esencja miesiaca czerwiec lipiec 2017

05 Sie Esencja czerwca i lipca, czyli garść inspiracji z życia

Sierpień na blogu zaczynam podsumowaniem czerwca i lipca, które u mnie wyglądają co roku podobnie. Właśnie spojrzałam na podsumowanie tych samych miesięcy rok temu i widzę, że jest w nich pewna przyjemna powtarzalność, bo czas letni rządzi się swoimi prawami. Mój obfituje w stałe już wydarzenia, wyjazdy i spotkania, a wynika to głównie z tego, że jest to okres sprzyjający aktywnościom na świeżym powietrzu czy integracji w różnych sferach życia. Jednak szczególnie w tym okresie, pracując w domu z dziećmi u boku, najtrudniej jest mi realizować swoje zawodowe plany, głównie ze wględu na to, że czerwiec to czas zakańczania projektów przed urlopami i jednocześnie przygotowań do rodzinnych wyjazdów, a z kolei lipiec to z jednej strony czas wakacji, z drugiej normalny dzień pracy w przypadku osób pracujących na zlecenie, prowadzących bloga czy swoją działalność. Do tego trzeba dodać 10 tygodni wakacji dzieci, którym trzeba jakoś zorganizować czas. Dla mnie to duże wyzwanie, szczególnie, że każdego dnia wpada mi coś nowego, nieplanowanego i często bardzo trudno jest mi złapać taki rytm, który zdarza się w pozostałych miesiącach w roku. Poza tym nie potrafię tak sprawnie pisać, jak prowadzić życia, dlatego w praktyce lepiej wychodzi mi to drugie. Tylko szkoda mi tych wszystkich tematów, które czekają na realizację. Wierzę, że nadejdzie ich dzień 😉

WYBRAŁAM TO CO LUBIĘ NAJBARDZIEJ

Czerwiec rozpoczęłam naprawdę fajnymi warsztatami kulinarnymi, na które zabrałam swoją starszą córkę (niech się uczy) i które zrobiły na mnie duże wrażene. Najważniejsze jednak jest to, że zapoczątkowały u nas zmiany w podejściu do gotowania i robienia zakupów. Chodzi o Zero Waste Cooking. Wierzcie mi, w rodzinie wielodzietnej wydatki na żywność są naprawdę duże i muszą być sensownie planowane. Nie lubię wyrzucać żywności i wszystko mnie w środku boli jak widzę ile jedzenia marnuje się np. w restauracjach,. Za to uwielbiam eksperymentować w kuchni, przygotowywać proste, kolorowe i zdrowe potrawy, a takie m.in. umożliwia filozofia zero waste. Jak gotować bez marnowania jedzenia, do czego można wykorzystać resztki produktów i o tym, że z naprawdę niedużej ilości takich samych składników możemy przygotować różne dania przeczytacie we wpisie: „Zero Waste Cooking, czyli jak oszczędnie gotować?”.

Przyznajcie, zdarzyło Wam się wyrzucić jedzenie, przeterminowane produkty z lodówki czy zrobić zakupy na wyrost co skutkowało i wyrzutami sumienia i niepotrzebnie uszczuplonym portfelem? Jak każdemu. Jestem szczególnie przeczulona w tym temacie, bo nie lubię marnować jedzenia, dlatego w miniony piątek wzięłam udział w warsztatach kulnarnych Zero Waste Cooking organizowanych przez @AccorHotels_polska na temat oszczędnego gotowania. Okazało się, że z naprawdę niedużej ilości tych samych produktów jesteśmy w stanie przygotować bardzo różne dania, a wszystkie pyszne, kolorowe i zdrowe. Zresztą sami zobaczcie w nowym wpisie na blogu. #zerowaste #planet21 #AccorHotels #zerowastecooking #gotowanie #warsztatykulinarne #cooking #blog #bloggers #nowywpis #esencja #esencjablog

A post shared by Aleksandra Bohojło (@esencjablog.pl) on

Potem był zawsze wyczekiwany przeze mnie wyjazd na Fitness Camp. To, że te kilka dni nad morzem jest dla mnie ważne z wielu powodów pisałam już wcześniej w innych artykułach, ale to, że za każdym razem emocje są równie silne przekonuję się z każdym wyjazdem, a nawet miesiąc po nim, kiedy przychodzi do nas filmik. Sami zresztą zobaczcie te emocje cudownie uchwycone przez PressPlayFilm. Naprawdę warto i zróbcie to koniecznie z dźwiękiem. Zaznaczam jednak, że filmowane byłyśmy tylko przez jeden dzień, a w pozostałe trzy działo się naprawdę dużo fantastycznych rzeczy.

