważniejsze wydarzenie, jakie miało miejsce tej zimy to takie, że moja 5-letnia córka złapała bakcyla i nauczyła się jeździć na nartach. Przeczytacie o tym w dwóch artykułach: „Pozwól się zaskoczyć swojemu dziecku” i „Jak zmotywować dziecko do podjęcia nowego wyzwania?”. To jednak nie wszystko. Tej zimy moja córa opanowała również jazdę na łyżwach, rolkach i deskorolce. Rzecz jasna nowo nabyte umiejętności wymagają jeszcze doszlifowania, ale moim zdaniem nauczyła się naprawdę dużo i jest z siebie bardzo dumna. Ja też.
Jak widzicie nie próżnowaliśmy, więc i pożegnanie zimy musiało być z przytupem, choć przyznaję, że wyszło zupełnie spontanicznie, ale bardzo aktywnie, wesoło i ekscytująco. W miniony weekend zakończyliśmy sezon doskonałą formą, kipiącą energią i świetnymi humorami, a początek był całkiem niewinny:
Sobota na Zimowym Narodowym i zgubione kalorie
Kiedy tydzień temu wróciłam z dziećmi z 3-dniowego wyjazdu, w domu czekały na mnie zaproszenia na ostatni weekend na Zimowym Narodowym. Zimowy Narodowy do Stadion Narodowy w Warszawie z prawie 5 tys. metrów kwadratowych lodu: 3 lodowiska oczywiście z możliwością wynajmu sprzętu, najwyższa na świecie górka lodowa do zjeżdżania na pontonach wprost z trybun, bumper cars i tor do curlingu. W podziemiach Narodowego natomiast znajduje się fajnie przygotowany skatepark o różnym stopniu trudności dla amatorów rolek, deskorolek i hulajnogi. Food Zone i Chillout Zone pozwalają na aktywny wypoczynek i rozrywkę przez cały dzień. Moje dziewczyny bawiły się wyśmienicie zaliczając większość atrakcji, co widać na zdjęciach. To był intensywny dzień, do domu wróciłyśmy późnym wieczorem, a młodsza córka nie mogła zasnąć z emocji, chociaż następnego dnia szykowała się na kolejne wyczekiwane przez nią wydarzenie (patrz poniżej).
W tym roku edycja Zimowego Narodowego dobiegła już końca i dotyczy to zarówno strefy z lodowiskami, jak i skateparku, ale kolejna rusza w listopadzie br. Więcej poczytacie na stronie www.
Niedziela na morsowisku na Górkach Szymona i hartowanie level master
Niedziela przywitała nas pięknym słońcem i bardzo przyzwoitą temperaturą powietrza, co nie zmienia faktu, że woda w pobliskich stawach była nadal lodowata. Kto by jednak zwracał uwagę na temperaturę wody, jeśli wokół tyle pozytywnej energii płynącej od miłośników morsowania. Kto by się przejmował zimną wodą, kiedy na morsowanie od tygodni czeka twoje 5-letnie dziecko dopytując każdego dnia kiedy będę znowu morsować, bo chce iść ze mną. Spodziewałabym się raczej, że moja córka po poprzednim dniu pełnym wrażeń i wielogodzinnej aktywności sportowej zwyczajnie w świecie nie wstanie z rana z łóżka lub że przełoży morsowanie na inną okazję. Czyżbym jej nie znała? Dziecko wstało o 7:00 rano zdeterminowane wejść do lodowatej wody po raz pierwszy w życiu o tej porze roku – 5 marca, w niedzielę o godzinie 9:30 w towarzystwie wyłącznie dorosłych morsów.
Kiedy dotarłyśmy na miejsce, nim się obejrzałam była już rozebrana do kostiumu kąpielowego przystępując do negocjacji w sprawie czapki i rękawiczek. Rękawiczki odpuściłam, ale czapa jak na morsy przystało musiała zostać. Po krótkiej rozgrzewce weszła do wody za co została nagrodzona gromkimi brawami od pozostałych morsujących, a potem… w mokrym kostiumie bawiła się na brzegu stawu ani myśląc o ubieraniu. Krótkie filmiki potwierdzające to co opisuję znajdziecie w komentarzach pod tym postem -> KLIK. I wiecie co? Kolejną niedzielę również rozpoczniemy morsowaniem. Kolejny bakcyl połknięty 🙂
Sporty zimowe to piękna sprawa, po dzieciach widzę jaką frajdę może sprawić nie tylko fantastyczna zabawa na świeżym powietrzu, ale też nabycie nowych umiejętności. Dzieci szybko i chętnie się uczą, a ja staram się, żeby miały ku temu jak najwięcej okazji i dlatego jak widzicie testujemy różne formy ruchu. Czuję, że w miniony weekend spaliłam trochę kalorii, ale przede świetnie się bawiłam spędzając dużo czasu ze swoimi dziećmi.
Relacje na żywo ze wszystkich miejsc jak zawsze były na Instagram Stories. Kto śledzi, ten widział, a jak nie to zapraszam na kolejne filmiki i obserwowanie mojego profilu na Instagramie -> www.instagram.com/esencjablog.pl
A Wy jak pożegnaliście zimę? A może wcale się z nią nie rozstaliście i żal Wam, że pomału dobiega końca? 😉
Fot. archiwum prywatne i Edyta Lesiak
♥ ♥ ♥
Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub uważasz, że może się komuś przydać, będzie mi bardzo miło, jeśli go skomentujesz lub/i udostępnisz. Dziękuję, że jesteś i wspierasz.
