Esencja kwartalu

12 Kwi Esencja kwartału i trochę planów na kolejne tygodnie

Od razu uprzedzę, że jestem w wybitnie nieświątecznym nastroju. Wielkanoc za pasem, a ja żyję w jakimś oderwaniu od rzeczywistości. Moje samopoczucie opisałabym jako zawieszenie między tym co konieczne, a tym co ważne dla mnie. „Parę” rzeczy spędza mi wprawdzie sen z powiek (m.in. zaległe projekty i zlecenia), ale dziwny stan, w którym jestem to czas przemyśleń i przygotowań do kolejnych tygodni. Działam, walczę, waham się, odpoczywam, zbieram siły i tak w kółko – przesilenie wiosenne, pomimo, że udaje mi się zwalczyć jego przykre objawy, wymusza na mnie większą ilość snu, co ostatecznie jestem w stanie zaakceptować, ale tym bardziej czekam na stan wzmożonej aktywności. Stan, który lubię i potrzebuję.

Zanim zabiorę się za przygotowania do świąt, co w moim przypadku oznacza głównie pakowanie rodziny 5+1 i przygotowanie świątecznych potraw (po mojej stronie ulubieniec całej rodziny, czyli jaja faszerowane, nadziewana kaczka, bigos, piernik, szarlotka lub ciasteczka), kreślę plany na najbliższe tygodnie i wykreślam (ale nie z pamięci) to co wydarzyło się w ostatnim kwartale. Z kilkoma rzeczami chętnie się z Wami podzielę, bo jak zwykle słowo pisane ma moc i to co wyjawię publicznie nie honor zamieść pod dywan.

Jak pewnie niektórzy z Was zauważyli odeszłam dość szybko od miesięcznych podsumowań  w postaci Esencji miesiąca, ponieważ wydały mi się mało atrakcyjne i miałam wrażenie, że powielam jakiś schemat. Może wrócę kiedyś do nich, ale w zupełnie innej formie? Tymczasem wybrane fragmenty z życia w minionym kwartale i trochę planów na kolejny okres. Nie będzie o pracy, tylko o tym co można robić poza nią, choć często zajęcia pozazawodowe są z nią powiązane.

Ksiazki które polecamSfera książek

Okres zimowy naturalnie wymusza na nas spędzenie większej ilości czasu w domowym zaciszu, przy kominku, pod kocem z rozgrzewającą herbatą i upragnioną książką. Z moich ulubionych i nieco refleksyjnych pozycji polecam Wam te 3 szczególnie:

1. „Halo Człowiek. Rozmowy o tym co ważne” Konrada Kruczkowskiego to 6 inspirujących i szczerych wywiadów o wartościach i priorytetach w życiu. Rozmówcy Konrada w postaci sędziwego mnicha, feministki, legendy teatru, aktorki, krytyka filmowego i znanego dziennikarza to mieszanka ciekawych osobowości, a różnorodność tematów począwszy od polityki, zachowań ludzkich, pasji, trudnych spraw po emocje oraz wzajemny szacunek i bliskość sprawiają, że poddajemy się refleksji na temat życia. Tę książkę trzeba przeczytać w spokoju.

2. „Notatki z podróży” Angeliny Jolie
Jako fanka Angie i jej charytatywnej działalności bez wahania sięgnęłam po jej intymny zapis tego, co widziała i czego doświadczyła podczas swoich podróży w roli Ambasadora Dobrej Woli do Afryki, Kambodży, Pakistanu i Ekwadoru. Angelina pokazuje nie tylko „świat od drugiej strony”, tej której czasem wolelibyśmy chyba nawet nie widzieć, ale jest też głosem sprzeciwu i wskazuje co możemy uczynić, by ten świat był chociaż troszeczkę lepszy. Notatki z podróży niezwykle osobiste, poruszające, miejscami bolesne i niestety bardzo prawdziwe. Polecam wrażliwcom i nie tylko.

3. „Listy do Steve’a Jobsa. W skrzynce mailowej giganta Apple” Marka Miliana
Po lekturze i ekranizacji książki „Steve Jobs” z ciekawością przeczytałam nigdy wcześniej niepublikowany zbiór maili ze skrzynki mailowej Jobsa zdradzający sekrety firmy Apple i kulisy jej sukcesu. Gratka dla fanów geniusza, choć to książka raczej pełna emocji niż biznesowych porad.

Natomiast z książek, które czytam obecnie i już mogę polecić to:

1. „Hygge. Duńska sztuka szczęścia” Marie Tourell Soderberg

Moja ulubiona tematyka slow life. Zwolnić, doświadczyć, dostrzec, docenić, okazać wdzięczność. Dziś to już nie puste slogany ani moda tylko nurt i nawet jeśli ktoś określi go dorabianiem filozofii do swojego życia, ja dzięki niemu zyskuję wewnętrzny spokój i harmonię, których tak bardzo potrzebuję w chwilach stresu i zabiegania. A wszystko sprowadza się do odnajdywania szczęścia w drobnych przyjemnościach i tego właśnie nauczyłam się w ostatnich kilkunastu miesiącach.