KLIKAM, BO CHCĘ ZOBACZYĆ TE EMOCJE 🙂

Jeśli czujecie się zachęcone (bo to Fit Camp dla dziewcząt) i pojechałybyście na taki obóz treningowy, ale macie wątpliwości czy to dla Was, zajrzyjcie do artykułu, który przygotowałam tuż po przyjeździe -> „Kiedy pasja staje się wyzwaniem”.

Bezpośrednio po Fit Campie, zamiast prosto do domu, pojechałam do Łodzi zrealizować kolejną odsłonę wyzwania #mójpierwszyraz wcielając się tym razem w rolę projektantki w jednej z łódzkich firm. To był ekstra dzień, powrót do swojej nastoletniej pasji i spełnienie marzenia z dzieciństwa, a jak było, czy coś udało mi się zrobić i jak bardzo okupione było to lekcją cierpliwości zobaczcie we wpisie: „Byłam projektanktą lifestylowych produktów w Boogie Design”.

Ostatni tydzień czerwca upłynął pod znakiem biegania po domu jak kot z pęcherzem. Wyjazd na wakacje do Chorwacji to w naszej rodzinie pełna mobilizacja – wszyscy pomagają… wrzeszczeć, przekładać rzeczy odłożone na wyjazd w miejsca, o których natychmiast zapominają, wymyślać najbardziej czasochłonne i zbędne przed wyjazdem zajęcia. Pomimo samonadarzających się przeszkód, w końcu udaje nam się jednak spakować samochód (esencjonalnie – zobaczcie artykuł: „Jak przygotować się do wyjazdu do Chorwacji z dziećmi?”), opuścić dom i pojechać po raz pierwszy z nowym członkiem rodziny Ricą zostawiając w depozycie w domu 17-letniego syna. Wyjazd z psem to była dla nas nowość, z którą wiązało się wiele obaw, m.in. jak przeżyje 2-dniową podróż, jak zaadaptuje się do zupełnie nowych warunków lub czy aby nie użyjemy z psem na wakacjach bardziej niż on z nam? Było tak dobrze i zabawnie, że naskrobałam dla takich cykorów jak ja wpis pt.: Wakacje z Ricą. Podróż z psem. Instrukcja obsługi na wesoło”. O samej Chorwacji pisałam już na blogu wcześniej, ale ogólnie, teraz natomiast przygotowuję bardzo konkretny wpis o miejscu, do którego jeździmy. Zainteresowanych zapraszam w przyszłym tygodniu, bo wiem, że na niego czekają, temat się nieco przeciągnął, ale podczas ostatnich wyjazdów kompletnie nie miałam warunków do pracy.

Lipiec upłynął w większości pod hasłem wakacje z rodziną i przyjaciółmi – te zaplanowane i te spontaniczne, bo o ile Chorwację miałam zarezerwowaną już chyba w marcu i wiedziałam czego się spodziewać, o tyle wyjazd do Jastrzębiej Góry był jedną wielką niewiadomą. Znana Wam już moja przyjaciółka i autorka wielu zdjęć na blogu Ania Sobór postanowiła trzymać mnie do końca w niepewności. Nad morze jechałam z zamiarem wzięcia udziału w 2-dniowym festiwalu dla twórców internetowych See Bloggers, a kilka dni przed i kilka dni po to już miała być niespodzianka ze strony Ani i mojej kuzynki Kasi. Zapakowałam więc do samochodu dzieci, psa i komputer oraz ilość ubrań na bliżej nieokreślony czas. Takie spontaniczne wyjazdy mają to do siebie, że bywają najfajniejsze. Wprawdzie pogoda nam niepecjalnie dopisała, a dzieci dały popalić, ale humory i liczne aktywności spowodowały, że pólwysep helski należał do nas, co mogliście zobaczyć na Instagram Stories, bo jak zawsze relacjonowałam tam na żywo. Poza tym 3 matki i 6 dzieci to rozkład sił idealny, więc to nie mogło się nie udać. Swoje wakacyjne obserwacje jednak mam i spisałam je w formie antyporadnika: „Jak odpocząć w wakacje z dziećmi. Antyporadnik rodzica w 8 odsłonach”.

Lipiec przyniósł też fajne emocje w związku z dostaniem się do akcji Chcę to przeżyć organizowanej przez Katalog Marzeń. Znalazłam się wśród 100 marzycieli, którzy pragną zrealizować swoje marzenie i jednocześnie podjąć jakieś wyzwanie. Ja wybrałam wakeboarding i był to lipcowy #mójpierwszyraz -> KLIK. Teraz jestem w II etapie wśród 50 już osób i dzisiaj o godzinie 15:20 realizuję swoje kolejne marzenie, o którym oczywiście Wam napiszę, a jeśli jeśli jesteście ciekawi co to jest, zajrzyjcie dzisiaj po 15:00 na Instagram Stories.