Jeśli chcesz być również na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub Esencję na Facebooku, zajrzyj na Instagram (jestem też codziennie na Instagram Stories) i odwiedź Twittera.
Intensywnie. U nas również kilka nowości. Przejście Gaby z rolek na deskorolki: fiszkę i longboard. Ta druga to nasze odkrycie i miłość od pierwszej jazdy. Stawanie na rękach z oparciem i bez. Mela zaczęła naukę pływania i przejscie zrolek na wrotki. Ja natomiast odkryłam osostnio po ćwiczebiach mięśnie na brzuchu, o kórych nie miałąm pojęcia. Niby zima, a u nas cały czas letnie sporty 😉
Bo zadaszone też się liczą 😉 A Twoja Gaba to niezwykle zwinna dziewczynka.
Bardzo bogato i ciekawie u Was. My sezon zimowy kończyliśmy na basenie i w saunie 🙂
Nie wiem co masz na myśli przez określenie bogato, bo jak pisałam bilety dostałam w ramach współpracy, a morsowanie jest za free 😉 Żartuję, wiem, że miałaś coś innego na myśli 😀
Brrrr dreszczyk mnie przeszedł. Podziwiam Was!:)
W najbliższą niedzielę też będziemy na Górkach. Przyjdź na poranny spacer to chociaż popatrzysz z brzegu jak dobrze się bawimy 😉
Jej pomyliłam Cię z Matka Dentystka, przepraszam. Stąd ten komentarz 🙂 Właśnie się ocknęłam. Chyba jestem zmęczona 🙂 Pora spać, dobranoc.
Super!!!
Niesamowite! Za to morsowisko to podziwiam bardzo, ja bym się kurcze nie dała namówić 🙂 Mi nawet latem w stawie za zimno 😀
Ależ nas nikt nie namawiał. Same chciałyśmy 😀
BTW, latem Bałtyk też dla nas za chłodny :-p
Ależ jesteś aktywna! Super sprawa z tym Zimowym Narodowym, sama bym się chętnie wybrała poszaleć 😉 A z tym hartowaniem to z pewnością bym nie dała rady nawet tylko rozebrać kurtki! A co dopiero wejść nawet do kolan do tej zimnej wody 😉
Dałabyś radę, dała. Kiedyś myślałam tak jak Ty, zresztą znakomita większość tak myśli, tyle, że kiedy masz ochotę spróbować czegoś nowego, Twoje podejście ulega totalnej metamorfozie 😉
Mordowania bardzo chcę spróbować, może za rok. Gdzie znajdę na ten temat jakieś informacje? Bo szczerze mówiąc nigdy się tym nie interesowałam.
Dobra, doczytałam. Jesteś spod Warszawy. Pytanie z której strony? 🙂 Bo jeśli od strony Piaseczna, to wbijaj na Morsowisko Górki Szymona -> https://web.facebook.com/pages/Morsowisko-G%C3%B3rki-Szymona/1706004992974198?fref=ts
Mordowania nie próbuj, ale morsowanie polecam 😀
Nasze morsowanie odbywa się na Górkach Szymona w Zalesiu Dolnym. Tu wszelkie info -> https://web.facebook.com/groups/1002732793173819/?fref=ts
Nie wiem gdzie mieszkasz, ale słyszałam, że morsowanie stało się tak popularne jak bieganie, więc i w Twojej okolicy zapewne organizują się grupki amatorów morsowania. Spróbuj je zlokalizować na Facebooku.
Brawa dla córki, naprawdę wielkie osiągnięcie ta kąpiel :-). U nas jest zwyczaj kąpieli w Warcie na 1 maja. Czasami jest to po prostu zwyczajna kąpiel, ale częściej w okolicach majówki trafiają się zimne dni, a nawet przymrozki. Woda wtedy też bywa lodowata. Ja kąpię się zawsze, niezależnie od pogody, natomiast namówić kogoś jeszcze, to jest wyzwanie
Widzisz, woda pewnie nie mniej lodowata niż zimą, a mało kto docenia, że do niej wchodzisz 😉
My w najbliższą niedzielę ponownie morsujemy, ale podejrzewam, że będzie to już koniec sezonu.
Doceniają te moje kąpiele doceniają, ale przy waszym morsowaniu, to one wydają się pobytem w saunie 🙂
Nie wiem jaka jest różnica w temperaturze wody, ale podejrzewam, że niewielka. Zimna woda to zimna woda. Zresztą morsom nie jest zimno ani wtedy kiedy się rozbierają, ani wtedy kiedy przebywają w wodzie ani kiedy z niej wychodzą. W lodowatej wodzie tylko drętwieją nogi i cierpnie skóra, ale to tylko przez moment;-) Chłodno to mi jest w ciągu dnia już w domu po morsowaniu, więc czasem muszę się dogrzać.
Podziwiam za to morsowanie … dla mnie i latem woda za zimna 😉 zapraszam do nas: http://www.fairydoorandmooore.pl/
Owszem, Bałtyk jest bardzo zimny i dla mnie, choć niekoniecznie dla mojej 5-letniej córki 🙂