29 Paź Pułapki perfekcjonizmu.

Perfekcjoniści to ludzie pełni energii, entuzjazmu i odwagi. Pozytywnie patrzą na siebie i rzadko zwlekają z podejmowaniem decyzji. W życiu kierują się wysoką motywacją i utrzymują wysokie standardy pracy, dlatego cieszą się swoimi umiejętnościami i predyspozycjami, doceniają także dobrze wykonane obowiązki. To jedna teoria. Druga, którą głosi Richard Winter – psychiatra i psychoterapeuta – wskazuje, że perfekcjonizm może stać się pułapką, bowiem perfekcjonista uzależnia poczucie własnej wartości od osiąganych celów i sukcesów, źle znosi porażki i nieprzewidziane okoliczności, jest mało elastyczny we wprowadzaniu zmian do swojego planu, jest też często niezadowolony z efektów pracy, swojej i innych.

Gdzie leży prawda? Jak zwykle po środku, ponieważ od tego jak bardzo staramy się być perfekcyjni, na ile przychodzi nam to naturalnie, a na ile spinamy się, żeby osiągnąć swój cel niezależnie od możliwości, zależy efekt naszej pracy, satysfakcja, dobre samopoczucie i postrzeganie rzeczywistości. W takim znaczeniu perfekcjonizm może być zarówno zdrowy, jak i destruktywny.

Często słyszę, że perfekcjonizm odbiera radość życia i zabija spontaniczne działanie, a przecież dążenie do doskonałości jest rozwijające, pokazuje wysokie aspiracje człowieka, dobrą organizację, silną motywację, sumienność i entuzjazm, podnosi poczucie własnej wartości, pozwala utrzymać wysoki standard pracy. Z drugiej strony bywa przyczyną frustracji, źle wpływa na nasze relacje z otoczeniem, męczy nas i osoby z nami współpracujące, potrafi zaniżyć poczucie własnej wartości i budzi obawę przed krytyką.

Nie raz słyszałam o sobie, że jestem perfekcjonistką, być może tak jestem czasem postrzegana, ale znam siebie dobrze i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że do perfekcjonizmu wciąż mi daleko. Owszem lubię robić rzeczy dokładnie, dbam o jakość ich wykonania i zwracam uwagę na estetykę, ale nie daję się zwariować, jeśli coś mi nie wychodzi. Poza tym mam czelność twierdzić, że perfekcjonizm nie jest zły o ile jest zdrowy i spełnia kilka warunków:

Z dala od bylejakości

Perfekcjonizm wyklucza bylejakość, dzięki czemu możemy lepiej, efektywniej i ciekawiej pracować. Jestem wyczulona na bylejakość, załatwianie spraw na odwal i robienie rzeczy w wersji basic tzw. zlewkę, przeciąganie w czasie i odkładanie na później pod przykrywką lepszego przygotowania się do zadania. Jeśli szanujesz czas i potrzeby swojego odbiorcy, poświęć więcej energii i czasu, a efekt będzie współmierny do włożonego wysiłku. Plus satysfakcja w gratisie. Obu stron. Trzeba jednak uważać, żeby w tym kontekście perfekcjonizm nie przysłonił realnego celu i nie przerósł naszego wyobrażenia o tym jak powinno być wykonane zadanie.53H

Szanuj swój czas

Perfekcjonizm zabiera czas, szczególnie jeśli poświęcamy czemuś więcej uwagi niż wymaga tego sytuacja. Skupiając się na niepotrzebnych szczegółach, możemy przeoczyć to co najważniejsze i w efekcie końcowym stracić mnóstwo czasu, który moglibyśmy poświęcić na rzeczy bardziej istotne. W tej kwestii mam do siebie pewien zarzut. Lubię przyłożyć się do swoich obowiązków, wykonać je najlepiej jak potrafię, dając z siebie 100%, czego nauczyła mnie wieloletnia praca w korporacji. Jednak traktując wszystkie zadania w ten sposób nie mieszczę się w czasie, więc nie jestem w stanie wykonać ich dobrze. Szczególnie, jeśli jest ich dużo.

Stres i wypalenie

Kiedy poświęcamy naszej pracy czy obowiązkom cały swój czas, energię i pomysłowość, w pewnym momencie następuje efekt zatracenia się, a chwilę potem wypalenia, również zawodowego. Stres związany z przyjęciem odpowiedzialności za swoją pracę czy chęć wykazania się może być tak duży, że ucierpią na tym najpierw nasze relacje z otoczeniem, a potem nasze zdrowie. Pamiętajmy o oderwaniu się od pracy i poświęceniu chociaż części uwagi innym aspektom życia – hobby, rodzina, przyjaciele, odpoczynek. Odpuszczenie przynosi również ulgę.
Warto też pamiętać o kontrolowaniu emocji, które wkradają się w naszą codzienność, bo kiedy te sięgają zenitu, wkracza nie tylko stres, ale też niepożądane konflikty z otoczeniem.

Pasja czy obsesja?