LIPCU BYŁEŚ W PORZO, SIERPNIU ZAPOWIADASZ SIĘ NIE GORZEJ

Jastrzębia Góra zahaczyła o sierpień, a prosto znad morza zamiast do domu pojechałam z całym swoim majdanem do mamy na wieś pod Łódź. Kilka dni u babci miały zowocować intensywną pracą i nadrabianiem zaległości, a skończyło się na leżeniu w górze z nogą (KLIK). Nie jestem alergiczką, ale raz w roku musi użreć mnie coś co spodowuje reakcję organizmu (tym razem nawet gorączkę, dreszcze i unieruchomienie stopy) uniemożliwiającą normalne funkcjonowanie i to przez całe 3 dni. Ja się wycierpiałam, dzieci wybawiły, wróciłyśmy do domu i za tydzień wyjeżdżamy znowu na 2 tygodnie nad morze do ukochanej Białogóry, którą chyba wreszcie czas Wam przedstawić, bo to niezwykłe miejsce.

MOJE SŁABOŚCI, CZYLI POLECAM TO CZYM SIĘ ZACHWYCAM

W tym miejscu powinny znaleźć się różne rekomendacje, ale obawiam się, że artykuł wydłużyłby się do nieakceptowalnej długości, a już jest nieznośna, dlatego wspomnę tylko o książkach, a w jednym z kolejnych wpisów napiszę Wam to czym ostatnio się zachwycam.

W poprzednim podsumowaniu polecałam Wam dwie książki-poradniki o holistycznej pielęgnacji ciała i duszy, które tak mnie ujęły, że postanowiłam podzielić się ich przekazem z Wami w artykule „Holistyczna pielęgnacja ciała i duszy”. Zajrzyjcie, bo mnóstwo w tych książkach praktycznych wskazówek na teoretycznie zupełnie podstawowe kwestie, ale jakże istotne z punktu widzenia zdrowia i składające się na naszą psychiczną i fizyczną formę.

W tym miesiącu natomiast odkryłam 6 książek, które czytam jednocześnie. To jest straszne i wiem, że muszę natychmiast zaprzestać takich praktyk, dlatego całą swoja uwagę kieruję w tej chwili na jedną z nich, a mianowicie „Sztuka liczenia do trzech, czyli jak rozmawiać z dziecmi o pieniądzach”. W kolejce muszą poczekać (o zgrozo): „Manufaktura radości” z osobistą dedykacją „Życia pełnego radości” od Małgosi Dawid-Mróz i „Food Pharmacy” Liny Nertby Aurell i Mii Clase (tak, mam w końcu i ja). W międzyczasie testuję przepisy na ulubione kasze wg Mai Sobczak i jej „Qmam kasze, czyli powrót do korzeni” i z niecierpliwością czekam aż wypróbuję rewelacje z książek: „Podarki z zielarskiego ogrodu” i „Podarki z mojego ogrodu”. Octy, oleje, eliksiry, nalewki, herbaty, pesto, likiery, syropy, maści, mydła – mówię Wam, tu są same cuda, do tego w pięknym wydaniu. Jestem pewna, że we wszystkich tych książkach znajdę mnóstwo inspiracji, którymi chętnie się z Wami podzielę. No przecież nie mogę ich przed Wami chować.

WIECIE CO OGLĄDAM?

Nic. Dosłownie nic nie oglądam i nawet nie wiecie jak jest mi z tym dobrze. Poza tym szkoda mi lata (i zdrowia w kontekście ostatnich wydarzeń politycznych) na siedzenie przed telewizorem, a wieczorem wolę poczytać książkę, zajrzeć w swoje ulubione miejsca w sieci, pójść na zachód słońca, spacer z psem brzegiem morza, drinka z przyjaciółmi lub powygłupiać się z dziećmi. Zresztą w wakacje nie ma kiedy pomyśleć o telewizji, a co dopiero ją włączyć. Jest przecież tyle miejsc do zobaczenia, tylu ludzi do spotkania i tyle rzeczy do zrobienia.

LAST, BUT NOT LEAST. FAJNE MIEJSCA W SIECI

Może moje wakacje nie sprzyjają regularnemu pisaniu, za to są doskonałą okazją do nadrobienia zaległości czytelniczych, również tych z sieci. Na moje też szczęście wielu udaje się tworzyć wartościowe treści nawet podczas wakacji i dzisiaj chcę się z Wami podzielić 5 miejscami w sieci, do których chętnie wracam, którymi się inspiruję i które motywują mnie do działania, a także pobudzają moją kreatywność. Wakacje nie wakacje, rozwijać i pracować nad sobą trzeba cały czas 🙂

  1. Widoczni – blog ekspercki z dziedziny marketingu internetowego, a w nim „Lista 18 inspirujących kobiet marketingu i biznesu”. Ileż wśród nich naszych koleżanek i jakie fajne rzeczy robią. Koniecznie zajrzyjcie.
  2. Dopracowani – bardzo przedsiębiorczy i pracowity blog Magdy, a w nim dobry humor, dystans i fajne artykuły. Dużo fajnych artykułów. A, i zapominiałam, są też pączki -> „Z miłości do pączków”
  3. Fitspirit – coachingowy blog Marzeny, która zapewni Wam lekką głowę, odprężenie, życie bez zbędnego stresu, satysfakcję z relacji i rozwój własnych możliwości. Marzena napisała ostatnio też książkę i wspomina o tym tu -> „Z czego musiałam zrezygnować, żeby napisać książkę?”
  4. Dr Lifestyle – morze racjonalnych porad w temacie pozytywnego odchudzania, ale bez nakazów, zakazów i dziwnych dietetycznych wynalazków. Zdroworozsądkowo. Tak jak lubię. Przykład? -> „Ile schudnę na diecie? Ile kalorii spala trening?”
  5. Codziennie fit – na bloga Marty zaglądam regularnie po wpisy i filmiki z mojej ukochanej dziedziny fitness. Motywacja +100, nawet w upał -> „Jak ćwiczyć w upał?”

 

Nie lubię hucznie zapowiadać swoich planów i trąbić, że w najbliższych tygodniach będzie się działo, bo u mnie zawsze coś się dzieje, ale wrzesień może być naprawdę interesujący. Szykuję dla Was nowe tematy i bardzo, bardzo chciałabym je przełożyć z kartek na bloga. Poza tym po raz drugi z kolei jadę na prestiżową i niezwykle merytoryczną konferencję Blog Forum Gdańsk wiele sobie po niej obiecując. Poprzednia edycja dosłownie wbiła mnie, i nie tylko mnie, w fotel, a relację możecie podejrzeć TUTAJ.

Znowu się rozpisałam, więc dla równowagi następny wpis będzie króciutki. Zachęciłam? 😉

A jak Wam minął czerwiec i lipiec? Sierpień jest spoko?

Zdjęcie główne: Anna Sobór Photography

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub uważasz, że może się komuś przydać, będzie mi bardzo miło, jeśli go skomentujesz lub/i udostępnisz. Dziękuję, że jesteś i wspierasz.

Jeśli chcesz być również na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub Esencję na Facebooku, zajrzyj na Instagram i na Instagram Stories (jestem tam nie tylko codziennie, ale potrafię się też nieźle rozgadać) i odwiedź Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl
  • Łoooo ale esencjonalna ta esencja, dziękuję Ola za polecenie i do zobaczenia na BFG. Może tym razem gdzieś poza łazienką? Hmm. Hmm. Mhm.

  • Danuta Brzezińska

    Ciekawie i bogato spędzony czas. Ja tylko podsumowuje książki, ale takie podsumowanie miesięcy tez fajne.

    • W kolejnych wpisach też będę dzielić się tym czego dowiedziałam się z książek wymienionych we wpisie. Trafilam na naprawdę fajne pozycje i chcę je w pełni wykorzystać. Książki <3

  • Ale niespodzianka! Taka wyjęta jestem z życia blogowego i fb, bo wróciłam do pracy. I dzisiaj myślę sobie- wieczór dla mnie i moich przytulnych miejsc w sieci. Wchodzę do Ciebie a tu mój blog w inspiracjach! no nie może być!! Dziękuję:* a do Magdy też zaglądam:) Dużo inspirujących rzeczy polecasz, cała noc przede mną:)))

    • Nie zawalaj nocy. Dzisiaj chodziłam cały dzień do tyłu, a teraz znowu siedzę do późna. Od razu po tym komentarzu wyłączę kompa i włączę sobie jakiś film, bo wieki nie oglądałam. Wtedy z pewnością zasnę 😉

  • Bardzo podoba mi się idea „zero waste” i to nie tylko w odniesieniu do jedzenia, ale generalnie – niemarnowania różnych rzeczy 😉

  • WOW!!! Aktywna z Ciebie babka 🙂 Super, jak się robi w życiu to co się lubi to życie jest ciekawsze!

  • Julita Kamińska

    Cudowne zestawienie! Tematycznie w sam raz na okres wakacyjny 😉

  • Widzę że intensywnie minęły te dwa miesiące. A co do fit campów to uwielbiam je

    • Jeździsz na jakieś konkretne? Pochwal się. Łyknę każdy szczegół nt temat, uwielbiam Fit Campy.