pole dance dyscyplina sportu

30 Lis Pole dance – dyscyplina sportu nie dla każdego #mójpierwszyraz (10 z 12)

Są takie wpisy, nad których publikacją zastanawiam się kilka dni, ale są też takie, do których podchodzę kilka miesięcy. Dzisiejszy wpis należy do tej drugiej kategorii.

Pomimo, że pole dance staje się coraz bardziej popularne w naszym kraju, wciąż postrzegane jest przez niektórych jako grzeszny, wręcz wyuzdany taniec na rurze kojarzony głównie z występami w klubach go-go. Tymczasem to jedna z wielu dyscyplin sportowych będąca kombinacją tańca, akrobatyki i gimnastyki. Przy czym te trzy elementy powiązane są z wykonywaniem efektownych i bardzo trudnych dla początkujących figur na rurce.

pole dance dyscyplina sportu 2

INSPIRACJA I POCZĄTEK

Na jednym z fitness campów, na które jeżdżę poznałam Magdę. Magda to kobieta o niezwykłej urodzie, pięknym zdrowym i zadbanym ciele, sprężystej i gładkiej skórze oraz niezwyklej gibkości. Porusza się delikatnie i jednocześnie pewnie. Ma doskonałą kondycję i pomimo, że sprawia wrażenie jakby wszystko przychodziło jej z łatwością, dużo od siebie wymaga i dużo wysiłku wkłada w pracę nad sobą. Magda to też bardzo mądra dziewczyna i dobrze się z nią rozmawia. Podczas wieczornych fitcampowych pogaduszek pokazała mi na YouTube kilka występów pole dance i kilka swoich. Oniemiałam. To co niektórzy postrzegają jako erotyczny taniec, w rzeczywistości było tańcem zmysłowym, delikatnym, pełnym wdzięku i kobiecości. Z miejsca zapragnęłam nauczyć się takiego poruszania, powabności i subtelności. I mieć sprawność co najmniej taką jak Magda.

MÓJ CEL

Powiem wprost. Moim celem było odczarowanie jednoznacznie kojarzącego się wicia wokół rurki i pokazanie, że pole dance może być pięknym i poruszającym tańcem. Jednak nie zobaczycie w tym wpisie zdjęć moich ani moich koleżanek z treningów w bieliźnie. Na pole dance tańczy się bowiem w specjalnych majtkach i staniku, ale nie w celu wywołania erotycznych skojarzeń, lecz w celu utrzymania się na rurce. W ubraniu byłoby to raczej niemożliwe. Tutaj liczy się kontakt ciała z tym co je utrzymuje w górze.

Moim celem była też jeszcze lepsza kondycja, bo nie wszyscy mogą być tego świadomi, ale w przypadku pole dance siła i wytrzymałość są kluczowe.

No i fajnie jest nauczyć się czegoś nowego. Ze zdumieniem odkrywam jak bardzo jest to popularna dyscyplina, choć wciąż przez niektórych ukrywana. Ja też ją ukrywałam, ale z zupełnie innego powodu. Wyobrażałam sobie, że pokażę Wam piękny filmik ze swojego treningu, tylko wcześniej muszę trochę poćwiczyć. Jakże się myliłam.

ZAPOMNIJ O STREFIE KOMFORTU

Już na pierwszym treningu dostałam kubeł zimnej wody na głowę. Teoretycznie sprawna, wytrzymała, wyćwiczona, zmotywowana, silna, wobec twardej, metalowej rurki okazałam się zupełnie bezradna. W grupie wszystkie byłyśmy początkujące, więc praktycznie każda z nas startowała z tego samego miejsca. Jednak okazało się, że części z nas z łatwością przychodzą pewne figury, a część musi powalczyć mocniej.

Na początku trochę się siebie wstydziłyśmy, ubrane po szyję stopniowo zdejmowałyśmy z siebie po jednej rzeczy. Wymogiem jednak było ćwiczenie po prostu w sportowej bieliźnie ze względu na wygodę i swobodę ruchów, a także bezpieczeństwo.

Pewne figury wymagają też dość odważnych póz i tego też musiałyśmy się nauczyć, podobnie jak opuszczania swojej strefy komfortu biorąc pod uwagę także półgodzinną rozgrzewkę w tempie interwałowym.

Jednak największym wyzwaniem jest…

BÓL, POT I ŁZY… Z BÓLU

Liczne sińce, co tydzień nowe, w często nietypowych miejscach, podskórne wylewy, czerwona skóra, otarcia, pęknięte naczynka, obolałe mięśnie, stłuczone kości, naciągnięte ścięgna, skurcze i sporo wylanego potu. Było to szczególnie trudne latem, kiedy chodziłam w krótkich spodenkach, odkrytych sukienkach czy kostiumie kąpielowym, bo siniaki przybierały wszystkie barwy tęczy i były naprawdę imponujących rozmiarów. Z czasem moje ciało wzmacniało się i stawało bardziej odporne na uderzenia, ale z treningów wciąż wychodzę obolała i z kolejnymi siniakami. Pamiętam też, że na początku bałam się, żeby przypadkiem nie znaleźć się w szpitalu, bo byłam pewna, że żaden lekarz nie uwierzyłby mi, że nie jestem maltretowaną fizycznie żoną i że te wszystkie ślady na ciele są wynikiem ćwiczeń.