2. „Jak zostać panią swojego czasu. Zarządzanie czasem dla kobiet” Oli Budzyńskiej

Niektórzy uważają, że taki termin jak zarządzanie i organizacja czasu dla kobiet pracujących, aktywnych matek czy kur udomowionych nie istnieje lub że nie ma racji bytu. Szczerze powiem, że to jeden z moich ulubionych tematów, bo zarówno bez dobrej organizacji, planowania zadań, jak i korzystania z odpowiednich narzędzi, poległabym na własnym placu boju. Książkę Oli kupiłam w przedsprzedaży i nie dlatego, żeby dowiedzieć się jak wcisnąć jeszcze więcej zadań w ciągu doby, tylko m.in. po to, żeby utrwalić sobie nawyk brania czasu w swoje ręce i zarządzania nim po swojemu, nie bać się sięgać po to co jest dla mnie ważne i bez wyrzutów sumienia poświęcać temu czas.

Sfera nowych doświadczeń, nowych kontaktów i ciekawych doznań

Jedną z fajniejszych rzeczy jakie wymyśliłam dla siebie w tym roku to podejmowanie różnego rodzaju wyzwań i zadań każdego miesiąca. Założenie jest takie, że ma to być coś czego nigdy wcześniej w życiu nie robiłam, ma sprawiać mi i trochę trudności i trochę przyjemności, ale przede wszystkim nauczyć czegoś nowego, umożliwić poznanie nowych ludzi, sprawdzenie się w nowych sytuacjach, opuszczenie swojej strefy komfortu i dobrą zabawę ładując przy okazji akumulatory i zyskując nową energię. Stali czytelnicy wiedzą, że piszę o tym po raz kolejny, ale tym razem chciałabym podkreślić, że nawet wychodząc na spotkanie ze znajomymi, wyjeżdżając na weekend, udając się na nowy trening czy wybierając się na szkolenie zawsze znajdzie się coś co robimy po raz pierwszy. To wzbogaca nas wewnętrznie, otwiera umysł, powoduje, że uczymy się panowania nad emocjami i daje dobry przykład innym, w tym własnym dzieciom. Dla mnie to jest ważne, bo całe życie uczę się siebie, szczególnie kiedy znajdę się w nowej dla mnie sytuacji, a ponieważ dużo czasu spędzam poza domem i chętnie nawiązuję nowe kontakty, wciąż doświadczam czegoś nowego.

Dla tych, którzy nie widzieli, poniżej 3 pierwsze wyzwania, które wybrałam na #mójpierwszyraz (można klikać w tytuł) i zapewniam, że to czysty przypadek, że są związane ze sportem. Pomysły na kolejne już spisuję, czasem ich organizacja wymaga z mojej strony nieco fatygi, czasem dostosowania się do mniej sprzyjających okoliczności, ale zdradzić niczego jeszcze Wam nie mogę. Zapewniam jednak, że będą to fajne i ekscytujące zdarzenia. Trzymajcie kciuki, żeby wypaliły.

Nowy projekt #mójpierwszyraz. Kąpiel zimowa, czyli morsowanie (1 z 12)

Narciarstwo biegowe, czyli biegówki #mójpierwszyraz (2 z 12)

Nie mów mi, że nie dam rady. Trening GTX #mójpierwszyraz (3 z 12)

Sfera bloga

Na blogu ukazało się sporo artykułów o tematyce zimowej jak przystało na porę roku, ale ponieważ bliżej nam do ciepła niż zimna, wybrałam kilka innych, które również cieszyły się popularnością:

 

A wiosną na blogu pojawią się kolejne wyzwania, nowe tematy dotyczące slow life, wpisy gościnne i obowiązkowo lekkie przepisy kulinarne w sam raz na wiosnę.

Chciałam Wam też polecić kilka nowych blogów, na które ostatnio zaglądam, ale właśnie znalazly się w opublikowanym dzisiaj podsumowaniu akcji Share Week Andrzeja Tucholskiego, czyli „Najchętniej polecane blogi w Polsce 2017”. Zajrzyjcie czy są tam Wasi faworyci i odkrywajcie nowe miejsca w sieci.

Sfera zmian

Swoje nawyki kształtujemy całe życie. Te dotyczące aktywności sportowej (minionej zimy wyjątkowo różnorodnej) i zdrowego odżywiania, w tym picia wody, udało mi się wypracować jakiś czas temu. W tej chwili zmianom poddaję kwestie dotyczące codziennej pielęgnacji, a konkretnie testuję kosmetyki naturalne. Temat wciąż traktuję po macoszemu, bo o ile całkowicie przekonuje mnie brak konserwantów i chemii w kosmetykach codziennego użytku, o tyle nie wszystkie z nich spełniają moje oczekiwania i niektóre wydają się być po prostu mało skuteczne. Być może nie odkryłam jeszcze takich, które w 100% odpowiadają moim potrzebom, dlatego swój eksperyment i zmianę nawyków w tej kwestii wciąż uważam za nieukończone.

Zmiany na blogu i większa na nim aktywność to moja zmora i pod tym względem ponoszę osobistą porażkę. Pomysły zostają pomysłami na kartce papieru, fajne inicjatywy umierają śmiercią naturalną, a ja złoszczę się na siebie, że nie robię w tym temacie tego co powinnam, bo sobie to zaplanowałam, wiedząc jednocześnie, że pewne sprawy mogą z mojego punktu widzenia wiele zmienić. Jednak jedną ze zmian, które udało mi się wprowadzić do swojego życia po dość burzliwym okresie jest większa harmonia i wyciszenie, a mniej szaleństwa, którego tym samym nie widać także na blogu. Dotarłam jednak do takiego punktu, w którym stwierdziłam, że prowadzenie bloga, choć sprawia mi ogromną przyjemność, nie może odbywać się kosztem innych życiowych priorytetów. Niemniej jednak wśród celów na nowy kwartał są również tematy związane z zaległymi projektami na blogu. Co wyjdzie, a co nie, rozliczymy za 3 miesiące. Słowo się rzekło i to publicznie.

Plany na kwartalSfera planów

Perspektywa tego co wydarzy się wiosną i latem zdecydowanie należy do tych przyjemnych i nie mam na myśli jedynie wakacji, które od dawna mam już zarezerwowane. Jest kilka rzeczy, do których podejdę z wiosennym entuzjazmem zostawiając jednak miejsce i siły na te, o których wspomniałam w punkcie powyżej:

  • duuużo aktywności na świeżym powietrzu – solo, w parze i z dziećmi
  • nowe sportowe wyzwania – na razie cicho sza
  • nowe inicjatywy w kooperacji z innymi blogerami – mam nadzieję, że będzie czym się pochwalić
  • wyjazd z Anna Sobór Photography w góry połączony z realizacją nowych zleceń
  • wyjazd na kolejny Fitness Camp nad morzem
  • wyjazd na przesympatyczny, fajny merytorycznie i networkingowo Blogotok w Kielcach i spotkanie moich ulubieńców z sieci
  • wyjazd na inspirujący i bardzo merytoryczny Blog Conference Poznań i przy okazji prywatnie 3-dniowy pobyt u przyjaciół i nasze nocne rozmowy
  • wyjazd w góry na kolejną część cyklicznego szkolenia Od Blogerki do Liderki
  • kolejna odsłona wyzwania fotograficznego Jest Rudo, bo fajnie motywuje, pobudza kreatywność i pozwala rozwijać swoją pasję
  • wiosenne porządki w domu i w ogrodzie. Do niedawna bardzo lubiłam je robić, ale w tej chwili przytłacza mnie ilość rzeczy, którą muszę obrobić po zimie i mniejsza na nie ilość czasu. Staram się jednak pamiętać o tym, że zapach świeżo skoszonego trawnika, swoboda i ciepło, które niebawem wedrą się do domu, a także przeniesienie domowego biura i zabawy dzieci do ogrodu i na taras zrekompensują cały trud wiosennych porządków i przygotowań
  • badania lekarskie – przemilczę ile czasu minęło od ostatnich. Można lać w tyłek
  • więcej grzechów nie pamiętam, ale jestem pewna, że część wykluje się w toku życia 😉

 

Jej, własnie zdałam sobie sprawę z tego, że dość dawno nie byłam w kinie i w teatrze. To kolejne punkty do nadrobienia. Do dzieła, nie prześpijmy tej wiosny!

Robicie coś fajnego i ciekawego w najbliższych tygodniach? Pochwalcie się w komentarzu.

♥ ♥ ♥

Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub uważasz, że może się komuś przydać, będzie mi bardzo miło, jeśli go skomentujesz lub/i udostępnisz. Dziękuję, że jesteś i wspierasz.

Jeśli chcesz być również na bieżąco z kolejnymi artykułami na blogu i tym co udostępniam na kanałach społecznościowych, polub Esencję na Facebooku, zajrzyj na Instagram i na Instagram Stories (jestem tam nie tylko codziennie, ale potrafię się też nieźle rozgadać) i odwiedź Twittera.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Podziel się:
Aleksandra Bohojło
esencja@esencjablog.pl