Dobre pytanie. Sama lubię „poświęcić się” (nie lubię tego określenia) zadaniu, które wykonuję niezależnie od tego czy jest to moje stałe zajęcie czy coś nowego. W pewnym momencie łapię się jednak na tym, że skupiam całą swoją uwagę na danym temacie, zaniedbując nieco inne sfery. Wychodzę bowiem z założenia, że jeśli mam coś zrobić dobrze, muszę się do tego naprawdę przyłożyć. Obawa jest tylko taka, że w pewnym momencie zaczyna to przybierać niebezpieczny rozmiar i pracujemy kosztem własnego zdrowia. Temu, co robimy z pasją również należy się odpoczynek od nas. Zachowując zdrowy dystans do naszej pasji zyskujemy świeże spojrzenie i więcej kreatywności.prawo do bledow

Prawo do błędów

Strach przed popełnieniem błędów bywa dla perfekcjonistów paraliżujący, dlatego za wszelką cenę, nie raz wszelkimi środkami, pracują ponad swoje możliwości fizyczne i intelektualne. A to już niezdrowe. Z takim podejściem akurat nie mam problemu, ponieważ popełnianie błędów uważam za coś zupełnie normalnego i naturalnego, jeśli chodzi o rozwój osobisty i naukę czy opanowywanie nowych umiejętności.
Poza tym czy nie fajnie jest czasem popełniać błędy i nie rwać sobie z tego powodu włosów z głowy? Dzięki błędom dowiadujemy się więcej rzeczy o sobie, a to też element naszego rozwoju.
I jeszcze jedno. Każdy z nas wie, że nie ma ludzi idealnych i nie da się być perfekcyjnym w każdej dziedzinie, więc wrzućmy na luz.

Nie muszę być najlepsza

Dążenie do perfekcyjności to nie to samo co bycie perfekcyjnym w każdym calu. W mojej ocenie jedno różni się od drugiego tym, że pierwsze oznacza nasz ciągły rozwój, doskonalenie swoich umiejętności, wykorzystanie potencjału i otwartość na nowości, w tym zmiany. Drugie zaś kojarzy mi się z obsesyjnym kontrolowaniem własnych emocji i działań oraz małą elastyczność, natomiast zbyt dużą koncentrację na sztywnym trzymaniu się ustalonych ram.
Chęć bycia (naj)lepszym, a akceptacja siebie w wersji niedoskonałej nie muszą się nawzajem wykluczać. Za to mogą być dodatkowym motorem działania.
Nie musisz być doskonałym, żeby kochać siebie. To otwiera Cię na otaczającą Cię rzeczywistość.kaboompics.com_Think outside of the box

Bunt i zmiana

Wychodzę z założenia, że nikomu nie muszę niczego udowadniać. Jeśli ktoś uważa nas za perfekcjonistów, to nie ma w tym nic złego ani uwłaczającego naszej godności. Jednak czasem sugestie kogoś z zewnątrz mogą dobrze wpłynąć na nasze działanie ze względu na dystans tej osoby do naszej pracy. Czasem warto wyjść poza schemat swojego działania i przekonać się, że świeże podejście do tematu może przynieść satysfakcjonujący wynik. Nie zamykajmy się więc przed innymi i wysłuchajmy tego co mają do powiedzenia na temat jakości naszej pracy czy postrzegania przez nas świata. To poszerza horyzonty i dobrze wpływa na nasz rozwój.

Daj szansę innym

Osoby perfekcyjne lubią pracować sam na sam, bo boją się, że inni nie wykonają pracy wystarczająco dobrze. To, że lubimy robić coś dokładnie i według naszego planu nie musi oznaczać, że inni są wykluczeni ze współpracy z nami. Dopuść innych do swoich zadań, daj sobie pomóc, od innych również możesz wiele się nauczyć. Daj szansę sobie i innym na wypracowanie wspólnych rozwiązań, nie stawiaj barier i nierealnych poprzeczek i nie oczekuj od wszystkich, żeby realizowali Twoje standardy pracy.

Zachowanie równowagi

Perfekcjonizm jest w znacznym stopniu wyuczony, a więc można nad nim pracować, tak żeby można było zachować umiar i zdrowy rozsądek. Osobiście, poza satysfakcją i poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, lubię czerpać przyjemność ze swoich zajęć i pracy, bardzo cenię sobie kontakty z ludźmi, dlatego nie zamykam się na swoje wzorce postępowania i chętnie uczę się od innych.

To co, zdałam test na bycie nieperfekcyjną? 😉

Jak myślisz, perfekcjoniści mają lepiej czy gorzej?
I czy nie uważasz, że to przykre, kiedy inni ludzie mówią o sobie: „Nigdy nie jestem wystarczająco dobry”?
Napisz w komentarzu co myślisz na ten temat, a ja chętnie zabiorę głos w dyskusji.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl
  • Perfekcjoniści mają .. raczej gorzej, przynajmniej mam takie wrażenie. Ktoś, kto chce wszystko zrobić idealnie, często jest względem siebie bardzo krytyczny. A jeśli jednocześnie ma wrażenie, że innym to samo przychodzi z łatwością, to już niedaleka droga do wpadnięcia w kompleksy. To oczywiście tylko jeden z możliwych scenariuszy tego, jaką pułapką perfekcjonizm może być. Myślę,podobnie jak Ty, że w umiarkowanej formie może być inspirujący i rozwijający, bo to przecież fajne, że chcemy ewoluować, poprawiać, polepszać różne dziedziny naszego życia i pracy.

    • Dokładnie tak Agata, dlatego osobiście wolę dążyć do perfekcji niż być perfekcjonistką w każdym calu. Ale muszę też przyznać, że niektóre moje cechy, które ocierają się o perfekcjonizm bardzo pomagają mi w życiu.

  • Bardzo ciekawy wpis. Uważam, że perfekcjoniści mają lepiej pod warunkiem, że przestrzegają kilka warunków. Musza znać umiar swojej perfekcji, musza czasami odetchnąć od perfekcjonizmu i na pewno musza znać swoja wartość i doceniać to, co robią. Taki perfekcjonista, który cały czas biegnie i nigdy nie robi sobie przerwy — w końcu się zmęczy i odpuści na dłużej.

    • No właśnie są perfekcjoniści i perfekcjoniści 🙂 Niektórzy mają dystans do siebie i swojej pracy co nie ma negatywnego wpływu na ich działania, inni natomiast bardzo sztywno trzymają się zasad i tym z całą pewnością lżej nie jest. Znam kilkoro perfekcjonistów, którzy nie odpuszczają i widzę, że bardzo się eksploatują, są nerwowi, spięci i jakby mniej cieszą się życiem. Mam nadzieję, że mnie nie zabiją :-p

  • Olu swietny post. Chyba nie jestem perfekcjonistka. Ale to prawda, ze robienie czegos z pasja, zapominanie sie w tym dodaje energii i poczucia szczescia. A praca ktora wykonujemy z niechecia tak strasznie sie nam dluzy (wiem cos o tym z mojego doswiadczenia zawodowego, jak czasami nieskonczenie dlugie moze byc kazde 5 minut w nielubianej pracy); Z drugiej strony perfekcjonizm czasami blokuje. Mialam kolezanke, ktora wyjechala do Francji i chyba byla perfekcjonistka: chciala mowic perfekcyjnie, bezblednie, a w praktyce bala sie otworzyc buzie z obawy przed popelnieniem bledu. A te w nauce jezyka sa nieuniknione. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Ooo, podałaś świetny przykład, Kiedy wiele lat temu zaczynałam uczyć się angielskiego, dużo czasu zajęło mi odważenie się, żeby do kogoś przemówić w języku obcym, szczególnie do osoby anglojęzycznej. Miałam bardzo bogate słownictwo i opanowaną gramatykę, ale miałam też blokadę, podczas gdy inni kaleczący strasznie angielski nie mieli żadnych oporów, żeby odezwać się i dogadać w stylu „Kali mówić, Kali jeść”.

  • Zdałaś test na 5+;) Moim zdaniem perfekcjoniści maja ciężki żywot. czasem wystarczy zrobić coś po prostu dobrze a nie doskonale i świat sie od tego nie zawali;)

  • Test zdecydowanie zdałaś! 🙂
    Bardzo dobry tekst imo. Perfekcjonizm owszem jest mile widziany (glownie przez pracodawce) ale mozna sie w nim latwo zatracić. A zycie jest zbyt krókie i szkoda go marnować na frustracje i nerwy w które sami siebie wpędzamy.

  • Perfekcjonizm nie jest w mojej opinii czymś złym, ale pod jednym warunkiem. A jest nim zachowanie zdrowego rozsądku – tego nigdy za wiele.

  • Perfekcjonizm może zabić kreatywność, sama tego doświadczyłam. Lepiej jest czasem odpuścić i spojrzeć na świat z innej perspektywy a pomysły i chęci przyjdą same nic na siłę 🙂

    • Tak właśnie jest. Zdrowy perfekcjonizm wspomaga kreatywność, destruktywny ją zabija.

  • Perfekcjonistkami na pewno w 100% nie jesteśmy, choć staramy się wykonywać powierzone nam zadania z należytą starannością. Naszym zdaniem perfekcjoniści, którzy mają obsesję mają gorzej, bo za wszelką cenę starają się być najlepsi.

    • Ja również wolę wykonywać swoją pracę najlepiej jak potrafię biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, czas i własne możliwości.

  • Pingback: Design your life – część 1. | esencja()

  • Pingback: Esencja | Design your life – część 1.()

  • Pingback: Esencja | Naucz się korzystać ze swoich mocnych stron.()

  • W tym temacie najlepiej sprawdza się powiedzenie „done is better than perfect” w duecie z Pareto: 20% nakładu pracy = 80% wyników (no mniej więcej). Jednak od teorii do praktyki jak zwykle bardzo daleko – nigdy bym nie przypuszczała, że odpuszczanie to taka trudna sztuka 😉

  • Pingback: Esencja | Tylko 3 życzenia na nowy rok()

  • Pingback: Esencja | Kobiecy punkt widzenia. 5 zasad, które pielęgnuję jako kobieta()