Dzisiaj, po 8 miesiącach treningów nadal brakuje mi sprawności zbliżonej do tej, którą zobaczycie na poniższych filmikach, ale czuję, że jestem silniejsza, szczególnie, jeśli chodzi o ręce, bo te miałam słabsze niż nogi. Poza tym sporo już umiem i dzisiaj mogę próbować swoich sił w pierwszych układach choreograficznych. Właśnie przygotowujemy świąteczny do popularnego utworu „Let It Snow”, który sprawia nam sporo frajdy, bo pole dance to także dobra zabawa.

pole dance dyscyplina sportu 1

PREDYSPOZYCJE I MOBILIZACJA. TRENING CHARAKTERU

Jeśli chodzi o tę dyscyplinę sportu nie ma znaczenia ani waga ani wzrost czy wygląd, ale trzeba sporo wewnętrznej determinacji, żeby nie poddać się zbyt szybko, czasem stoczyć ze sobą wewnętrzną walkę i nauczyć się budować wiarę we własne możliwości z treningu na trening, bo każdy jest inny, a nasza forma nie zawsze taka sama. Są dni, kiedy akrobacje wychodzą mi lepiej, a są takie, że spadam na ziemię jak kamień. Trzeba dużo pokory i cierpliwości, żeby brnąć w to dalej, a mnie coś zatrzymuje choć wiem, że nie jest to dyscyplina sportu dla każdego. Być może nawet nie dla mnie, ale lubię pole dance i lubię atmosferę tego treningu. I muzykę, bo muzyka odgrywa tu bardzo ważną rolę, a nasza trenerka zawsze świetnie ją dobiera.

WZRUSZENIE

Przez ostatnie miesiące coś się zmieniło. Moje córki są fankami programu „Mam talent”. Pokazały mi występ Darii Stańczyk-Peresypkiny, który spowodował, że miałam łzy w oczach. Znam każdą akrobację, którą wykonywała, ćwiczymy je na każdych zajęciach, wiem ile to pracy i wiem też, że na takie efekty, płynność i lekkość ruchów będę musiała jeszcze długo poczekać. Mam też świadomość, że być może nigdy się ich nie doczekam, bo ćwiczę tylko 2 razy w tygodniu i nie mam takiego przygotowania jak ci, którzy robią to profesjonalnie. Jeśli chcecie zobaczyć co mam na myśli, kliknijcie w poniższy tytuł, ale wcześniej koniecznie włączcie dźwięk!

CHCĘ ZOBACZYĆ ZMYSŁOWĄ ETIUDĘ

CO DALEJ?

Kiedy zaczynałam pole dance w kwietniu miałam Wam o tym po miesiącu napisać, ale szybko zrozumiałam, że to będzie długa nauka. Po ponad pół roku nadal nie mogę Wam pokazać tego co robię, bo po pierwsze nie jest to doskonałe, po drugie bardzo intymne i nie jestem gotowa, żeby na tyle publicznie się odsłonić.

Miałam wiele momentów zwątpienia po drodze, ale im dłużej ćwiczę, tym bardziej chcę się nauczyć. Widzę też przemianę w sobie. Mimo bólu i porażek polecam bardzo 🙂

Ciekawa jestem czy Was dzisiaj zaskoczyłam. Może jest wśród Was ktoś kto tańczy pole dance i może się pochwalić swoimi umiejętnościami? Wierzę, że można, że przyjdzie i na mnie czas, a wtedy do Was ponownie napiszę.

P.S. Uff, ulżyło mi, że już oficjalnie mogę chodzić na zajęcia 😉 Od czasu do czasu pokażę Wam co nieco na Instagram Stories, ale tylko za zgodą moich koleżanek.

KILKA WYSTĘPÓW WARTYCH OBEJRZENIA

Pole dance w wykonaniu bliźniaczek -> KLIK
Pole dance w wydaniu męskim -> KLIK
Pole dance w wykonaniu osoby niepełnosprawnej -> KLIK
50 sekund subtelności -> KLIK
Od tego się zaczęło -> KLIK
Pole dance to ciężka praca i pasja -> KLIK
Pole dance dla kobiet w każdym wieku -> KLIK
I najmłodszych 😉 -> KLIK
Tae Mi Kim – Fit Korea Champion -> KLIK

Jeśli jesteś pierwszy raz na blogu, poniżej znajdziesz poprzednie odsłony wyzwania #mójpierwszyraz. Wystarczy kliknąć w tytuł:

***

Jeśli spodobał Wam się ten artykuł lub uważacie, że może kogoś zainteresować, będzie mi bardzo miło jeśli go skomentujecie lub/i udostępnicie dalej. To wyraz uznania dla mojej pracy i zaangażowania, a także sprawienie mi ogromnej radości.

Jeśli chcecie być na bieżąco z kolejnymi wpisami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, zapraszam do polubienia Esencji na Facebooku, zajrzenia na Instagram (jestem też codziennie na Instagram Stories) i odwiedzenia Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl